Blog > Komentarze do wpisu

-> Miłość - choroba umysłu

Nie ma chyba osoby, która raz w życiu nie doświadczyła romantycznej miłości. Ale badania psychologiczne dowodzą, że statystycznie trwa ona nie dłużej niż cztery lata. Badania potwierdzają, że romantyczna miłość jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka, nie ma też chyba osoby, która choć raz w życiu nie zaznałaby tego ekscytującego uczucia. Badania potwierdzają, że romantyczna miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną występuje powszechnie praktycznie we wszystkich kulturach. W 1992 r. antropolodzy W. Jankowiak i E. Fisher "znaleźli" ją w 88,5 proc. społeczności. Inne badania dowodzą, że w każdej kulturze w dowolnym momencie czasu zakochanych jest około 50-60 proc. przedstawicieli obu płci. J.W. Goethe pisał, że „życie bez miłości to czarodziejska latarnia bez światła", z kolei angielski poeta Samuel Daniel nazwał miłość „straszliwą, niczym nieuleczoną chorobą". Zakochanie to wciąż dla ludzi stan dziwny i zagadkowy, który budzi mieszane, wręcz sprzeczne opinie. To właśnie jemu poświęcono najwięcej książek, wierszy i pieśni. Jak to jest z miłością? Unosi nas czy chemicznie otumania?

ob mił
Nieszczęśliwa miłość Apollo, mityczny bóg piękna, zakochał się w nimfie Dafne. Niestety, bez wzajemności. Dziewczyna udręczona ciągłymi zalotami i gonitwą ubłagała swojego ojca Penejosa, żeby ten pomógł jej się uwolnić od natrętnego adoratora. Ojciec zamienił Dafne w drzewo laurowe. Zrozpaczony Apollo objął jego pień i powiedział: "Skoro nie będziesz moją ukochaną, to będziesz moim drzewem". Laur stał się symbolem miłości niedostępnej i znakiem rozpoznawczym Apolla.
Fot. Araldo de Luca Araldo de Luca/CORBIS


Brudny trik natury

Jak niemal każde nasze zachowanie także miłość jest psychologiczną adaptacją, którą można poddać analizie z punktu widzenia ewolucji. Miłość nie tylko umacnia więź pomiędzy mężczyzną a kobietą, dzięki której łatwiej wychować potomka, ale także gwarantuje możliwie trafny wybór partnera życiowego. Jak ujął to może nieco dosadnie angielski pisarz i dramaturg W.S. Maugham, "miłość to tylko brudny trik natury, by zagwarantować istnienie ludzkości".

Wniosek ten potwierdzają badania psychologów ewolucyjnych, według których nie zakochujemy się w przypadkowych osobach, ale takich, które charakteryzują się ważnymi cechami z punktu widzenia przetrwania naszych genów. Większość ludzi ma dokładnie sprecyzowany pogląd na to, kto jest piękny, a stopień zgodności w tym względzie wśród mężczyzn i kobiet na całym świecie jest wręcz zdumiewający. Jako urodziwe są uznawane przede wszystkim twarze i sylwetki symetryczne, co ma świadczyć o zdrowiu i - co za tym idzie - dobrej jakości materiału genetycznego.

Cechy fizyczne partnera mają szczególnie duże znaczenie dla mężczyzn, którzy cenią u kobiet sylwetkę w kształcie klepsydry (o stosunku obwodu talii do bioder około 0,7) świadczącą o wysokiej płodności. Natomiast dla płci pięknej bardziej niż wygląd liczy się status materialny wybrańca lub oznaki, że osiągnie go w przyszłości (ambicja, inteligencja, nieco starszy wiek). Oczywiście nie są to jedyne cechy wpływające na nasze, przeważnie nieuświadomione preferencje przy wyborze partnera życiowego.

Mężczyźni cierpią bardziej

W świetle badań neurobiologów za zjawisko miłości odpowiadają konkretne reakcje biochemiczne w mózgu. Zauroczenie jest spowodowane substancją zwaną fenyloetyloaminą (PEA), która nas odurza, powoduje euforię i podniecenie. Badania dowodzą też, że zakochaniu towarzyszy też zwiększone wydzielanie się dopaminy (jednego z hormonów szczęścia) oraz spadek stężenia serotoniny. Za powstanie dojrzałej miłości odpowiadają dwa inne hormony: oksytocyna i wazopresyna, które odpowiadają za bliskość i przywiązanie pomiędzy partnerami.

Wbrew potocznym sądom to nie kobiety, ale mężczyźni zakochują się częściej i przeżywają miłość intensywniej. Trudniej też się odkochują oraz bardziej cierpią, gdy miłość utracą. Liczba samobójstw z powodu miłosnego zawodu jest wśród mężczyzn kilkakrotnie wyższa niż u kobiet. Płeć piękna wydaje się być w tym względzie bardziej pragmatyczna - kobiety częściej skłonne są zawrzeć związek małżeński nie tyle z miłości, co dla poprawienia swojej pozycji materialnej.

Cztery lata bez rozumu

Bardzo rzadko udaje się utrzymać namiętną miłość do końca życia, gdyż dawniej jej podstawową funkcją było odchowanie jednego lub dwóch potomków do momentu uniezależnienia się od opieki rodzicielskiej. Badania psychologiczne dowodzą, że statystycznie miłość trwa nie dłużej niż cztery lata. Rzadko też bywają szczęśliwe i trwałe małżeństwa zawierane w młodym wieku czy też tzw. miłość od pierwszego wejrzenia. Same uczucie nie wystarczy, aby zapewnić udany związek, niezbędna jest do tego pewna dawka racjonalnej kalkulacji.

Zjawisko miłości nosi wszelkie znamiona choroby umysłowej, o czym przekonuje między innymi psycholog kliniczny Frank Tallis w książce "Chory na miłość". Przede wszystkim stan zakochania zaburza naszą racjonalną ocenę rzeczywistości, upiększając ją i zniekształcając. Bardzo trafne są tu słowa Kornela Makuszyńskiego, że "pierwsze westchnienie miłości to ostatnie westchnienie rozumu".

Co więcej, osoba zakochana wielokrotnie zdradza takie same objawy jak cierpiący na schorzenia psychiatryczne, takie jak zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, depresja, mania, hipomania czy zaburzenie afektywne-dwubiegunowe (maniakalno-depresyjne). Objawy depresyjne nasilają się szczególnie, gdy dochodzi do rozstania, a w skrajnych przypadkach mogą nawet doprowadzić do samobójstwa. Stan zakochania potrafi ponadto uruchomić zachowania zwykle łączone z zaburzeniami typu urojeniowego, np. erotomanią czy patologiczną zazdrością.

Istnieje również wiele podobieństw między miłością a uzależnieniem. Udowodniono, że te same ośrodki w mózgu wykazują zwiększoną aktywność zarówno u osób zakochanych, jak i osób, które zażyły np. kokainę.

Być może, znając biochemiczne podłoże miłości, kiedyś nauczymy się ją kontrolować - rozbudzać lub tłumić, w zależności od potrzeb. Jak dowodzą opublikowane niedawno w tygodniku "Nature" wyniki eksperymentów Larry'ego Younga na amerykańskich nornikach preriowych wstrzyknięcie samcom dodatkowej dawki oksytocyny i wazopresyny wywołuje u nich potrzebę związania się z samicą i założenia rodziny. Odwrotny efekt można uzyskać, podając osobnikom związek blokujący oksytocynę czy też leki podwyższające stężenie serotoniny.

Trudno jednak przewidzieć, czy kiedykolwiek zdecydujemy się odrzeć nasze życie z stanu zakochania, nawet jeśli jest on chorobą psychiczną. Jak zauważył bowiem XVIII-wieczny filozof David Hume, "gdy zniszczymy miłość i przyjaźń, cóż wartościowego pozostanie?".


Michał Woźniak
źródło: Gazeta Wyborcza



niedziela, 15 lutego 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -