Blog > Komentarze do wpisu

-> Policjant w teatrze

Te wszystkie nasze sztuczki w pracy kryminalnych to też aktorstwo.
                                                                                          Nadkomisarz Marcin Skóra

Niezorientowanym spieszę wyjaśnić, iż nic takiego w budynku przy ulicy Mickiewicza się nie zdarzyło co usprawiedliwiałoby obecność policji w teatrze. Przynajmniej takiego czym na co dzień zajmują się mundurowi. Tym razem sprawiła to okoliczność zgoła nietypowa, oto bowiem najprawdziwszy glina, i to w dodatku nasz tarnowski, napisał oryginalną sztukę teatralną, a dyrektor Solskiego postanowił ją wystawić na deskach małej sceny teatru. Autorem „Fabryki" (tak w  policyjnym slangu nazywa się miejsce i pracowników wydziału kryminalnego) jest  Marcin Skóra, pracownik wydziału kryminalnego tarnowskiej policji. Od lat ściga najgroźniejszych tarnowskich przestępców, a po godzinach pracy jego wielką pasją stał się teatr. Tak wielką, że w końcu szef kryminalnych z tarnowskiej policji osobiście chwycił za pióro. – To drapieżna współczesna rzecz – zachwala Edward Żentara, dyr. sceny. Marcin Skóra napisał sztukę „Fabryka” w ubiegłym roku. Robił to wieczorami, przy papierosie, w zaciszu domowym. Bohaterem jest policjant, a osią dramatu stały się autentyczne wydarzenia sprzed kilku lat. Policja tropiła zabójcę młodego małżeństwa. Morderca strzelił sobie z pistoletu w głowę, gdy padł na niego cień podejrzenia. Tragedia rozegrała się na oczach Marcina Skóry. – Ta historia to także mój osobisty dramat – wspomina policjant. – Bardzo chciałem o tym napisać. Światowa prapremiera tej pierwszej tarnowskiej sztuki odbyła się w ostatni piątek 6 marca i stała się od razu prawdziwym wydarzeniem artystyczno – towarzyskim. Reżyserem i autorem  scenografii jest Andrzej Prokop. Zaś w obsadzie największe gwiazdy Solskiego: Robert Żurek, Przemysław Sejmicki, Anna Lenczewska, Mariusz Szafarz i Ola Skóra, … córka autora sztuki. Poniżej prezentujemy recenzję pióra naszego stałego współpracownika Jerzego Reutera, znanego tarnowskiego prozaika zatytułowaną „Sztuka – rzecz umowna?”.

gł fab

Nie słyszałem nigdy wcześniej o policjancie, który napisałby sztukę teatralną – przyznaje Edward Żentara, dyrektor tarnowskiego teatru. Ale kiedy przeczytał scenariusz nadkomisarza Marcina Skóry, zdecydował się spektakl wystawić. Bohaterem jest policjant. Prowadzi śledztwo w sprawie zabójcy młodego małżeństwa. To wątek autentyczny. Marcin Skóra pracował kiedyś nad taką sprawą. Z tamtych wspomnień uczynił szkielet akcji. – Chciałem pokazać prawdziwe policyjne życie. To, że nie jesteśmy filmowymi herosami, tylko normalnymi ludźmi, z ich wadami i zaletami – mówi. – Ten scenariusz to nie jest laurka – dodaje. Marcin Skóra od czterech lat jest naczelnikiem sekcji kryminalnej w Komendzie Miejskiej Policji w Tarnowie. Dawniej był jednym z jej szeregowych pracowników. Zamiłowanie do teatru wyniósł jeszcze z lat szkolnych. Przypomina sobie, ze polonistka zachęcała go do wstąpienia do szkoły aktorskiej. Wybrał jednak mundur. Niedawno obydwie pasje udało mu się połączyć z rewelacyjnym skutkiem. Policjanci poszukiwali sprawców brutalnych napadów na kobiety. Wpadli na pomysł, by opryszkom podstawić policjantów ucharakteryzowanych na panie. Ochotników przebierano w damskie stroje i peruki w teatralnej garderobie. Bandyci połknęli przynętę, zatrzymano całą szajkę. Na Dzień Policjanta w ubiegłym roku Marcin Skóra napisał pierwszy tekst – oparty na anegdotach z codziennego życia komendy. W jego inscenizacji dla świętujących policjantów zagrali znani m.in. z telewizyjnego serialu „Pitbull” aktorzy Marcin Dorociński i Michał Kula. Niedługo potem nadkomisarz Skóra zabrał się za pisanie „Fabryki”. – Zawsze miałem zamiar napisać o tragedii, której byłem świadkiem prawie osiem lat temu. Ale to tylko tło tego, co chciałem opowiedzieć o policji – dodaje. Teatralną pasję dzieli z rodziną. Z żoną chodzą na premiery. 14-letnia dziś córka Ola zagra jedną z ról w sztuce, którą napisał tato. Będzie to dla niej kolejna taka przygoda. Zdążyła już wystąpić m.in. w „Betlejem polskim” oraz „Hamlecie i innych”.

  

   

 

Jerzy Reuter

SZTUKA – RZECZ UMOWNA?

       Kontrakt, jaki zaproponował Tarnowski Teatr budził zaufanie i szacunek. Za dwadzieścia pięć złotych zaoferowano mi spółkę ze sztuką o wymiarze światowym, z niecodziennym bohaterem, o wręcz stawroginowskiej konstrukcji i wciągającą intrygę. Umowa nie budziła we mnie żadnych podejrzeń, bo komu, jak komu, ale sztuce ufam, a zwłaszcza tej bezpośrednio podanej, czyli ze sceny, więc pełen nadziei udałem się w sobotnie popołudnie do teatru. Wymiar światowy ujawnił się na barwnym plakacie w informacji, że dzisiejsza premiera premierą nie jest, a światową prapremierą i tylko się spodziewać, że bulwary Londynu, Nowego Jorku i Paryża zakotłują się w zachwycie.
       Umówiliśmy się, ja i teatr, że kupując bilet dostanę w zamian kawałek materii zwanej sztuką. To fakt. Sztuka owa miała przemówić do mnie z małej sceny, spektaklem „Fabryka”, napisanym przez tarnowianina, mało tego, napisanym przez fachowca, policjanta, czyli rzecz miała być o nim samym. Trochę zawiało smętnym fetorem socrealizmu, gdzie kolejarz pisał o pociągach, murarz o wiązaniach murarskich, a brukarz o szlifowaniu bruków. Ale do rzeczy. Niewątpliwym sukcesem i wydarzeniem na miarę historyczną jest pokazanie na scenie naszego teatru sztuki, napisanej przez tarnowskiego autora. To rzecz niesłychana i tak wybuchowa, że nie sposób nie oczekiwać przełomu w promowaniu rodzimych twórców, co jak wiem kuleje w naszym mieście. Co prawda, wiewiórki w parku mówią o znajomości autora z dyrektorem Żentarą, o różnych pracach pana Marcina Skóry przy produkcjach kryminalnych sitcomów, ale to nie moja sprawa i ze szczerą radością przyjmuję ten debiut i podziwiam, a przynajmniej, idąc do teatru tak chciałem.
       Scenografia, początkowo zimna i odpychająca metaliczną barwą, powoli dała się zaadoptować mojej wyobraźni i zasugerowała traktowanie sceny jak puszki konserwy, zamkniętej w blaszanej powłoce, z wielce obiecującą zawartością. Wszyscy wiemy jak trudno otwiera się konserwy, bo trzeba do tego użyć odpowiedniego narzędzia i siły. Myślę, że o tym prostym fakcie zapomniał reżyser spektaklu, pan Andrzej Prokop. Zapomniał, bo ową puszkę starał się otworzyć tępym zardzewiałym nożem harcerskim, co ma kiepskie skutki. Mimo wszystko zawartość po części okazała się nawet strawna, a przyprawy wysublimowane, chociaż zanurzone w sosie nienadającym się do spożycia. Ale, jak wiadomo, dobry konsument to ten, co nie grymasi i zjada podane na talerzu. W końcu zapłacił i sam sobie jest winien, a pieniędzy odzyskać się nie da, więc powinien zjeść co dali i odejść.
       Bohaterem dramatu jest policjant, człowiek i mąż, taki, jakiego znamy z filmów, literatury wagonowej i jakiego serwuje nam codziennie telewizyjne show. Prosty jak konstrukcja archaicznego urządzenia do omłotu zbóż i banalny niczym skarpety na imieniny. Zapowiadana postać o tajemniczej i rozbudowanej głębi psychologicznej okazuje się przekalkowanym bohaterem „wystrzałowych” kryminałów i powielaczem stereotypów. Czy fabryka/konserwa aż tak marynuje rzeczywistość? Moim zdaniem nie, a jeżeli nawet, to obowiązkiem twórcy jest pokazywanie tej rzeczywistości od innej, nieznanej strony, innym językiem i zupełnie z innej pozycji.
       Postać inspektora i głównego bohatera ratuje artysta aktor. Pan Robert Żurek stworzył ciekawą kreację i profesjonalnie podołał roli. Jest to jeden z niewielu smaków, wydobywających się z blaszanej puszki. Niewielu, bo drugi bohater, policjant Żyła (pan Przemysław Sejmicki) okazał się typem tak przerysowanym, że juz po pierwszym wejściu położył cały suspens. Jego przesadne rozhisteryzowanie i epileptyczne ruchy w sposób łopatologiczny, już na wstępie, zabiły zagadkę zbrodni. I tutaj kłaniam się panu reżyserowi.
       Na uwagę i szacunek zasługuje pani Anna Lenczewska i nie mam tutaj żadnych wątpliwości. Postać żony inspektora bardzo prawdziwa, omotana nieustającym konfliktem pomiędzy swoją kobiecością, a specyfiką pracy męża, nieradząca sobie z taką sytuacją i zawiedziona, nieustannie zawieszona pomiędzy TAK i NIE.
       Mam osobisty żal do pana Prokopa, że poszedł na efekt i pozwolił sobie na małostkowe odwołania do seksualności bohaterki, że zahandlował ze mną ciałem bohaterki, co nie ma żadnego umiejscowienia w dramacie, a pozostawia w pamięci widza tylko aktorkę w stroju „niedbałym”. Panie Prokop, niech pan się boi feministek, bo to pachnie szowinizmem.
       Komu chwałka, temu pałka!
       Postać kapusia Młotka zagrana bardzo dobrze. Pan Mariusz Szaforz świetnie wpisał się w rolę swoją grą i fizjonomią. Brawo! Młotek to nie byle kto, to kapuś, czyli w języku konserwy/fabryki „tyfus”, donosiciel i ktoś bez kogo fabryka nie istnieje, bo chociaż znienawidzony, to niezbędny.
       Natomiast, zawsze jest jakieś natomiast, nie pasuje mi postać córki ofiar (Ola Skóra ). Ni w pięć, ni w dziewięć, autor dokleja do treści osobę całkowicie niepotrzebną i nie mającą żadnego sensownego wytłumaczenia. Postać jest doszyta na siłę i bardzo grubą nitką, zbyt grubą by nie widzieć okrętkowego szwu. Rozumiem, rozumiem. Trąbi się o tym od miesięcy, ale czy to jest dobry sposób na autolans? Sztuka nie jest wesołym autobusem, gdzie zawsze można kogoś zabrać, po drodze, na miejsce stojące. I znowu kłaniam się panu reżyserowi.
       Fabuła sprawia wrażenie wyszarpywanej na siłę z tekstu źródłowego, chaotyczna i niewiarygodna. Jedynym dynamicznym akcentem są filmy, pokazujące zagubienie w blokowiskach, ulicznym tłumie.

       Nie mogę dyskutować z autorem o literackich smakach utworu, bo nie czytałem. Dramat zaprezentowany na scenie przemawia nieco innym językiem od pisanego. Mimo to mam szacunek dla trudu twórczego i pozostaję z szacunkiem dla dzieła. 
       Obraz jaki zapisuje się w mojej wyobraźni kłóci się z oczekiwaniami. Nie zgadzam się na wykreowaną rzeczywistość. Nie podobają mi się efekciarskie sztuczki, które wypierają prawdę i artystyczną kreskę, posługiwanie się, dla wzmocnienia przekazu, stereotypami i kalką miernej jakości. Tak już jest, że kryminały ogląda się dla aktorów, bo treść jest zawsze taka sama. I ja tam byłem, aktorów zobaczyłem i nie żałuję.

oprac. Ryszard Zaprzałka

foto by Paweł Topolski


poniedziałek, 09 marca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
Gość: bipi, *.net138.okay.pl
2009/03/09 17:46:07
albo ktoś widział zupełnie inną sztukę, albo aktorów nie odróżnia.... a przecież Sejmicki i Szaforz to dwóch bardzo odmiennych w swojej fizjonomii panów.
-
Gość: J. R., *.star.net.pl
2009/03/09 17:50:13
OK. Ale przecież Sejmicki zagrał inną rolę i nikt tych dwóch aktorów nie łączy, prawda? Fizjonomia Sejmickiego pasuje do roli jaką odegrał, więc w czym problem? Szaforz natomiast swoją rolę nico przerysował i o tym mowa. :)
-
Gość: Jola, *.star.net.pl
2009/03/09 17:52:15
Ja też tutaj widzę wyraźny podział. Dwóch aktorów i dwie role. Nikt się nie pomylił.
-
Gość: bipi, *.net138.okay.pl
2009/03/09 21:39:02
no to cytat: Niewielu, bo drugi bohater, policjant Żyła ( pan Mariusz Szaforz } okazał się typem tak przerysowanym....
-
Gość: bipi, *.net138.okay.pl
2009/03/09 21:40:18
i cytat drugi: 'Postać kapusia Młotka zagrana bardzo dobrze. Pan Przemysław Sejmicki świetnie wpisał się w rolę swoją grą i fizjonomią. Brawo! Młotek to nie byle kto, to kapuś, czyli w języku konserwy/fabryki tyfus, donosiciel i ktoś bez kogo fabryka nie istnieje, bo chociaż znienawidzony, to niezbędny" No to w końcu o kogo chodzi????
-
Gość: Jola, *.star.net.pl
2009/03/09 22:06:41
Sejmicki zagrał Młotka, kapusia
Szaforz zagrał Żyłę, policjanta i kolegę inspektora i sprawcę zabójstwa.
W czym problem?
-
Gość: bipi, *.net138.okay.pl
2009/03/09 22:13:54
proszę sobie zobaczyć na oficjalną stronę tarnowskiego teatru i na obsadę Fabryki... skoro inne argumenty nie przemawiają.... Wystarczy po wpisaniu adresu www.teatr.tarnow.pl kliknąć w pierwszą od góry zapowiedź Fabryki... pokaże się informacja o spektaklu z obsadą... Pozdrawiam.... :)
-
Gość: Jerzy R., *.star.net.pl
2009/03/09 22:38:26
Słusznie! Nastąpiła pomyłka i zamieniły się nazwiska. Przepraszam, to moja wina. Nie jestem na bieżąco z tarnowskim teatrem i przy pisaniu recenzji nie zwróciłem uwagi na kto jest kto. Jutro napisze do redakcji i poprosze o korektę.
Dziękuję za zwrócenie uwagi.
-
tarnowski_kurier_kulturalny
2009/03/09 23:14:16
...teraz już chyba będzie spokój! w każdym razie poprawione.
-
Gość: niby autor, *.star.net.pl
2009/03/10 10:56:49
Skąd te wieści miły recenzencie o mojej doskonałej znajomości z Panem Dyrektorem Teatru ? Sa to podłe insynuacje ! Wiem że wystawiłem się na krytykę jednak proszę o ocenę tekstu a nie oszczerstwa w moim kierunku.
-
Gość: Jerzy R., *.star.net.pl
2009/03/10 11:11:53
"ale to nie moja sprawa i ze szczerą radością przyjmuję ten debiut i podziwiam,"
Myślę, że ten cytat wiele wyjaśnia.

Nie odpowiadam za plotki. Insynuacje zawsze są podłe i nie mam na to wpływu. Dyskusja o tekście może się odbywać po zapoznaniu się z nim. Recenzja dotyczy tego co recenzent zobaczył na scenie, a to może bardzo różnić się od tekstu źródłowego. Jednak, chętnie podejmę taką rozmowę.

"Nie mogę dyskutować z autorem o literackich smakach utworu, bo nie czytałem. Dramat zaprezentowany na scenie przemawia nieco innym językiem od pisanego. Mimo to mam szacunek dla trudu twórczego i pozostaję z szacunkiem dla dzieła."
A to następny cytat. Proszę o dokładne czytanie, a nie doszukiwanie się osobistych wycieczek, bo takich tutaj nie ma.
Pozdrawiam serdecznie.

-
Gość: sissi234, *.star.net.pl
2009/03/10 11:16:47
A ja odczytałam ten urywek o wiewiórkach parkowych i znajomości z dyrektorem teatru jako bardzo sympatyczny ukłon w stronę autora.
-
Gość: zdfjhfxztujxfjfxgj, *.adsl.inetia.pl
2010/05/13 19:16:53
psychiatrzy sądowi nic nie robią i nie pomagają! potem ma się głuche telefony! oni wiedzą wszystko! jedna klika mafijna, która trzyma prawo w garści! zrobią z ofiarą wszystko! zmanipulują, oczernią nie zadbają o anonimowość na portalu społecznościowym, ani w szkolnym absolutorium! a dlaczego to robią? dla pieniędzy! zus to jest taka sama mafia jak mafia prawnicza i mafia policyjna! nietykalni są i szkodzą zamiast pomagać! mi wmawiała dyrektorka szkolna, że radia kradłem , policja świadków postawiała żerują na mojej toksykomanii i łatwowierności! podbijanie wykrywalności albo sztuczne przestępstwa i ich tworzenie na pijakach z "urwanym filmem w nocy" z obciążoną kartoteką. zniszczą życie i reputację nadając etykietkę stygmatyzującą! podstawieni świadkowie, których na oczy nie widziałem i z nazwiska nie znam, a na sprawie się nie pojawiają! mają wgląd w papiery i dokumentację leczenia czy inne zaburzenia psychiczne! monitoring jest też patologiczny bo nagrywają to co chcą nagrać i specjalnie wprowadzają w pole kamer prowokując! napuszczają zbirów podstawionych wymyślają fikcyjne picie alkoholu, rozpijają! potem ma się głuche telefony czy też znieważenie na internecie! policja jest nietykalna i manipulują aktami sprawy wmawiając zdemoralizowanie, wykolejenie społeczne i robią z człowieka margines społeczny (psycho mantis z metal gear solid to się chowa przy policji). zobaczcie na raperów polskich, którzy mają do czynienia z prawnikami rapującymi! psychiatria sądowa to jedna wielka patologia! nic nie są pomocni! nie porozmawiają nawet!


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -