Blog > Komentarze do wpisu

-> Zagubione owce

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X zostało założone w 1970 roku przez arcybiskupa Marcela Lefebvre (zmarł 18 lat temu), który w roku 1988 wraz z czterema wyświęconymi przez siebie - bez zgody papieża – biskupami znalazł się w stanie ekskomuniki. Bractwo nie uznaje istotnych dokumentów Soboru II Watykańskiego zarzucając im „szkodliwe innowacje”. Kapłani bractwa nadal odprawiają mszę św. po łacinie i w rycie przedsoborowym. Bractwo posiada przeoraty w 30 państwach. Ma podobno ok.300 tysięcy sympatyków. Od polowy lat 90. ubiegłego wieku Bractwo św. Piusa X działa też w Polsce. W tej chwili w naszym kraju są dwa kościoły bractwa: w Warszawie i Gdyni oraz kaplice w: Bajerzu, Krakowie, Chorzowie, Łodzi, Toruniu, Lublinie, Zaczerniu i Tuchowie. Do Lefebrystów należy także dom rekolekcyjny w Bajerzu. Bractwo opiekuje się jedną szkołą i dwiema organizacjami młodzieżowymi Christus Rex oraz Krucjatą Niepokalanej. Zgromadzenie prowadzi wydawnictwo Te Deum oraz wydaje miesięcznik Zawsze Wierni. Bractwa Piusa X nie należy mylić z Bractwem św. Piotra, do którego należą zwolennicy mszy i obrządku trydenckiego, którzy jednak pozostali w Kościele katolickim. Bractwo św. Piotra powstało na skutek rozłamu w Bractwie św. Piusa X w momencie, kiedy arcybiskup Lefebvre zerwał z Kościołem katolickim i wypowiedział posłuszeństwo papieżowi. Ks. Karol Stehlin, przełożony Bractwa św. Piusa X w Polsce, twierdzi, że zdjęcie ,,niesprawiedliwej i nieważnej klątwy" z czterech biskupów wyświęconych przez arcybiskupa Marcelego Lefebvre'a przysporzy im wielu nowych zwolenników - czytamy na łamach Dziennika Polskiego w tekście Grażyny Starzak.

1

Trudno umówić się na rozmowę z ks. Karolem Stehlinem. Przełożony często bywa w rozjazdach, głosząc rekolekcje, referaty, wykłady, w różnych, nieraz bardzo odległych od siebie, miastach. Niebawem będzie w Gorzowie Wielkopolskim, kilka dni później w Szczecinie. Pod koniec marca zamierza po raz drugi odwiedzić Szczecin. - Okazuje się, że tam mieszka ponad sto osób, które nigdy nie były na naszych mszach, ale są wierne katolickiej tradycji. Do tej pory bały się ujawnić ze swoimi poglądami - mówi, wyraźnie ucieszony ks. Stehlin. Ma nadzieję, że ,,sporo ludzi dobrej woli, którzy byli tradycjonalistami, ale do tej pory żyli pod strachem niesprawiedliwej i nieważnej klątwy", teraz przestanie się bać i wróci do kościołów i kaplic bractwa. - W naszej świątyni w Gdańsku już drugiego dnia po pamiętnej decyzji Benedykta XVI na mszę św. przyszło dwa razy więcej wiernych niż zwykle!

Ks. Stehlin ufa, że decyzja Benedykta XVI spowoduje zmianę nastawienia do bractwa hierarchów Kościoła w Polsce. - Może nawet zaproszą nas na głoszenie rekolekcji? Przełożony bractwa w Polsce jest Niemcem, ale dobrze radzi sobie z językiem polskim. Połykanie końcówek wyrazów, tak jak to robi bohaterka popularnego serialu ,,Ranczo", dodaje mu uroku. Jest opanowany. Ze spokojem odpowiada na każde, najbardziej drażliwe dla lefebrystów pytania. Np. dotyczące ewentualnego uznania przez bractwo postanowień Soboru Watykańskiego II - pisze dziennikarka. Uważa, że to nie jest możliwe. W jego opinii ekumenizm, wolność religijna, kolegializm to

2

"Bomby zegarowe" zapożyczone z doktryn, "antychrześcijańskich, antykatolickich, które są przyczyną kryzysu w Kościele". - Sytuacja Polski pod tym względem nie jest zła, ale proszę wziąć pod uwagę sytuację katolików w USA czy we Francji. Tam z tradycyjnego chrześcijaństwa, z tradycyjnego Kościoła katolickiego, niewiele zostało. Ojciec Święty to widzi i dlatego bardzo cieszymy się z jego ostatniej decyzji - mówi. Ks. Stehlin boleje, iż niemal jednocześnie z decyzją papieża o zdjęciu ekskomuniki w świat poszła informacja o antysemickiej wypowiedzi dla szwedzkiej telewizji 67-letniego lefebrysty bp. Williamsona, który powiedział, że nie wierzy, iż w obozach koncentracyjnych istniały komory gazowe. „Myślę, że w obozach koncentracyjnych zginęło od 200 do 300 tyś. Żydów, ale ani jeden w komorze gazowej – oświadczył przed kamerami hierarcha. – To bardzo żałosna historia. Po pierwsze, dlatego, że nasze posłannictwo jest czysto religijne. Nie ma w nim miejsca na historyczne i polityczne refleksje, które zresztą nie przystoją katolickiemu biskupowi czy kapłanowi. Poza tym to są dziwactwa. Przecież ojciec arcybiskupa Lefebvre’a zginął w obozie koncentracyjnym w bardzo tragiczny sposób. Negowanie wszystkich okropności, które w tych obozach miały miejsce, uważam za aberrację. Bolejemy nad tym, że taką opinię wypowiedział członek naszego bractwa. Podkreślam - jesteśmy absolutnymi przeciwnikami antysemityzmu - mówi ks. Stehlin.
Przełożony lefebrystów w Polsce zapoznał się z krytycznymi opiniami na temat decyzji Benedykta XVI. Radzi wysłuchać innych. Np. Paula Badde z dziennika „Die Welt”, który proponuje tym, którzy krytykują papieża za rehabilitację bractwa, by spojrzeli na papieskie insygnia, a zwłaszcza na paliusz. Symbolizuje on słowa Chrystusa o dobrym pasterzu, który

3

Zostawia stado, by szukać zagubionej owcy.
Jacek Jurek, przedsiębiorca z Tuchowa, gdy radio podało informację o zniesieniu przez papieża ekskomuniki, krzyknął do żony: "Wymodliliśmy!" - To była prawdziwa krucjata - mówi. - Biskup Fellay prosił o milion modlitw różańcowych. Odmówiliśmy ich 1 mln 700 tysięcy na całym świecie. To musiało zrobić wrażenie na Ojcu Świętym. Jesteśmy szczęśliwi z powodu tej decyzji, choć dla nas ekskomunika nigdy nie była ważna. Ma 53 lata. Jest znanym i szanowanym w swoim regionie biznesmenem, właścicielem dużej firmy budowlanej (700 mln zł przychodu ze sprzedaży w ub. roku). Zanim odpowie na dalsze pytania, prosi, aby mówić innym językiem, żeby zamiast „lefebryści” mówić „tradycjonaliści”: - Mnie to nie przeszkadza. Dla mnie to wielki honor móc się zaliczać do tego grona ludzi, ale generalnie w naszym kraju nazwa „lefebryści” brzmi raczej pejoratywnie. Zainteresowanie ideami, głoszonymi przez Bractwo św. Piusa X Jacek Jurek nazywa nawróceniem. – Żyłem w ubolewa iemnościach, nagle jak grom z jasnego nieba przychodzi łaska, i człowiek widzi prawdę, że coś się złego stało się z naszą Wspólnotą, z naszym Kościołem. Stąd moje zainteresowanie chrześcijańska tradycją, ideami bractwa. Jacek Jurek wraz z rodzina stara się żyć wedle „tradycyjnych przykazań Kościoła, choć świat wokół jest tak bardzo zepsuty”. Ponieważ prawdziwa wiara przejawia się uczynkami, w jego rodzinie zawsze jest wspólna modlitwa – poranna i wieczorna, są postanowienia adwentowe i tzw. suche dni, czyli ścisły post 4 razy w roku, raz w kwartale przez trzy dni i raz w tygodniu.  – Robimy wszystko, żeby się trochę odseparować od świata, ale wiadomo, że nie zawsze się to udaje –  ubolewa przedsiębiorca z Tuchowa. To dzięki takim ludziom jak Jacek Jurek, zwolennicy abp. Marcela Lefebvre’a mogli

4

Rozwinąć skrzydła.
Jurek po nawróceniu postanowił urządzić na swojej działce przy Rynku w Tuchowie kaplicę dla sympatyków Bractwa św. Piusa X. Od tego czasu mówi się nawet, że Tuchów stał się drugą - po Warszawie - stolicą polskich lefebrystów. - To przesada. W kościele w Warszawie na obu mszach bywa około 700 wiernych, w Tuchowie jest nas około 70 osób, na msze przychodzi niewiele ponad 40 - prostuje te informacje Jacek Jurek. Mieszkańcy Tuchowa wzruszają ramionami, gdy ktoś ich pyta o lefebrystów. Przez pewien czas większość nie miała pojęcia, że w podłużnym budynku przy Rynku odprawiane są msze święte. – Oczywiście, budzą zainteresowanie, jak to zwykle z mniejszościami bywa, ale w żaden sposób nie demonstrują swojej inności – mówi Jerzy Laska, sekretarz Urzędu Gminy w Tuchowie. Podobno niektórzy wciąż wytykają ich palcami. – Generalnie jednak nasze społeczeństwo i tak jest bardziej tolerancyjne niż hierarchowie Kościoła – Jacek Jurek. O lefebrystach w Tuchowie zaczęło być głośno, gdy pod koniec 2005 roku kuria diecezjalna w Tarnowie wydała komunikat, w którym ostrzegała wiernych, że ,,gromadzenie się na mszach i przyjmowanie komunii w kaplicy przy Rynku w Tuchowie grozi ekskomuniką". W komunikacie podkreślano, że „reklamowana w jednym z tarnowskich tygodników (TEMI przyp. red.) kaplica pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tuchowie nie jest kaplicą Kościoła rzymskokatolickiego”. Kilka miesięcy później biskup tarnowski Wiktor Skworc, w rozmowie z jednym z dziennikarzy katolickich powiedział, że Bractwo św. Piusa X „zapuszcza macki w diecezji tarnowskiej, zdobywa ludzi świeckich i próbuje tworzyć kaplicę”. W kolejnej wypowiedzi na temat sympatyków bractwa bagatelizował sprawę. Budowę kaplic przez lefebrystów i werbowanie wiernych nazwał

5

"Problemem z importu
Mówił, że „przywiązanie do obrzędów obecnych w Kościele przed Soborem II Watykańskim w diecezji tarnowskiej nie istnieje.” – Nikt nigdy nie zwrócił się do mnie z prośba o sprawowanie liturgii w rycie obowiązującym przed soborem. Gdyby znalazła się grupa wiernych przywiązanych do liturgii trydenckiej, to nie mógłbym takich sugestii pominąć. Musiałbym na takie zapotrzebowanie odpowiedzieć i wtedy nic nie stało by na przeszkodzie, aby zainteresowane grupy gromadziły się w świątyniach na sprawowaniu liturgii przedsoborowej – wyjaśniał biskup Skworc. We wrześniu 2007 roku Benedykt XVI podjął decyzję o przywróceniu mszy trydenckiej. Niektórzy watykaniści odczytali tę decyzję jako krok do zdjęcia ekskomuniki z lefebrystów. Hierarchowie Kościoła nie chcieli tego komentować, ale miedzy sobą wymieniali wątpliwości, czy aby papież w ten sposób nie chce podważyć spuścizny Soboru Watykańskiego II. Przywrócenie mszy łacińskiej lefebryści przyjęli entuzjastycznie. Ich przełożony – bp Bernard Fellay – w liście do papieża dziękował mu „za to wielkie duchowe dobrodziejstwo”.
Po decyzji papieża przywracającej mszę w rycie trydenckim biskup Wiktor Skworc był skłonny spotkać się z lefebrystami z Tuchowa. Swoim gestem chciał ,,przyczynić się do ich pełnej jedności z Kościołem" - wyjaśniał kurialny wikariusz, jednocześnie dodając, że problem nie dotyczy tylko liturgii, ale kwestionowania przez lefebrystów całego Soboru Watykańskiego II. Biskup tarnowski nie miał pewności, czy lefebryści dobrze zrozumieją gest Benedykta XVI i "uczynią krok, by znaleźć się w Kościele rzymskokatolickim, któremu przewodzi papież". Jacek Jurek potwierdza, że były próby nawiązania dialogu. Według niego miały one jednak na celu "nie pojednanie, tylko oderwanie ich od bractwa". - W obecnej sytuacji to nie ma już znaczenia. Teraz wiadomo, że nie jesteśmy żadną frakcją, żadną sektą czy odłamem, tylko pełnoprawnymi członkami Kościoła, którego zwierzchnikiem jest papież. O naszej sile, o tym, jak liczna grupa wiernych podziela nasze przywiązanie do tradycji, świadczy fakt, że niedawno w Lourdes było nas 25 tysięcy - mówi Jurek. Ks. bp Wiesław Lechowicz, wikariusz generalny tarnowskiej kurii diecezjalnej, nie potrafi w tej chwili powiedzieć, jak decyzja Benedykta XVI wpłynie na kontakty kurii z lefebrystami z Tuchowa. Bp Skworc, który właśnie wrócił z podróży do Afryki, podobno upoważnił jednego z księży do kontaktów z tą grupą wiernych. - Na pewno nie można ich lekceważyć, ale nie jest to ruch, który w naszej diecezji zajmuje jakieś poczesne miejsce - komentuje tarnowski wikariusz generalny.


Grażyna Starzak
(Dziennik Polski)


zdjęcia ze strony www lefebrystów



sobota, 07 lutego 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -