Blog > Komentarze do wpisu

-> Słowiański Kocioł Sztuk

Czyli „Jare Święto” to pierwsza wiosenna propozycja dyrektor Agnieszki Kawy, która pomimo remontowej traumy nie ustaje i co rusz zaskakuje oryginalnymi propozycjami wartościowych imprez artystycznych w kierowanym przez siebie Mościckim Centrum Kultury. Oto w piątek 20 marca, w ostatni wieczór przed pierwszym dniem wiosny,  odbyła się wyjątkowa interdyscyplinarna impreza pod nazwą „Jare Święto”. Projekt autorstwa Agnieszki Setlik, dziennikarki związanej do tej pory z tarnowskim portalem inTARnet.pl, nawiązywał do prastarego, etnicznego święta Słowian bogatego w obrzędy powitania wiosny, przypadającego na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni księżyca. Temat wierzeń przedchrześcijańskich, który stał się podstawową inspiracją dla organizatorów tego wiosennego przesilenia jest bardzo wdzięcznym „tworzywem artystycznym” wykorzystywanym przez twórców na całym niemal świecie. Właśnie to „modne” zainteresowanie słowiańskim folklorem i archeologią bardzo udanie wypełniło mościckie „Jare Święto” przywołując do życia stwory rodzimych legend i baśni - nieodłączne elementy słowiańskiej mitologii. W ramach tego Słowiańskiego Kotła Sztuk można było obejrzeć niezwykłą wystawę rysunków, malarstwa oraz rzeźb owianego legendą i otoczonego aurą skandalu oryginalnego twórcy Stanisława Szukalskiego, wziąć udział w słowiańskiej uczcie przyprawionej m.in. pokazem walk pradawnych wojów przygotowanej przez grupę Krak oraz koncercie Żywiołaka, dla którego inspiracją  są przedchrześcijańskie wierzenia, uważanego przez muzycznego guru Z. Hołdysa za najlepszy zespół w Polsce, a nawet skonsultować swoje losy z prawdziwą wiedźmą vel wróżką!

Ale po kolei. Stanisław Szukalski, inaczej Stach z Warty (1893-1987) – „rzeźbiarz, heretyk i patriota”, to jeden z najgenialniejszych polskich rzeźbiarzy, przez niektórych uważany za artystę porównywalnego z Michałem Aniołem i Leonardo da Vinci, charyzmatyczny przywódca grupy artystycznej Szczep Szukalszczyków herbu Rogate Serce (czynnej w latach 1929-1937). Najbardziej kontrowersyjny twórca polski XX wieku o nieposkromionej wyobraźni i języku. Urodzony w Warcie koło Sieradza, prawie całe swoje długie i pracowite życie spędził w USA, gdzie niemal zupełnie zapomniany zmarł dwadzieścia dwa lata temu. Autor największych skandali artystycznych i towarzyskich. W czasie ekspozycji jego rzeźb w chicagowskim Instytucie sztuki w roku 1916 zniszczył publicznie przyznane mu wyróżnienie twierdząc, że jurorzy nie są uprawnieni do oceny jego prac. W roku następnym demoluje swą wystawę w związku z cenzurą jednej z prac. W okresie współpracy ilustratorskiej z Literary Times publikuje prace szokujące mieszczańskie gusta oraz kontestujące obowiązujące normy. Jego życie utkane było coraz to nowymi skandalami.
Znany skądinąd jako wychowawca i mentor młodego Leonardo di Caprio, który spędził w domu Szukalskiego sporą część dzieciństwa. „Postać zbuntowanego młodego artysty z filmu Titanic jest jego hołdem dla zmarłego w Los Angeles 1987 Stacha z Warty Szukalskiego" . W roku 2000 przy wsparciu artysty komiksowego George’a Di Caprio oraz jego syna — Leonardo, w Laguna Art Museum w Los Angeles odbyła się wystawa prac Szukalskiego pt. „Struggle: The Art of Szukalski" (Walka: Twórczość Szukalskiego). George i Leonardo Di Caprio byli też autorami wstępu wydanego wówczas monograficznego albumu o Szukalskim. Reprezentował bardzo specyficzny rodzaj patriotyzmu czy nawet nacjonalizmu: antytradycjonalistyczny, nawiązujący do symboliki i wartości słowiańskich (godłem Polski miał być Toporzeł; ważny elementem tego programu był przedstawiony w 1936 r. projekt „Duchtyni" - miejsca kultu Słowiańszczyzny, znajdującego się na dnie Smoczej Jamy na Wawelu). Pisał: „Nie miałem czasu dla Boga, gdyż to miejsce było zajęte przez samo słowo „Polska”, której oddałem każdą minutę myśli oraz całą twórczą energię". Oczywiście nie uznawał Biblii, którą uważał za wytwór prymitywnych koczowniczych nomadów pustynnych stojących na niższym poziomie kulturalnym niż nasi prasłowiańscy protoplaści. „Świętą Ewangelią" były dla niego podania i baśnie słowiańskie.
Pomimo swego „anarchizującego ducha oporu" wobec zastanego systemu i sprzeciwu wobec tradycji w każdej dziedzinie ludzkiej aktywności, od jego chicagowskich przyjaciół z artystycznej bohemy różni go jawna niechęć do idei socjalistycznych (lecz do śmierci pozostała mu fascynacja Piłsudskim). Głosi kult skrajnego indywidualizmu, odrzucając jednak ideę nadczłowieka: „Nie wierzę w Nietzscheańskiego nadczłowieka — więc nie oskarżajcie mnie, że za takiego się uważam. Pozostawiam wszystkich zrównoważonych ludzi tam gdzie biologicznie przynależą i nazywam ich normalnymi. Jeśli chodzi o innych, którzy nie potrafią posłużyć się umysłem w normalny sposób, to klasyfikuję ich jako niezupełnie normalnych i pośledniejszych". W jego wizji integracji europejskiej — Neuropy, nie obejmującej jednak Anglii, Francji, Niemiec i Włoch — Polsce przypadała rola czołowa. Za warunek tego uznał jednak odkrycie „dawnego ducha narodu" zduszonego chrześcijaństwem.
Jego sztuka cechuje się eklektyzmem formy (przeplata się w niej prymitywizm ze stylistyką awangardową) oraz bardzo bogatą treścią, zawierającą filozoficzne przesłania, wymagającą na ogół komentarzy i interpretacji autorskich. Porzuca naturalizm na rzecz głębi wyrazu, którą osiąga zwłaszcza poprzez deformacyjne uwypuklanie pewnych cech czy motywów swych dzieł - pisze o artyście Wojciech Piotrowski. Jego program artystyczny objął ponadto kształcenie na zasadzie mistrz-uczeń w ramach Twórcowni.
Niepoprawność ideologiczna oraz radykalna niechęć do krytyków sztuki oraz systemu galeryjnego stały się przyczyną dla którego większość współczesnych krytyków uważa jego dzieła za bezwartościowe. W wyniku tego twórczość jednego z najwybitniejszych polskich twórców pozostaje w kraju niemal nieznana.

 

 

  

Słowiańska uczta z grupą „Krak” odtwarzającej okres między IX a XI wiekiem to kolejny punkt tego interdyscyplinarnego menu. Ich atutami są wiedza i doświadczenie. Większość to absolwenci i doktoranci Uniwersytetu Jagiellońskiego posiadający wykształcenie historyczne (archeologia, historia sztuki, etnologia). Dzięki temu mogą zagwarantować zgodność odtwarzanych technik walk, sprzętu i rzemiosła z realiami epoki. Wzięli udział w największych festiwalach wczesnośredniowiecznych w Polsce (Wolin, Rynia, bitwa pod Cedynią) i za granicą (FotevikensMuseum - Szwecja,Odense - Dania). Wykonywali już pokazy walk i rzemiosł między innymi dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, UNESCO, Rady Miasta Krakowa. Współpracują z Muzeum Żup Solnych w Wieliczce i Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Dysponują warsztatem szewskim, w którym według średniowiecznych technik i wzorów wykonują wyroby ze skóry (pasy, sakwy, obuwie) i warsztatem bednarskim. Grupa ma w swojej ofercie również degustację potraw przygotowanych według historycznych przepisów z epoki. Owa „kulinarna archeologia eksperymentalna" odbywa się przy użyciu dawnych naczyń, kociołków, rusztu i paleniska. W myśl dewizy: dawna strawa to smaczna sprawa. Grupa - oczywiście w strojach z epoki znakomicie przybliżyła nam współczesnym Słowianom życie codzienne naszych przodków. Wojowie snuli opowieści na temat broni, rynsztunku i rzemiosła. Natomiast wiedźma udanie i niezwykle barwnie zainteresowała zielarstwem, truciznami, słowiańskimi sposobami wróżenia oraz ówczesnym jadłem. Niewątpliwą atrakcją imprezy była zakrapiana miodem pitnym słowiańska uczta sponsorowana przez pub „Do Rzeczy” z dzikiem jako daniem głównym.

  

  

To prawdziwe wydarzenie zakończył klimatyczny koncert zespołu Żywiołak. Grupa powstała w wyniku zderzenia muzycznych pasji Roberta Jaworskiego (grającego wcześniej m.in. w zespołach takich jak: „ich troLe“, czy „Kapela ze Wsi Warszawa“) i Roberta Wasilewskiego (gitarzysty„Open Folk“). Inspiracją dla zespołu są ludowe podania, mity pogańskie i wierzenia przedchrześcijańskie. Muzyka Żywiołaka to wypadkowa takich stylów muzycznych, jak: folk, punk, rockmetal, transtechno czy drum`n`bass. Sięga ona również po elementy muzyki dub, chillout czy ambient, a spojona jest brzmieniami zrekonstruowanych instrumentów oraz archaicznych i współczesnych technik wokalnych – informują muzycy na swojej stronie internetowej. A Graja w składzie: Robert Jaworski - lira korbowa, fidel renesansowa, altówka, lutnia, gitara elektryczna, drumla, wokal Izabella Byra - wokal, szekere Robert Wasilewski - gitara basowa, lutnia, gitara elektryczna, wokal, Anna Piotrowska - wokal, djembe Maciej Dymek - baraban, czynel, perkusjonalia.
To jest prawdopodobnie najlepszy w tej chwili zespół, jaki istnieje w Polsce – jedyny, który jest wart pokazywania na świecie. To wielka frajda, że coś takiego istnieje” - mówi o grupie Zbigniew Hołdys. Legendarny gitarzysta przyznaje, że grupa jest nad wyraz autentyczna w swojej twórczości. – „To jest właśnie ten przypadek, jak powinna ewoluować polska muzyka. Polacy mają przekleństwo w swojej mentalności, chcą grać jak inni ze świata. Zawsze tak było, że tu istnieli artyści soulowi, grungeowi, rythm'n'bluesowi, bluesmeni, jazzmeni, a jak była polska muzyka ludowa, to wszyscy kryli twarze, bo zalatywało obciachem. A gdy ona ewoluowała w stronę nowoczesną, to się stawała disco polo i wszyscy mówili, że jest jeszcze gorzej. Tutaj zespół zagrał ludową muzykę bez żadnego kitu, mizdrzenia się, bez pierdzielenia, bez udawania kogoś innego. To nie jest Zakopower ani Golec uOrkiestra – zespoły imitujące coś, żeby się przypodobać szerokiej widowni. To jest zespół, który gra swoją muzykę i widownia musi ganiać za nim, i tak się stanie.” Żywiołak  w Mościcach promował swój pierwszy, długo oczekiwany, pełny album "Nowa ex-tradycja". Album ma prezentować praktycznie cały muzyczny dorobek Żywiołaka zarejestrowany w profesjonalnym studio, a więc dobrze znane słowiańsko-pogańskie "Oj na Jana Kupała", "Czarodzielnica", "Epopeja wandalska", "Pogaństwo", "Oko Dybuka"...
Oby w tym kotle sztuk buzowało przez cały rok, i to nie tylko w Mościcach…

Ryszard Zaprzałka

foto by Paweł Topolski


wtorek, 24 marca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -