Blog > Komentarze do wpisu

-> Atrapa rasizmu

Maks Fila na naszych łamach po raz drugi

Media od dawna skutecznie wypierają sądy w wymierzaniu sprawiedliwości. Bo przecież – jak powszechnie wiadomo – przed sądem staje pedofil, a nie "oskarżony o pedofilię", a zatrzymuje się "zabójcę" (albo – dosadniej – "mordercę") a nie "podejrzanego o zabójstwo".
Czy zabójca faktycznie zabił, a pedofil - był pedofilem, dowiadujemy się tylko wtedy, gdy "pedofil" i "zabójca", zwolnieni przez sąd (zły, nieudaczny, skorumpowany) z aresztu, popełni na wolności przestępstwo ("zbrodnię"). Bo skoro popełnił kolejne ("znów zabił", wyrokują media), to logiczne, że popełnił też to, za które sąd go "wypuścił" (sic! – Przeciętny obywatel nie rozróżnia aresztowania i kary pozbawienia wolności, i nawet Anna Maria Wesołowska nie pomoże).
Nie tak dawno, Onet – po naradzie albo i nie – ogłosił taki oto – nieodwołalny i niewzruszalny – wyrok: "Najlepszy zawodnik lidera polskiej ligi pobity przez rasistów".


Historia już prawie zapomniana, ale jednak pasująca jak ulał do dzisiejszej rzeczywistości.
Zawodnikiem był koszykarz Turowa Zgorzelec, niejaki David Logan, a do zajścia miało dojść w "Atrapie”, jeleniogórskiej dyskotece, gdzie sportowiec bawił się wraz z amerykańskimi znajomymi - koszykarkami miejscowego klubu.
Sprawę nagłaśnia prezes zgorzeleckiego klubu:
"Z relacji zawodnika oraz kilku osób, które widziały całe zdarzenie wynika, że Logan wraz z towarzyszącymi mu osobami został wywleczony z klubu, przewrócony i skopany. O wiele bardziej poszkodowane zostały towarzyszące Loganowi zawodniczki. Podczas zajścia napastnicy wykrzykiwali rasistowskie wyzwiska".
Efektem pobicia jest opuchlizna lewej ręki Logana, ponadto badanie rentgenowskie wykazało, że na kości jest rysa – czytamy w dalszej części artykułu.
Cóż – to akurat zastanawiające.
Pod artykułem pojawiają się – jak to zwykle bywa – kolejne komentarze, z których wyziera wzburzenie: "wstyd mi, że mieszkam w tym kraju", "popaprani rasiści", "wstyd dla Jeleniej Góry", "łyse łby tylko tak postępują", i tak dalej.
"Czy ktoś widział czarnoskórego sportowca w teatrze albo kinie, a nie na dyskotece?" - pyta ktoś. Notka zostaje usunięta po kilku minutach jako łamiąca regulamin. Zapewne, dlatego, że ani biało, ani czerwonoskórych sportowców w teatrze nikt nie widział, więc zabrzmiała rasistowsko.
Zresztą – Murzyn na dyskotece nie powinien przeszkadzać nikomu, niezależnie od tego, czy jest sportowcem. Ba, taki Murzyn jest osobnikiem jak najbardziej pożądanym – transponuje zwykłą dyskotekę w inny wymiar. Bo przecież dzięki Murzynowi najbardziej tandetna potańcówka dla podmiejskich chłopców i dziewcząt staje się imprezą kosmopolityczną.
Zabawa dla – jak twierdzą niektórzy – bliżej nieokreślonych subkultur "dresiarzy" i "tipsowych blachar" zyskuje pozytywną cechę wielokulturowości. Czyli – mówiąc krótko – Murzyn na dyskotece dodaje kolorytu i takiej dyskoteki nie można nazwać bydlęcą masówką.
Sama bójka nie jest zaś medialna i nie zainteresuje nikogo.
Bo chamy – jak każdy dobrze wie – na dyskotekach biją się często. Powody są rozmaite – ten podrywał zajętą laskę, ten się krzywo popatrzył, a tamten pomylił krok w tańcu i nadepnął komuś ważnemu na but. Ale - żeby bójka (pobicie) była zwykłym aktem chamstwa, o którym nikt nie napomknie, bo jest wkomponowany w dyskotekowy pejzaż, musi być jednorodna rasowo. Jeśli nie jest – prawdopodobnie mamy do czynienia z rasizmem.
Jak uniknąć pobicia Murzyna na tle rasistowskim, gdy dojdzie już do rękoczynów? Sprawa jest dość karkołomna. Można oczywiście zostać pobitym – to stosunkowo łatwe, gdy przeciwnikiem jest postawny sportowiec, można też uciec. Jeśli jednak – choćby w ramach obrony koniecznej – do waśni dochodzi, lepiej zacisnąć zęby.
Każdy, komu choć raz zabrakło słownych argumentów, wie, że na przedprożu i w trakcie rękoczynów zwyczajowo wykrzykuje się rozmaite rzeczy pod adresem przeciwnika. Są one – można rzec – jakimś tam przedłużeniem rozmowy, dodają animuszu, a niekiedy, – ale raczej rzadko – stanowią ostatnią próbę powrotu do pojedynku na argumenty – abstrahując od wyznawców idei "thug life", ludzie, na pewnym etapie rozwoju intelektualnego, unikają bójek.
A więc krzyczymy – pajacu, wypierdku ty, synu kiepa i popielniczki, łachmyto jedna!
Sprawa jest ułatwiona, gdy nasz przeciwnik ma jakieś tam widoczne gołym okiem cechy, – jeśli pojedynkujemy się z rudym, krzyczymy "ty rudzielcu", jeśli z grubym – "ty grubasie", "ty świnio", "tłuściochu", jeśli z kimś ubranym w sweterek w fikuśne wzorki a la niedoszły prezydent Białegostoku – "ty wieśniaku".
I tak dalej.
Wypełniamy tym samym znamiona przestępstwa zniewagi, nad czym jednak trudno w ferworze walki się zastanawiać, zwłaszcza, że sam występek jest niczym w porównaniu z ewentualnym "pobiciem", jeżeli walkę uda nam się wygrać.
Lecz gdy nasz przeciwnik ma ułożone na żelu włosy, kolczyki w uszach, i obcisłe wdzianko wkraczamy – krzycząc, co nam ślina na usta przynosi – na cienki lód.
A jeśli – nie daj, Boże – ma czarną skórę – tafla się załamuje! – Rasizm, jutro będą o nas pisać w gazetach i na portalach, mówić w telewizji. Zwłaszcza, jeśli przeciwnik jest - jak w tym przypadku – gwiazdą koszykówki. No chyba, że pozostaniemy przy łachmycie.
Według słownika - określenie "czarnuch" jest pogardliwe tylko w stosunku do Murzyna (czyli w odniesieniu do koloru skóry), a już nie - w stosunku do kogoś, kto ma czarne włosy, albo nawet ciemną karnację.
Taka „czarnulka" brzmi natomiast całkiem sympatycznie.
Karniści podkreślają, że o tym, czy dane określenie jest pejoratywne w stopniu znieważającym - nie może decydować tylko jego środowiskowa ocena. O ile, więc – nazwanie kogoś "łachmytą" zawsze będzie zniewagą, o tyle uznanie za obelżywe słów "żyd" albo "gej", byłoby niczym innym jak usankcjonowaniem tego, że "żyd" i "gej" są z natury kimś gorszym. Byłoby, więc – idąc dalej – legalizacją dyskryminacji na gruncie interpretacji prawa.
Oczywiście, – co innego, gdy zamiast "geja" pojawia się "pedał, a zamiast "żyda" - powiedzmy – "żydzisko". Wtedy - z uwagi na lekceważącą formę, a nie samą treść! – Określenia należy uznać za znieważające. To samo odnosi się do naszego, polskiego chama, bo właśnie cham stał się ostatnio medialną zagadką. Cham, czy chamidło? Co jest obraźliwe? 
Ale często kwestia zniewagi jest mocno ocenna i stanowi problem nawet dla sędziów. Przypominam sobie jednego z nich, o dość wątłej posturze, który ze smutkiem w głosie mówił, że on tam by się nie obraził, gdyby nazwano go "mięśniakiem".
Artykuł nie precyzuje, jakie rasistowskie wyzwiska padły. Niemniej jednak należy przyjąć, że już słowo "czarnuch" znieważające jest i – jeśli nazywamy tak Murzyna publicznie - wypełniamy znamiona przepisu o "znieważeniu na tle rasistowskim", a nie zwykłej, zniewagi ("pyskówki"), będącej "prywatką", jak określa się bagatelne przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego (czytaj: wskutek pieniactwa) w sądowym slangu. Brzmi poważniej i – w istocie – jest to poważne przestępstwo, zagrożone trzema latami pozbawienia wolności.
Ale co tam wyzwiska! Na jeleniogórskiej dyskotece doszło do pobicia. Pobicia przez rasistów (skoro wyzywali...).
Polskie prawo karne nie zna typu kwalifikowanego pobicia "na tle rasistowskim". Mamy natomiast przepis dotyczący dyskryminacji, który - po zmianach - penalizuje przemoc i groźbę bezprawną nie tylko wobec grupy osób, ale także "pojedynczej osoby" – ze względu na jej przynależność narodową, etniczną, rasową, i tak dalej.
Na uwagę zasługuje usytuowanie przepisu - wśród przestępstw przeciw pokojowi, ludzkości oraz przestępstw wojennych – dokładnie pomiędzy ludobójstwem a stosowaniem środków masowej zagłady.
Murzyn na dyskotece nie tylko dodaje, więc kolorytu i transponuje potańcówkę w inny, multikulturowy, wymiar. Może też przedzierzgnąć najzwyklejszą bijatykę w przestępstwo przeciwko ludzkości.
Wróćmy raz jeszcze – stosując frazeologię sądową – na jeleniogórską dyskotekę.
Lokalne media i policja inaczej przedstawiają wersję zdarzeń, a za nimi część mediów ogólnopolskich, wśród nich - już bez takiej pompy, jakby mimochodem - wyrokujący wcześniej o rasizmie Onet.
"Policja ustaliła prawdopodobny przebieg zdarzenia na podstawie zeznań świadków i ochrony. Na parkiecie w pewnym momencie cudzoziemka, jej kolega i koleżanka zaczęli się zachowywać agresywnie. Nie reagowały na zwracaną im uwagę. Ochroniarze dla uspokojenia emocji mieli panie oblać wodą i wyprosić z lokalu. Taki – podobno – panuje tam zwyczaj." – czytamy na portalu jednej z gazet.
Wygląda, więc na to, że w Jeleniej Górze panują bardzo osobliwe zwyczaje. Oblewanie wodą to nic, ale że rasiści – sprowokowani czy nie – biją Murzynów po łapach?
Po opuszczeniu pubu poszkodowana z towarzystwem nie dały za wygraną i zaczęły obrzucać lokal kamieniami. Ochroniarze bronili się i wtedy – najpewniej – doszło do rękoczynów. Agresję ze strony klientek pubu udokumentowały nagrania monitoringu wizyjnego – czytamy dalej.
Jeden z policjantów prowadzących dochodzenie powiedział "SE" (Super Expresowi - przyp.), że ze wstępnych, nieoficjalnych analiz nagrania wynika, iż Logan był pod wpływem jakichś używek. Słaniał się na nogach i obijał o gości. Zachowywał się przy tym bardzo agresywnie.
Przed barem koszykarze byli równie agresywni. Kamery zarejestrowały, jak rzucają w lokal kamieniami i walą pięściami w metalowe drzwi. Czyżby to właśnie wtedy Logan naruszył sobie kość śródręcza? – Tako rzecze Onet.
Cóż – o tym, że drzwi nie dyskryminują nikogo ze względu na rasę, wie każdy, kto choć raz przytrzasnął sobie palec. 
Jaki był faktyczny przebieg zajść w jeleniogórskiej "Atrapie", jakie rasistowskie wyzwiska padły, i w jaki sposób Logan uszkodził sobie rękę – tego nie dowiemy się pewnie nigdy, bo też na wyjaśnieniu okoliczności wszystkim zainteresowanym zbytnio nie zależy.
Faktem jest, że informacja o pobiciu czarnoskórego koszykarza dotarła do świadomości społeczeństwa, utrwalając dominujące przekonanie o ksenofobii jako naszej narodowej cesze. "Polacy rasiści, każdy to powie" - śpiewał przed laty Makumba – i media wzięły sobie to do serca, systematycznie i legalnie "propagując" rasizm (przekonanie o powszechnym  rasizmie).
Niedawno BBC wyemitowała reportaż, w którym przedstawiano polskich kibiców jako faszystów. Przedstawiciel "Nigdy Więcej" opowiadał z zapałem o tym, jak obrzucono Murzyna bananami, jak Murzyn podniósł banana i zaczął go jeść, i jak został po meczu pobity. Zapewniał, że ktoś ciemnoskóry nie będzie się czuć na polskim stadionie bezpiecznie.
Pewnie niejeden angielski turysta zdziwi się, że białe, stożkowe kaptury nie są elementem naszego narodowego stroju i nie pozdrawiamy się zwyczajowo, unosząc prawą dłoń. Jeśli w ogóle odważy się do tej mrocznej krainy przyjechać.


Maks Fila



poniedziałek, 08 grudnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -