Blog > Komentarze do wpisu

-> Zwierzę przyjacielem VIP-a

Z historii znamy wiele przykładów, w których szczególne zamiłowanie do zwierzyny miało duże znaczenie w polityce. Rzymski cesarz Kaligula swoją kobyłę – Incitatusa – uczynił senatorem oraz konsulem i sprawił jej złoty żłób. Aleksander Wielki był wielce przywiązany do Bucefała, podobnie jak marszałek Piłsudski do swojej Kasztanki. Dziś na topie są psy. Pokazują się z nimi między innymi prezydent Stanów Zjednoczonych oraz premier Rosji. Bracia Kaczyńscy - zarówno Pan Prezydent jak i szef Prawa i Sprawiedliwości – postrzegani są jako szczerzy miłośnicy kotów. Dla równowagi, premier Donald Tusk chwali się swoim psem. Stefana Niesiołowskiego bezbłędnie rozpoznamy jako znawcę motyli i muszek. W Sejmie do dziś pamiętają, jak marszałek Ludwik Dorn paradował po parlamencie z psem Sabą, którego na trawnik musieli wyprowadzać funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Moda na pokazywanie się ze swoimi pupilami trafiła już do Tarnowa. Psy, koty, konie, a nawet pszczoły i żółwie. Oto menażeria, którą trzymają pod swoim dachem najważniejsze osoby w naszym regionie. Czasem zwierzę potrafi przyćmić sławą swego pana.

vip zwierzaki

       W ubiegły piątek obecni na tarnowskim Rynku z okazji odpalenia bożonarodzeniowej choinki zupełnie nie zwracali uwagi na urodę drzewka. Nie zachwyciła ich młodzież ustylizowana na anioły czy elfy. A już taszczone z Pałacu Młodzieży wielkie drewniane sanie nawet nie zostały obdarzone życzliwym spojrzeniem. Oczy zebranych przykuł natomiast prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała, który w trakcie okolicznościowego przemówienia do mieszkańców trzymał na piersi... małego pieska rasy york odzianego w gustowny golfik w kolorze czerwonym.
       – To była Tosia, ulubiony pies pana prezydenta – wyjaśnia Agnieszka Borzęcka, rzecznik włodarza miasta. – Nie widzę w tym nic dziwnego, że szef przychodzi na nieoficjalne spotkanie z mieszkańcami naszego miasta ze swoim pupilem – ripostuje pytana, czy był to świadomy zabieg rodem z marketingu politycznego.
       Podczas ubiegłotygodniowej uroczystości komentowano i zastanawiano się, czy obecność Tosi miała charakter właśnie marketingowy czy wyłącznie sentymentalny. Zdania w tej kwestii były podzielone. Jedno jest pewne, prezydent wszystkich zaskoczył. Dlatego postanowiliśmy się przyjrzeć menażerii ważnych i najważniejszych osób w regionie tarnowskim.
       Prekursorem politycznego wykorzystywania zwierzęcia w kampanii politycznej był w naszym mieście banita Platformy Obywatelskiej Krzysztof Nowak, który podczas jednej z kampanii wyborczych zasypał Tarnów plakatami, z których uśmiechał się do potencjalnego elektoratu w towarzystwie... labradora.
       – Wabił się Nadir – wspomina Nowak. – Ale to nie był mój autorski trik. Podejrzałem go w sztabie Włodzimierza Cimoszewicza przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Na tamtych billboardach marszałek siedział w głębokim fotelu i na kolanach trzymał jamnika, którego głaskał. Ja tylko skopiowałem pomysł – dodaje.
       Dlaczego akurat labrador, a nie na przykład dog? – Bo labradory to miłe i pokojowo nastawione stworzenia. Tropią narkotyki i skoro wytrzymał ze mną całą sesję zdjęciową, znaczy tyle, że z używkami nie mam nic wspólnego – chwali się.
       Ale nie on jedyny prezentował w folderach wyborczych swoje przywiązanie do „braci mniejszych”. Do dziś na stronie internetowej Aleksandra Grada możemy podziwiać zdjęcie, na którym szef resortu skarbu z dumą dosiada wierzchowca. – Minister jest miłośnikiem koni – wyjaśnia jego asystent Tomasz Wójcik. – Trzyma je w uroczysku Batynowa. Kiedyś miał ich sześć. Ale jednego sprzedał Pawłowi Augustynowi z Małopolskiej Izby Rolniczej, a drugiego podarował senatorowi Stanisławowi Kogutowi z PiS na potrzeby hipoterapii w hospicjum, które stworzył w Stróżach – dodaje.
       Aleksander Grad w tej chwili ma bardzo mało czasu na hippikę. Ale cały czas dba o swoje konie. Wyrobił im nawet... paszporty. –Nic w tym dziwnego. Postępuję zgodnie z prawem unijnym –wyjaśnia minister. W rozmowie telefonicznej zdradza, że w najbliższym czasie zamierza pozbyć się swoich wierzchowców, gdyż brakuje mu czasu na to, by ich doglądać. – Szkoda byłoby mi ich sprzedawać, bo jestem do nich przywiązany. Ale zdecyduję się chyba na wypożyczenie komuś odpowiedzialnemu – stwierdza.
       Pasję ministra skarbu podziela wielu innych VIP-ów, między innymi Dariusz Lubera, prezes Tauronu, ogólnopolskiej sieci energetycznej. A także poseł Wiesław Woda z PSL, którego młodszy brat Andrzej był przez wiele lat przewodniczącym Polskiego Związku Hodowców Koni. Dla ludowca większą miłością jest jednak pies Eni – rasowy owczarek niemiecki – oraz pszczoły.
       – Z ulami jestem związany od 55 lat – wyznaje. – Chociaż moje pierwsze spotkanie z pszczołami wspominam nie najlepiej. Jako dziecko zaglądnąłem do ula przez okienko, w którym nie było szyby, i zostałem dotkliwie pokąsany. Swój pierwszy ul ustawiłem w ogrodzie ciotki w Mokrzyskach, gdzie mieszkałem na stancji, ucząc się w liceum – wspomina.
       Dziś Woda ma kilka pasiek, z których największa znajduje się w Kasince. Ale nawet w swoim domu, który znajduje się nieopodal jednego z największych osiedli w Krakowie, nie omieszkał postawić kilku uli. – Lubię wieczorem wyjść do ogrodu i popatrzeć na pszczoły – wyznaje.
       Bardzo oryginalną menażerię trzyma w swoim mieszkaniu posłanka Urszula Augustyn (PO). Pełnoprawnymi domownikami są żółw Tadeusz oraz kot Pedro.
       Imię żółwia posłanki Augustyn ma głęboki podtekst polityczny. – Kiedy dostaliśmy zwierzaka w prezencie od znajomych, w telewizji puszczali „Polskie ZOO”, gdzie pod postacią żółwia krył się premier Tadeusz Mazowiecki i stąd imię – opowiada. Zwierzę jak na żółwia jest dość młode. Liczy sobie ledwie czterdzieści wiosen. A tego typu gatunki dożywają grubo ponad setki. W rodzinie Augustynów zastanawiają się więc, komu zapisać żółwia w spadku. – Dziwnie może to zabrzmi, ale Tadeusz kilka razy... uciekł z domu. – Mąż groził mi nawet rozwodem, jeśli nie znajdę gada, który nam zwiał – wspomina ze śmiechem Urszula Augustyn.
       Dość osobliwe upodobania ma natomiast kot Augustynów – Pedro. To czarny dachowiec, którego pasją jest wąchanie kwiatów. – Przez niego nie mamy nigdy sztucznej choinki, bo kilka razy wspiął się nam na czubek i wszystko strącił – wyjaśnia posłanka. Kot to także gwiazda mediów. – Kiedyś przyjechali do nas dziennikarze z „Wyborczej”. Zrobili ze mną wywiad, ale więcej zdjęć wykonali kotu. Nawet były publikowane – chwali swojego pupila.
       Kot, pies, koń, nawet pszczoły czy żółw bledną wobec zoologicznych pasji radnego powiatu tarnowskiego i byłego posła z początku lat 90. –Władysława Żabińskiego. Ten na swojej posesji w Sukmaniu prowadzi unikatowe w skali kraju ranczo, po którym biegają daniele i jelenie. – To bardzo miłe i przyjazne zwierzęta. Mają u mnie dużo przestrzeni – wyjaśnia samorządowiec. – A ich mięso smakuje wybornie – zaraz dodaje. Ten pogląd podzielają z pewnością myśliwi z całego kraju, którzy nie żałują kilometrów, w celu złożenia wizyty w gospodarstwie Władysława Żabińskiego. Nie ściąga ich jednak do Sukmania miłość do jeleniowatych. Oni przyjeżdżają tam na polowania.

PS. Eryk Mistewicz zajmuje się marketingiem politycznym i kreowaniem wizerunku. Twierdzi, że próba wzmacniania swojego wizerunku w towarzystwie czworonoga jest chwytem marketingowym wyjętym z lamusa. – Pokazywanie się ze zwierzątkami nie robi dziś żadnej roboty, jeśli chodzi o marketing polityczny czy stricte wizerunkowy. Jedno jest pewne, kiedy wasz prezydent jest postrzegany jako mocny człowiek, to taki zabieg mu pomoże, bo go ociepli. Jeśli zaś ma wizerunek neutralny bądź słaby, to tym gestem wbił sobie gwoździa do trumny. Bo może zostać zapamiętany jako pan z pieskiem, a nie jako budowniczy dróg czy ktoś, kto rozbudował miasto - twierdzi Eryk Mistewicz.


źródło: Gazeta Tarnowska
(tekst nie podpisany)



niedziela, 14 grudnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -