Blog > Komentarze do wpisu

-> Zapomniana data

Wojna skończyła się w Tarnowie 18 stycznia 1945 roku, we środę. Co nie znaczy, że przyszła wtedy wolność?

Proboszcz katedralny ks. Jan Bochenek przebudził się wczesnym świtem. Odprawił poranną mszę, wrócił na plebanię, żeby zjeść śniadanie. Miniona noc była w Tarnowie bardzo niespokojna. – Czuło się, że to ostatnia noc z wrogiem. Wieczorem zaczęła się palić stacja kolejowa. Słychać było detonacje i wybuchy. Najsilniej paliła się stacja towarowa – zapisywał w pamiętniku. – Kłęby dymu waliły w górę, by znów za chwilę pełzać niżej. To wystrzeliwały pióropusze ognia... jasne, czerwone, sypały iskrami dookoła. Swąd i spaleniznę czuć było z daleka – dodawał. W mieście co chwilę wybuchały pożary. Najpierw pogorzał dom Safa Belura przy ul. Świętej Anny, nieopodal Burku. Za chwilę ogień pokazał się w budynku Szkoły Kopernika. Miejscowe lumpy z lubością oddawały się aktom wandalizmu, tłukąc szyby i szabrując, co się da. – Ileż szkód niepotrzebnie narobiono tego wieczoru – załamywał ręce prałat Bochenek. Tarnowian dręczył strach, jak na przednówku porażki zachowają się uciekający Niemcy. Czy w ostatniej chwili SS-mani, stacjonujący w Klikowej, nie zechcą wykonać jeszcze kilku egzekucji wśród obywateli i tak już mocno przetrzebionego miasta. W stosunku do 1939 roku liczba mieszkańców spadła bowiem aż o ponad 60 proc. Tak ponura statystyka była efektem totalnej eksterminacji niemal całej społeczności żydowskiej. Niemcy jednak myśleli o jak najszybszej ewakuacji. Pośpiesznie palili dokumenty, wywozili zapasy żywności, maszyny z Azotów, drukarń czy innych zakładów. Niemiecki starosta opuścił budynek seminarium, gdzie w czasie wojny miał swoją siedzibę.


Ksiądz Bochenek w przeddzień wkroczenia Armii Czerwonej przeszedł nienagabywany niemal całe miasto. Być może przed aresztowaniem uchroniła go sutanna. Swoje wrażenia zaraz notował na kartach pamiętnika. – W Gumniskach było w budynku gminnym wojsko frontowe. Dziw, że mnie nie aresztowano. Tak podejrzliwie na mnie patrzono. Gdybym był w ubraniu cywilnym, na pewno wzięliby mnie za szpiega. Progi kolejowe były wysadzane, domy uszkodzone. Most kolejowy na Rzędzinie gotowy do wysadzenia. Ludzie nie pracowali, trwożnymi oczami patrzyli na zniszczenie, jakie się na ich oczach odbywało. Tylko koło domów bawiły się beztrosko małe dzieci, blade, anemiczne. Na ulicach nie było prawie żadnego ruchu – skwapliwie relacjonował. W nocy miastem wstrząsały coraz to nowe wybuchy. Wysadzano mosty kolejowe i drogowe. Gdy runął most przy Narutowicza, fala eksplozji potłukła piękne witraże w kościółku na Burku. Naruszyła także wieżę i zniszczyła całe ogrodzenie. Mocno na skutek wybuchów ucierpiał też XVI-wieczny kościółek na Terlikówce. Bladym świtem wszystko się uspokoiło. Niemcy uciekli w stronę Tuchowa. Tarnów został zdobyty niemal bez wystrzału, chociaż na każdym kroku widać było poczynione zniszczenia. – O godzinie 8 rano w białych płaszczach zaczęły się pokazywać patrole armii radzieckiej. „Nie ma Niemców, nie ma Niemców”, powtarzano radośnie – pisze ks. Bochenek. Miasto wyzwolili Ukraińcy. Byli to żołnierze 106. batalionu gwardii z 38 armii, wchodzącej w skład IV Frontu Ukraińskiego. Dowodził nimi generał Moskalenko. Nie znamy natomiast nazwiska oficera, który stał na czele batalionu, który jako pierwszy wjechał do miasta. Wieczorem, 18 stycznia tarnowska katedra rozbłysła wszystkimi światłami. Przed ołtarzem stanął ks. Jan Bochenek i uroczyście zaintonował „Boże, coś Polskę” na pamiątkę wyzwolenia Tarnowa z rąk faszystów.

Już nazajutrz zabrano się żywo do odgruzowywania miasta. Wyjątkowo kulała komunikacja. Większość koni zarekwirowali Niemcy, sprawne samochody można było policzyć na palcach jednej ręki. A i do tych, które działały permanentnie, brakowało paliwa. Najważniejsze więc stało się przywrócenie funkcjonowania linii kolejowej, bo bez tego nie sposób było nawet dostarczyć żywności z pobliskich wsi do miasta. W jej odbudowę włączali się wszyscy. – Muszę przyznać, że niezwykle imponowały nam sowieckie oddziały wojsk kolejowych złożone wyłącznie z kobiet. Pękate i pyzate, krępe, ale silne, pracowały cały dzień z małymi przerwami na odpoczynek i jedzenie – wspominał Roman Kolasiński. – O zapłatę nikt nie pytał, taki panował entuzjazm. Po kilku dniach otrzymaliśmy jako wypłatę chleb. Równolegle zaczęto reanimację największych zakładów, z Azotami na czele. Druga strona medalu pierwszych dni powojennych była jednak mniej różowa. Budynki przedstawiały stan opłakany. Wiele z nich rozsypywało się jeszcze w latach... pięćdziesiątych. Tarnów przez wiele miesięcy po wyzwoleniu był brudny i śmierdzący, bo nie było komu wywozić śmieci, a że śmieciarstwo było najniżej płatnym zajęciem, do jego wykonywania wprost przymuszano. Do głosu dochodzili drobni cwaniaczkowie, rzezimieszkowi i grube ryby lokalnego półświatka, których koncertowym przekrętem były... kradzieże całych kamienic. Po zmroku lepiej było nie wypuszczać się z domu.


Ledwie Tarnów opuścił ostatni samochód z wojskami niemieckimi, sowieckie władze wojskowe gorliwie rozpoczęły działania mające na celu wyłonienie władz cywilnych w wyzwolonym mieście. Pierwszego prezydenta Rosjanie przywieźli „w teczce”. Był nim pochodzący z Rzeszowa działacz Polskiej Partii Robotniczej Ludwik Mysak, który przybył do Tarnowa ciężarówką z tak zwaną Grupą Inicjatywną. Pierwszemu powojennemu prezydentowi Tarnowa towarzyszył także Stanisław Krok, zaopatrzony w glejt szefa urzędu bezpieczeństwa. Jednak jeszcze do grudnia 1945 roku realną władzę w mieście sprawowała radziecka Komenda Wojenna stosująca prawo frontowe. Stacjonowała ona w gmachu, w którym podczas wojny urzędowało... gestapo. W czerwcu na fotelu włodarza miasta zmienił Mysaka działacz Polskiej Partii Socjalistycznej Eugeniusz Sit. Prace rozpoczynała także Miejska Rada Narodowa, choć tworzenie organów samorządowych szło jak po grudzie. Długo kłócono się, jak wielu rajców ma decydować o przyszłości i rozwoju miasta. Tarnów wchodził w nowy okres swojej historii, związanej z czasami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jednak, jak mawiają niektórzy tarnowianie, prawdziwe wyzwolenie miasta nastąpiło dopiero 44 lata później, podczas przewrotu ustrojowego 1989 roku. Do tego czasu mieliśmy żyć pod nową okupacją.


Łukasz Winczura
Gazeta Krakowska



poniedziałek, 26 stycznia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -