Blog > Komentarze do wpisu

-> George Harrison – wspomnienie (felieton nr 22)

29 listopada przypadała siódma rocznica śmierci George’a Harrisona, bodaj najspokojniejszego z Beatlesów. Dziś zatem, zresztą nie po raz pierwszy, przypominam tego zasłużonego dla muzyki artystę.

gh


       Zawsze lubiłem George’a Harrisona. Ceniłem go za dokonania muzyczne, za skomponowanie co najmniej kilku naprawdę urokliwych piosenek, które weszły do kanonu muzyki popularnej. Harrison, na tle Lennona i McCartneya, sam siebie uważał za Beatlesa drugiej kategorii. Nigdy nie marzył o statusie supergwiazdy.
       Ten legendarny liverpoolczyk już od najmłodszych lat miał dwie pasje: motoryzację i muzykę. Jako nastolatek brał udział w wyścigach motocyklowych. W latach siedemdziesiątych prowadził nawet bolidy biorące udział w wyścigach Formuły I. Kto wie do jakich wyników mógłby dojść, gdyby został kierowcą zawodowym? Wiadomo jednak, ile zawdzięcza mu muzyka popularna, której poświęcił się w zdecydowanie większym stopniu. Swoje dwie pierwsze gitary otrzymał od matki, a dzięki starszemu bratu mógł cieszyć się grą na gitarze elektrycznej, podobnej do tej, na której grywał Lonnie Donagan. Pierwszy publiczny koncert, wspólnie z bratem Peterem i kumplami ze szkoły, dał w 1956 roku jako The Rebels.
       W 1959 roku, kiedy opuścił szkolę, zaczął grywać w nieznanym zespole The Quarry Man, u boku Johnna Lennona i Paula McCartneya. Kapela wielokrotnie zmieniając nazwę przeobraziła się ostatecznie w The Beatles. W repertuarze Beatlesów Harrison na ponad 200 kompozycji napisał, choć może raczej trafniejsze byłoby określenie wytargował zaledwie 22 własne piosenki. Warto jednak podkreślić, że były to naprawdę cenne utwory, wśród których należałoby wymienić takie perełki, jak choćby: Here Comes The SunWhile My Guitar Gently Wheeps, czy Something. O tej ostatniej Frank Sinatra wyraził się w swoim czasie, że jest to najpiękniejsza liryczna kompozycja drugiej połowy dwudziestego wieku.
       Harrison odegrał niepoślednią rolę w poszukiwaniach ścieżek duchowego rozwoju grupy. Czy jemu samemu się to udało? Raczej nie, ale z całej czwórki to on był najbardziej zafascynowany religiami wschodu. Dzięki niemu wydano w Anglii Świętą Księgę Srimad Bagavatam.
       Pierwsze dwie płyty Harrisona – Wonderwall Music oraz Electronic Sound - powstały jeszcze przed rozpadem Beatlesów. Najważniejsza, swoiste opus magnum – All Things Must Pass ukazała się pół roku po rozwiązaniu grupy. Przy tym znakomitym, potrójnym krążku talent kompozytorski Harrisona objawił się w pełnym rozkwicie. Co więcej udało mu się pozyskać do nagrania płyty znakomitych muzyków. W plejadzie gwiazd towarzyszących znaleźli się: Bob Dylan, Eric Clapton, Gary Brooker, Dave Mason, Ringo Starr, Billy Preston i Klaus Voorman. Całość wyprodukował Phil Spector. Albumem tym Harrison przyćmił wszystkie inne dokonania pozostałych Beatlesów. Piękne, w tym także typowo harrisonowskie kompozycje urzekły fanów na całym świecie. Beware Of Darkness, What Is Life, Awaiting On You All, czy przede wszystkim mega hit My Sweet Lord to tylko niektóre z całego grona perełek.
       Z piosenką My Sweet Lord związana jest niestety dziwna, dla wielu niezrozumiała sprawa, jaką wydawnictwo Bright Tunes Publishing wytoczyło Harrisonowi, oskarżając go o plagiat. Uznano, że jego przebój jest łudząco podobny do piosenki He’s So Fine grupy The Chiffons. Proces trwał długo i zakończył się w roku 1981. Wyrok, ku zdziwieniu fanów, był niekorzystny dla George’a, na jego mocy musiał zapłacić niemal 600 tysięcy dolarów odszkodowania. Był szalenie tym rozżalony. Stwierdził wówczas: Boże, nawet nie chcę się zbliżać do gitary czy fortepianu, aby nie zagrać czyjejś nutki.
       W 1971 roku w nowojorskim Madison Square Garden artysta zrealizował charytatywne koncerty na rzecz Bangladeszu. Przedsięwzięcie, w którym wzięli udział między innymi: Ravi Shankar, Eric Clapton, Leon Russell, Ringo Starr i Bob Dylan było artystycznie znakomitą imprezą. Wpływy z biletów, a następnie ze sprzedaży singla Bangla Desh, albumu The Concert For Bangla Desh i filmu dokumentującego wydarzenie sięgnęły 15 milionów dolarów. Harrison jako pomysłodawca i organizator całej akcji otrzymał medal ONZ.
       Patrząc z perspektywy wydaje się, że najlepszy okres w jego muzycznej wędrówce przypadł właśnie na lata 1970 –1973.  Ale i potem potrafił wrócić na listy przebojów w znakomitym stylu. Tak było choćby w 1987 roku, kiedy jego piosenka Got My Mind Set On You, promująca multiplatynowy album Cloud Nine, stała się wielkim, światowym hitem, a zrealizowany do niej filmik uznano w San Remo teledyskiem roku. Niewątpliwym sukcesem były także nagrania, dokonane z przyjaciółmi tworzącym zespół Traveling Wilburys (Bob Dylan, Jeff Lynne, Tom Petty, Roy Orbison). Pierwsza płyta grupy, wydana w 1988 roku cieszyła się sporym wzięciem, dochodząc do czołówki bestsellerowych zestawień po obu stronach Atlantyku.
       George Harrison był także cenionym muzykiem sesyjnym. Gościł na płytach Johna Lennona, Erica Claptona, Boba Dylana, Donovana, Jacka Bruce’a, Alvina Lee, Gary’ego Brookera, czy Gary’ego Moore’a. Po koniec lat dziewięćdziesiątych powiedział w jednym z wywiadów: Życie jest tylko cieniem (...) jesteśmy cieniami przesuwającymi się po murze w blasku słońca. Są twórcy, których brak jest z czasem mocno odczuwalny, George Harrison na zawsze takim pozostanie.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



środa, 03 grudnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -