Blog > Komentarze do wpisu

-> List Otwarty

Na ręce Jego Magnificencji Księdza Profesora Doktora Habilitowanego Stanisława Wilka, Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego a poprzez ręce Jego Magnificencji do całej Profesury i Studentów KUL

My niżej podpisani
 - w imieniu rodzin około dwustu tysięcy bestialsko pomordowanych Polaków, ok. osiemdziesięciu tysięcy Ukraińców nieposłusznych wobec OUN/UPA, lub solidarnych z Polakami, kilkudziesięciu tysięcy pomordowanych Żydów, Ormian, Czechów i Cyganów, stu pięćdziesięciu pomordowanych księży, zakonnic i zakonników rzymskokatolickich oraz kilkunastu księży greckokatolickich i prawosławnych wiernych przykazaniu „nie zabijaj”,
 - w imieniu tych, którzy często okaleczeni, wynieśli życie z pożogi ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Armię Powstańczą i SS „Galizien”, a których reprezentujemy w ramach Kresowego Ruchu Patriotycznego i innych organizacji kresowych,
 - w imieniu wszystkich Polaków znających prawdziwe oblicze OUN/UPA i historię ich zbrodni protestujemy przeciwko planowanemu nadaniu doktoratu honoris causa Prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Juszczence.


W marcu b.r. media podały informację o tym, że Katolicki Uniwersytet Lubelski, w związku z obchodami 440-lecia podpisania aktu Unii Lubelskiej, zamierza nadać doktoraty honoris causa pięciu prezydentom państw, których współczesne terytoria należały w przeszłości do I Rzeczypospolitej. Jednym z przywódców, którego ma spotkać ten zaszczyt, jest  prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.
       W naszym najgłębszym przekonaniu, jest to poważny błąd, który - w przypadku realizacji zamierzeń - obdarzy niezasłużonym zaszczytem człowieka dającego wielokrotnie wyraz swoim daleko idącym sympatiom wobec ukraińskiego ruchu szowinistycznego spod znaku OUN-UPA, jak i korzystającego z politycznego poparcia działających współcześnie organizacji wprost odwołujących się do tradycji faszyzmu ukraińskiego. Błąd ten również, co być może jest najważniejszym aspektem całej sytuacji, położy się cieniem na reputacji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, instytucji tak zasłużonej dla sprawy polskiej, zwłaszcza zaś dla polskiej historii, dzierżącej wysoko sztandar prawdy także w czasach, kiedy historię tę zakłamywano z powodów ideologicznych.

       Niestety, w dzisiejszych czasach historia również nie jest wolna od manipulacji. Z tą jednak różnicą, że manipulację ideologiczną zastąpiono inną, której źródłem jest przyjęty przez Polskę kierunek w polityce wschodniej. Prowadzona przez kolejne władze polityka głębokiej współpracy, przede wszystkim z Ukrainą i Litwą, ma w założeniu zbliżyć te kraje do Polski i ochronić przed  Rosją. Niezależnie od tego, na ile polityka ta jest skuteczna, należy zauważyć niebezpieczną tendencję, która, jako pokłosie przyjętych w.w. założeń, zapanowała w polskim dyskursie publicznym, zwłaszcza na płaszczyźnie dyskusji o historii Polski oraz stosunków polsko-ukraińskich i polsko-litewskich. Mamy bowiem do czynienia z narzuconym, poprawnym politycznie poglądem, który głosi, że nie należy głośno mówić o zbrodniach na narodzie polskim, jeżeli mogłoby to przynieść straty przyjętej strategii politycznej. Jest to postawa nie tylko politycznie błędna, ale i zdecydowanie naganna moralnie.

       Oto, w wolnej Polsce dzieli się polskie ofiary  wedle politycznego kryterium, a mówiąc brutalniej, wedle przydatności w grach i kalkulacjach politycznych. O jednych zbrodniach (Katyń, zbrodnie niemieckie) można mówić zawsze i wszędzie. O innych natomiast, zwłaszcza o zbrodniach szowinizmu ukraińskiego, milczą media, milczą władze, a w sytuacjach, kiedy nie mogą już milczeć, starają się sprawę albo zbagatelizować, albo, co jest najczęstszym sposobem walki z pamięcią, zrelatywizować, szukając na siłę, jako przeciwwagi, rzekomych zbrodni polskich. A przecież nie mamy tu do czynienia z jakimś nieistotnym epizodem historii, ale z zaplanowanym, mającym teoretyczne podstawy w ściśle określonej, faszystowskiej ideologii, ludobójstwem, zrealizowanym z ogromnym okrucieństwem i na dużą skalę. Skutkiem praktycznym takiej polityki jest wyzucie ze świadomości współczesnych Polaków pamięci o hekatombie na Kresach Wschodnich, o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w południowo-wschodnich województwach II RP, także o zbrodniach litewskich w Ponarach itd.
       Dochodzi do tego, że spadkobiercy zbrodniarzy stają się recenzentami pomników ofiar, które powstały, bądź mają powstać. Polska, nie wiedzieć czemu, musi tłumaczyć się z własnych form upamiętnienia ofiar ludobójstwa, zaś na zachodzie Ukrainy, za przyzwoleniem władz państwowych i samorządowych, stawia się pomniki największym zbrodniarzom i w ich kulcie wychowuje młodzież, naturalnie nie konsultując tego procederu z nikim!
       Nacjonalizm ukraiński, którego krwawą drogę znaczą nazwiska Dmytra Doncowa (ideologa ruchu), Stepana Bandery (przedwojennego terrorysty i przywódcy OUN), Romana Szuchewycza „Tarasa Czuprynki” (dowódcy UPA), Dmytra Kłaczkiwskiego „Kłyma Samura” (dowódcy UPA na Wołyniu, autora rozkazu o zagładzie ludności polskiej) i wielu innych, to nie tylko temat dla historyków, czy sprawa przeszłości. To żywa i rozwijająca się dziś na terenach zachodnich państwa ukraińskiego siła polityczna, występująca pod różnymi szyldami, ale mająca wspólne korzenie, wspólną ocenę przeszłości i wspólny cel – tzw. soborną Ukrainę, która obejmować ma także ziemie należące obecnie do Polski, Rosji, Białorusi, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Zagrożenie ze strony odradzającego się nacjonalizmu ukraińskiego proweniencji faszystowskiej, którego amoralnym fundamentem jest nienawiść do obcych i żądza zniszczenia każdego, kto zostanie uznany za wroga, jest zagrożeniem realnym i niezwykle poważnym. A jednak spotyka się z lekceważeniem i bagatelizowaniem ze strony tych, których groźba dotyczy, przede wszystkim, ze strony kolejnych władz Polski. Tymczasem historia uczy, że to właśnie grzech zaniechania powodował zawsze najgorsze skutki.
       Prezydent Wiktor Juszczenko znany jest jako zagorzały zwolennik uznania band UPA za wojsko narodowo-wyzwoleńcze, oraz jako ten, dla którego dzieje nacjonalizmu ukraińskiego stanowią chwalebny wycinek historii Ukrainy. Z jego ust, nawet podczas wspólnych polsko-ukraińskich uroczystości, nie padły nigdy słowa potępienia OUN-UPA, czy ideologii Doncowa i Bandery jako takiej. W ocenie historii stosunków polsko-ukraińskich Wiktor Juszczenko głosi zasadę równorzędności krzywd i odpowiedzialności. Z punktu widzenia wiedzy historycznej, jest to stanowisko nie do przyjęcia. Oto kilka przykładów działań i kilka cytatów wystąpień prezydenta Ukrainy:
 - Obchody 60. rocznicy powstania UPA (2003 r.). Wzięli w nich udział m.in. były premier Wiktor Juszczenko i była wicepremier Julia Tymoszenko. W obecności Juszczenki odsłonięto pomnik kata Wołynia "Kłyma Sawura" (Dmytro Kłaczkiwśkij). ("Echo Wołynia", Andrij Jakowlenko, portal "From-UA.com" z 17 VIII 2004)
 - Do przyznania weteranom formacji OUN-UPA praw kombatanckich wezwał po raz kolejny parlament i rząd prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. (…) Odezwa Juszczenki do parlamentu i rządu w sprawie "równouprawnienia" członków ludobójczych formacji OUN-UPA jest drugą próbą wywarcia nacisku na ukraińskie władze ustawodawcze. W ubiegłą sobotę w cotygodniowym przemówieniu radiowym do narodu wezwał on Radę Najwyższą i rząd, by zrównały w prawach banderowców, ponieważ "niestety, na poziomie oficjalnym, państwo do tej pory nie uznało wszystkich, którzy walczyli o wolność i niezależność Ukrainy". (Nasz Dziennik 10.05.2006 r.)
 - Podczas obchodów 64 rocznicy powstania UPA, Wiktor Juszczenko zwrócił się do zgromadzonych weteranów słowami: „Podczas II wojny światowej dziesiątki tysięcy uczestników ruchu narodowo-wyzwoleńczego dokonało bohaterskiego czynu, broniąc niepodległości Ukrainy. Wśród nich żołnierze UPA, którzy z hasłem 'Wolność albo śmierć!' szli do boju, oddając własne życie za Ojczyznę. Ukraińska Armia. Powstańcza swoimi bohaterskimi czynami wpisała się złotymi zgłoskami do sławnej historii państwa ukraińskiego”. (Magda Hartman | Czwartek [3.01.2008, 9:42] www.pardon.pl)
 - Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wydał dekret w sprawie obchodów na szczeblu państwowym 65-lecia powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polecił także zadbanie o opiekę zdrowotną weteranów tych ruchów i udzielenie im pomocy materialnej. Jednym z punktów prezydenckiego dokumentu jest "przyspieszenie sprawy budowy pomnika Romana Szuchewycza", ukraińskiego działacza nacjonalistycznego, dowódcy UPA znanego pod pseudonimem Taras Czuprynka. W ramach obchodów 65-lecia UPA w sobotę we Lwowie zostanie odsłonięty pomnik Stepana Bandery, który był jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). (Onet.pl za PAP, PU /12.10.2007 19:13)
 - Jednym z głównych zadań ukraińskiego parlamentu w roku 2008 będzie uchwalenie ustawy uznającej bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) za uczestników walk narodowowyzwoleńczych. Zapis ten znalazł się w pakiecie prezydenckich projektów ustaw skierowanych w czwartek do rozpatrzenia w Radzie Najwyższej Ukrainy. Projekt ustawy "O statusie prawnym uczestników walk o niepodległość Ukrainy w latach 1920-1990" przewiduje, że do tej kategorii zostaną zaliczone "osoby biorące udział w politycznej, partyzanckiej, podziemnej czy zbrojnej walce" w składzie Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, Siczy Karpackiej, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, UPA i Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej. (Interia.pl 10 stycznia (15:48))
 - Okazujemy cześć i głębokie uszanowanie nieujarzmionym żołnierzom UPA, którzy bez wahań szli na śmierć na rzecz przyszłej niepodległości Ukrainy. (Juszczenko w Dzień Kozactwa i rocznicę stworzenia UPA 14.10.2008 r.; za zaxid.net)
 - Nie policzy się krwi na litry, na liczby, tysiące ofiar... Gdzie więcej zginęło - w rzezi wołyńskiej czy w operacji "Wisła"? Trudno powiedzieć. (Wiktor Juszczenko w programie telewizji ICTV „Wolność słowa”, 1.12.2008 r.
       Przy tym ostatnim cytacie warto wyjaśnić, że w istocie podczas przesiedleń ludności ukraińskiej w ramach Operacji Wisła zmarło 27 osób; na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich wymordowano ok. 200 tys. Polaków.

Magnificencjo!

       Powyższe słowa mówią same za siebie. Prezydent Wiktor Juszczenko z całą pewnością nie zasługuje na honorowy doktorat katolickiej uczelni, która propaguje wartości takie jak prawda i sprawiedliwość. W tym, co mówi prezydent Ukrainy nie ma ani prawdy, ani sprawiedliwości.
Magnificencjo!
       Uhonorowanie prezydenta Juszczenki, admiratora najgorszych tradycji Ukrainy, będzie wprawdzie gestem wobec obowiązującej poprawności politycznej, ale pozostanie ciemną, niezmywalną plamą na historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który jest dumą wszystkich Polaków.

Pozostajemy z najwyższym szacunkiem

Podpisz niniejszy apel wysyłając poparcie (wystarczy imię i nazwisko oraz nazwa miasta lub organizacji) na adres tadeusz@isakowicz.pl
Warszawa, 16 kwietnia 2009 r.



piątek, 24 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -