Blog > Komentarze do wpisu

-> Buddy Holly – idol sprzed lat (felieton nr 23)

Urodził się 7 września 1936 roku. Był pierwszą wielką gwiazdą rock and rolla, która - będąc u szczytu popularności – nagle tragicznie zgasła. Był fenomenem, który zaledwie w kilka miesięcy zapisał jeden z ważniejszych rozdziałów muzyki rozrywkowej. W pamięci entuzjastów starego rocka pozostaje do dzisiaj.



       Już dawno Holly został uznany, obok Chucka Berry’ego, za jednego z dwóch najwybitniejszych twórców rock and rolla. Lista wykonawców, którzy sięgali po jego kompozycje jest imponująca. Stworzył - według Marka Wiernika - coś w rodzaju pomostu, łączącego klasyczny rock and roll z „teenbeatem”, czyli muzyką dedykowaną młodszym nastolatkom.
       Jako czteroletni dzieciak rozpoczął naukę gry na fortepianie i skrzypcach. W wieku lat pięciu błysnął w konkursie młodych talentów w County Line.
Gdy miał lat siedemnaście zadebiutował w programie radiowym rozgłośni KDAV w Lubbock.
       W 1955 roku wytwórnia Decca podpisała z Buddym kontrakt, w którym nazwisko Holley zostało pomyłkowo zapisane jako Holly. I tak, za zgodą artysty, już zostało. Wielkim jego sukcesem okazała się, nagrana dla kolejnej wytwórni Coral, piosenka  That’ll Be The Day, która stając się mega hitem zawojowała zestawienia po obu stronach Atlantyku. 1 grudnia 1957 roku Holly wraz ze swoim zespołem The Crickets wystąpił w najpopularniejszym programie telewizyjnym w Ameryce - Ed Sullivan Show. Występ przeszedł do historii. Kolejne numery, nagrywane z The Crickets, trafiały regularnie na listy przebojów. Dziś takie piosenki, jak: Peggy Sue, Oh Boy, Maybe Baby czy Listen To Me to rock and rollowa klasyka. Zresztą single z tymi właśnie czterema piosenkami na angielskiej liście Top 30 znalazły się w jednym tylko tygodniu.
       Buddy Holly zaprezentował odmienną, od współczesnej mu, stronę instrumentalną kompozycji. Na pierwszym planie znalazło się mocne brzmienie gitary elektrycznej marki fender, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Ostry i ciężki zarazem rhythm and bluesowy backbeat, wybijany przez perkusję, też był wówczas nowością, jeśli nie w muzyce w ogóle, to z pewnością w muzyce białej. Artysta był przy tym pierwszym muzykiem rockowym, który eksperymentował z overdubbingiem, co pozwalało mu na autoakompaniament.
       Holly nie tylko od strony muzycznej potrafił zadziwić świat. Jego piosenki szokowały cynicznymi i prowokującymi tekstami, znacznie odbiegającymi od ugrzecznionych przebojów Elvisa Presleya czy Rickiego Nelsona. Co by nie mówić stał się postacią szalenie popularną. Niestety kariera artysty została przerwana przez tragiczne wydarzenie, będące właściwie pierwszą rockandrollowa tragedią w dziejach.
       Był luty 1959 roku. W Stanach Zjednoczonych trwało właśnie tournee The Winter Dance Party. W tym zimowym objazdowym zlocie obok Buddy’ego Holly brały udział ówczesne gwiazdy rock and rolla: Ritchie Valens, Big Bopper, Dion z The Belmonts oraz Frankie Sardo. Po koncercie w hali Surf Ballroom w mieście Clear Lake okazuje się, że autokar gwiazd jest niesprawny. Postanawiają zatem, że do miejsca kolejnego koncertu polecą wynajętym samolotem. Wraz z Hollym, na lotnisko zabierają się: Big Bopper oraz ulubieniec meksykańskiej młodzieży Richie Valens. Kierują się do najbliższego lotniska w Mason City. Temperatura powietrza wynosi minus 18 stopni. Wieje silny wiatr i pada śnieg. Za sterami małego samolotu Beech Bonanza, model 35, siada 21-letni pilot Roger Peters. Samolot startuje. Jest 3. lutego, godzina około 0:30. Mija zaledwie kilka minut lotu, mniej więcej osiem mil od Mason City, w okolicach Fargo, w północnej Dakocie, dochodzi do pierwszej rock and rollowej katastrofy. Samolot rozbija się na zaśnieżonej farmie. Pilot i pasażerowie giną na miejscu. Świat najbardziej opłakiwał rzecz jasna śmierć Buddy’ego Holly. Charles Hardin Holley, bo takie były jego prawdziwe imiona i nazwisko, przeżył 22 lata i pięć miesięcy.
       Dziś, zwłaszcza w naszej części świata, Buddy Holly wydaje się być postacią zapomnianą, jednak w obszarze kultury anglo-amerkańskiej był i nadal pozostaje artystą znaczącym. Warto przecież wspomnieć, że na przykład zespól The Beatles (beetles - żuki) w nazwie nawiązał do jego zespołu The Crickets (świerszcze).  The Hollies (mój ulubiony przebój The Air That I Breath)  - jeden z najpopularniejszych zespołów brytyjskich lat 60. i 70. - swoją nazwę wziął właśnie od Holly’ego, a z jego piosenkami nagrał cały album. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że od 1976 roku organizowany jest w Anglii, z inicjatywy Paula McCartneya, Tydzień Buddy Holly’ego. Na ile wstrząsnęła światem muzyki jego śmierć, świadczą też słowa, które znalazły się w wielkim przeboju American Pie. Don McLean śpiewał w nim, że w dniu śmierci Buddy’ego  umarła muzyka.
       Ktoś powiedziałby: no tak, ale to wszystko było dawno, właściwie niewiele lat po śmierci artysty. Dobrze, ale jest też inny przykład. Oto kilka lat temu wpadła mi w ręce książka Bradleya Dentona Buddy Holy żyje i pozdrawia z Ganimedesa. Powieść, wydana w USA w latach dziewięćdziesiątych, cieszyła się tam sporą popularnością i została nagrodzona John W. Campbell Award. Ta niesamowita i zarazem zabawna historia sytuuje się – co prawda - w kręgu fantastyki, lecz mimo to, a właściwie dzięki temu tym bardziej świetnie obrazuje fakt socjokulturowy - czyli to, na ile mocno Holly wpisał się w krąg postaci „zamieszkujących świat masowej wyobraźni”.



Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



piątek, 12 grudnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -