Blog > Komentarze do wpisu

-> Florencja Martynowa w Tarnowie (z imieninami w tle)

To już drugie w ten sposób obchodzone imieniny Jerzego Martynowa, świetnego tarnowskiego kolorysty, malarza, grafika, rzeźbiarza, architekta wnętrz i… podróżnika (poza Starą Europą bywa jeszcze m. in. w Maroku i Kanadzie) . Ten prawdziwy Człowiek Renesansu tym razem (poprzednio był to Pasaż Tertila) wybrał na swoje imieninowe obchody Galerię „Hortar” przy ulicy Legionów. Korzystając z wytwornej gościny gospodarzy państwa  Kopczyńskich, znanych tarnowskich przedsiębiorców i mecenasów kultury, pokazał przedpremierowo swoją najnowszą wystawę zatytułowaną „Florencja”, która wkrótce po tarnowskim wernisażu pojedzie właśnie do stolicy włoskiej Toskanii. Że artysta jest doceniany i kochany przez bez mała wszystkich najlepiej świadczyły prawdziwe tłumy wernisażowo – imieninowych gości przybyłe w ostatni czwartek 24 kwietnia  do „Hortaru”. Długie kolejki ustawione do wernisażowego solenizanta -  okolicznościowe laudacje, kwiaty i gratulacje - zdawały się nie mieć końca. Na otwartej właśnie wystawie mistrz zaprezentował głównie swoje prace malarskie.  Twórczość Jerzego Martynowa w tym zakresie ewoluowała od malarstwa bardzo realistycznego i zdyscyplinowanego poprzez eksperymenty poszukiwawcze do wyrafinowanego ekspresjonizmu, aczkolwiek zawsze była to, jest i taką mam nadzieję pozostanie - sztuka prawdziwa. Nic to, że komercyjna, jak mawiają nieliczni malkontenci. Ważne, że prezentuje najwyższy poziom artystyczny i solidne rzemiosło. W Jego malarstwie dominują impresjonistyczne pejzaże świadczące o wręcz nieograniczonych możliwościach warsztatowych artysty. Wydaje się on być pod dużym wpływem impresjonisty Bonnarda, malarza – nabisty. Podobnie, jak on, prowadzi Martynów symultaniczną grę z czasem i światłem, rytmem i kolorem -  utrwalając pędzlem w pamięci obrazów swoje malarskie  iluminacje i wspomnienia.

 

Ten znany tarnowski artysta, rocznik 1956, studiował na Wydziałach: Malarstwa i Architektury Wnętrz  krakowskiej ASP, gdzie w 1985 roku zrobił dyplom w pracowni prof. Włodzimierza Buczka. Zawodowo z powodzeniem działa w obu tych dziedzinach. Ale nie tylko, również rzeźbi, uprawia grafikę użytkową i tworzy małe formy architektoniczne.
Obecna wystawa jest 43 indywidualną prezentacją prac Jerzego Martynowa. Na swoim koncie artysta ma również udział w ponad 30 wystawach zbiorowych w kraju i poza jego granicami, m. in.  we Francji, Danii, Niemczech, Kanadzie i Belgii. Jest także założycielem grupy plastycznej „TA”.  Jako architekt wnętrz zrealizował kilkadziesiąt nowoczesnych i stylowych wnętrz lokali i prywatnych posesji, w kraju /Tarnów, Kraków, Zakopane, Warszawa, Gdańsk, Poznań/, i za granicą /we Frankfurcie, Paryżu i Chartres/, wprowadzając doń elementy inspirowane historią sztuki, głównie epoką modernizmu. Jak sam mówi: „Sztuka i tzw. działalność komercyjna funkcjonują w moim przypadku dwutorowo. Architektura wnętrz też jest sztuką tyle, że użytkową, ale na etapie koncepcji daje zawsze wiele satysfakcji”. Bardzo pięknie, scharakteryzował postać Jerzego Mantynowa jego przyjaciel, popularny tarnowski malarz Witold Pazera w mini folderze do obecnej wystawy: - „Gdy ma się w sobie tyle różnych pasji... Gdy rozprzestrzenia się pomiędzy Gdańskiem a Warszawą, Tarnowem a Aix-en-Provence... Gdy śpiewa się bluesa malując zakole rzeki Białej... Gdy szanuje się dobre wino i czci kobiecą pierś... Gdy podziwia się Bonarda i mknie samochodem w mroźną styczniową noc... Gdy zamyśla się na chwilę w ogrodach Giverny, smakuje pył Południa, lub w zapamiętaniu notuje akwarelą nadciągającą burzę, gdzieś nad jeziorami...  – to malarstwo jest nieodłączną częścią bytu. Jest dopełnieniem, dopowiedzeniem obrazu człowieka, który kocha życie, wiosenny plener, słońce Prowansji i jesienny polski deszcz”.
Jerzy Martynów to artysta totalny – malarz i mistrz dla wielu swoich uczniów z tarnowskiego „plastyka”, dla których wymyślił cykl wystaw zatytułowanych „Mistrz i uczeń”. To człowiek obdarzony tzw. iskrą Bożą, naznaczony talentem, wypróbowany przyjaciel wielu, żyjący „po swojemu”, w harmonii z otaczającą go przyrodą i ludźmi. Mimo, iż jest Obywatelem Świata nie wyobraża sobie życia poza Tarnowem, gdzie zbudował znany z gościnności dom wyglądający jak obraz… W żadnym wypadku nie może świecić jak żarówka, lecz łagodnie wpisywać się w pejzaż. Zamieszkał w nim z synem Michałem i ukochaną żoną Ewą. Zapał do jego urządzania zgasł nagle wraz z… Ewą. – To był dom dla nie, lubiła go, nie chciało jej się stąd ruszać. Oddałbym wszystko, aby Ewa była – zwierza się w książce „Zwyczajni Niezwykli” Krzysztofy Bik – Jurkow, cenionej dziennikarki tarnowskiego oddziału „Dziennika Polskiego”.

 

A tak ona sama opisała w Dzienniku najnowszą wystawę Jerzego Mantynowa:
„Podczas ostatniego wernisażu w Galerii "Hortar" większość wyjątkowo licznej publiczności uległa iluzji, że oto znajduje się w centrum krainy prześlicznej urody, z soczystą przyrodą opasującą wzgórza i pagórki, przydomowe zakątki, a wszystko skąpane jest w słońcu albo w prześwitach i wątłych cieniach, wątłych, bo żar leje się z nieba. Za sprawą Jerzego Martynowa - twórcy pejzaży - znaleźliśmy się w Toskanii.

Tym razem tarnowski artysta ominął ze sztalugami Florencję - stolicę Toskanii - światowego skupiska dzieł architektonicznych, rzeźby i malarstwa, gdzie - jak przyznaje - uległ zniewoleniu twórców dzieł tej miary, co: Tycjan, Rafael, Van Dyck, Rembrandt, Caravaggio, Michał Anioł, Leonardo da Vinci, dzieł Berniniego, Rembrandta, Rubensa, Van Dycka, Delacroixa i wielu innych. Zwykło się mówić, że Florencja nie jest miastem z zabytkami, lecz miastem-zabytkiem, któremu nie oprze się żaden koneser sztuki. Miasto Dantego, gdzie narodził się renesans, dawno urzekło Martynowa, więc bywa tu, ale gdy artysta, włócząc się po muzeach, galeriach i świątyniach "skonsumuje" taką dawkę sztuki, musi przenieść się w inny świat, na prowincję, odetchnąć, by ...zabrać się do ciężkiej pracy. Bo pejzaż, misternie rzeźbiony połaciami sadów oliwkowych i winorośli, pracowicie posadzonych wzdłuż sznurka, z geometrią w oku, bujną roślinnością z cyprysami na czele, również nie daje spokoju, nie pozwala przymknąć oczu, wręcz zmusza do sięgnięcia po pędzel. Jerzy Martynów rozrywany podczas wernisażu, proszony o komentarz do tego czy innego pejzażu, rzucał lapidarnie w stronę obrazu ze wzgórzem mieniącym się od barw zieleni i złocistym gąszczem winogrona: to widok z okna po przebudzeniu, o świcie. A tu - objaśniał obraz z fragmentem kamiennego muru nagrzanego słońcem - ucieka się przed żarem. O znieczuleniu skwaru można marzyć w zazdrośnie strzeżonych przez właścicieli domostw cienistych zakątkach. Martynów ma tu swoich przyjaciół i gości w ich domach, z pasją maluje, kadruje przestrzeń. Na pniach potężnych drzew, rzucających cień w stronę muru z oknami i drewnianymi okiennicami, igra orgia barw, tu "naszego" brązu i szarości nie uświadczysz, pnie noszą na sobie smugi czerwieni, pomarańczy, czerni, odcieni lawendy. Albo inne domostwo, od stóp do głów pokryte bluszczem, z jednym maleńkim okienkiem na piętrze, lawendowo- błękitne. Są też bruki prowadzące w stronę strzelistych wież na horyzoncie.

 

Obrazy jak z bajki, ale Martynów nie dał się ponieść idylicznym nastrojom. Jak przystało na malarza z krwi i kości, wiernie oddaje nie swoje, ale przyrody "nastroje", zmieniające się barwy, soczystość zieleni, zauważa mozół pracy robotników winnicy, regularność szpalerów upraw, zamaszystą kreską maluje dębowe beczki pod domem i samochód terenowy, którego wartość użytkowa jest tutaj nadzwyczajna, cyzeluje biały jak śnieg kompleks architektury. Obecna na wernisażu polonistka Barbara Wiatr przywołała postać Martynowa - ucznia Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie, na którym wielkie wrażenie zrobiła Wielka Improwizacja w "Dziadach" - zapamiętałam to, bo Jurek wyróżniał się niezwykłą wrażliwością, z jaką odbierał doskonałą literaturę. Martynów to romantyk - zauważyła. I choć Jerzy żachnął się, ripostując, że przecież w szkole był nicponiem, to nikt nie ujmie mu romantyzmu, przez pryzmat którego patrzy na świat.

 

- Ta wystawa to dwa lata pracy, wyjazdów w różnych porach roku - mówił sprowadzając na ziemię grupkę oczarowanych widzów. Za talentem tarnowskiego artysty, malarza i architekta wnętrz, kryje się ogromna pracowitość. Prezentowane pejzaże to - jak podkreśliła właścicielka Galerii Teresa Kopczyńska, prapremiera wystawy, którą wkrótce obejrzą Toskańczycy. Tak jak Martynów pokochał Włochy, tak Włochom nie jest obojętna jego sztuka. Widząc jego dzieła wręcz zażądali, by utrwalił z tą romantyczną, słowiańską nutą krainę wokół Florencji.

Podczas wernisażu Martynów zachwalał eksponowane w Galerii genialne rzeźby Stanisława Wysokiego, brak zazdrości, uznanie dla talentu innych to cecha osobowa Jerzego, która przysparza mu wielu sympatyków i przyjaciół.”

tekst i zdjęcia Ryszard Zaprzałka


czwartek, 30 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -