Blog > Komentarze do wpisu

-> Andrzejkowy Mozart

Bezwzględnie trzeba, aby w operze poezja była posłuszną córką muzyki…

W. A. Mozart


Takiego andrzejkowego wieczoru chyba jeszcze nikt w Tarnowie nie zorganizował. Oto bowiem w Mościckim Centrum Kultury, które kolejny raz zaskoczyło oryginalnym pomysłem, dano wieczorem, w niedzielę 30 listopada, spektakl operowy „Cosi fan tutte” co w polskim tłumaczeniu znaczy „Tak czynią wszystkie” Wolfganga Amadeusza Mozarta. Tę, w powszechnej opinii, jedną z najdoskonalszych oper buffo przywiozła do nas Opera Krakowska, nie po raz pierwszy goszcząca w Tarnowie. Dwuaktowa opera Cosi fan tutte (Kierownictwo muzyczne Tomasz Tokarczyk, reżyseria Eva Buchmann, scenografia Annetje de Jong, kostiumy Ruth Keller, przygotowanie chóru Ewa Bator), której prapremiera odbyła się w Wiedniu 26.01.1790 r., zaś polska premiera w Poznaniu 10.12.1033 r., a ostatnia w Krakowie 8.09.2005 r., należy do grona najczęściej grywanych na świecie dzieł tego gatunku. Oto fakty. Jesienią 1789 roku W. A. Mozart wraz z librecistą Lorenzo da Ponte’m otrzymali nowe zlecenie: cieszące się powodzeniem Wesele Figara skłoniło prawdopodobnie cesarza Józefa II do złożenia kuszącej oferty na napisanie opery buffa. Tematu do opery dostarczyć miało autentyczne ponoć wydarzenie z kręgu wiedeńskiej arystokracji. Zalążkiem akcji posłużył zakład starego cynika (Don Alfonso) z dwoma młodymi oficerami (Guglielmo i Ferrando), że ich narzeczone (Fiordiligi i Dorabella), na których honor i wierność gotowi byli przysięgać, zostaną doprowadzone do „upadku” w ciągu 24 godzin, i to każda przez narzeczonego drugiej! Oficerowie mieli przebrać się nie do poznania i być całkowicie posłusznymi strategii starego cynika, który jest spiritus movens, „miłosnego dramatu”. Zakład wygrywa cynik, ponieważ: Cosi fan tutte – tak czynią wszystkie… . Czy także współczesne nam damy i kawalerowie? Sądząc po komplecie widzów i owacyjnym przyjęciu krakowskich śpiewaków przez tarnowsko – mościcką widownię można było pozbyć się złudzeń. Ten pokazany z konieczności w wersji objazdowej spektakl Krakowskiej Opery śpiewany był w całości po włosku, zaś tłumaczenie libretta po polsku wyświetlane było na specjalnym ekranie, co było dodatkowym smaczkiem całości przedsięwzięcia, w którym łącznie wzięło udział ponad 90 artystów (soliści, orkiestra, chór i balet). Zważywszy, iż od tego sezonu promocją i marketingiem zajmuje się tam nasz człowiek, czyli Grażyna Nowak - do niedawna wicedyrektor tarnowskiego teatru, możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość operowej kooperacji Krakowa z Tarnowem.


2

Żadne chyba dzieło Mozarta nie wywołało tylu kontrowersji, a nawet ataków z pozycji świętej racji moralnej (powód – frywolna treść!). Wagner twierdził, że do złego, niepełnowartościowego libretta nie można skomponować dobrej muzyki. Twórca „Tristana” pominął jednak fakt, że libretto Lorenzo da Ponte’go jest zegarmistrzowsko dopracowane w szczegółach, a akcja opery konsekwentnie rozwija się na przyjętym a priori planie dramaturgicznym, w aurze wesołości i wysublimowanego komizmu. I jest to przecież dzieło ansamblowe: kompozytor i librecista dysponowali tutaj zaledwie sześcioma figurami, zgrabnie ustawiając je i przesuwając w tej iście szachowej grze! Należy także pamiętać słowa samego Mozarta: „Bezwzględnie trzeba, aby w operze poezja była posłuszną córką muzyki (…) Muzyka króluje i każe zapomnieć o reszcie” (ile wszakże namęczył się kompozytor nad ostatecznym literackim kształtem Wesela Figara czy też Don Giovanniego…) Alfred Einstein trafnie skonstatował: Cosi fan tutte jak cudowna bańka mydlana mieni się barwami bufonady, parodii, autentycznego i udawanego uczucia. Ale dochodzi do tego jeszcze barwa czystego piękna”. Obok numerów czystej krwi buffo (arie Despiny, „zwariowany” finał I aktu) Mozart uderza również w poważniejszy ton, porusza głębsze struny (patetyczna aria Fiordiligi, liryczna Arietta Ferranda z I aktu). Kompozytor prawdziwie angażuje się w losy kreowanych przez siebie bohaterów, oddaje im swoje serce i duszę, współczuje kobiecym postaciom – ofiarom sprytnie uknutej intrygi.

4

A oto, co do powiedzenia w tej sprawie ma reżyser zaprezentowanego w Mościckim Centrum Kultury dzieła Eva Buchmann:
Pozornie komiczna opera Cosi fan tutte Mozarta jest z jednej strony dokumentem czasu, w którym najważniejsze miejsce ma temat Oświecenia oraz jego krytyka, z drugiej strony dzieło jest dramatem psychologicznym z bardzo głęboką symboliką, zarówno w warstwie muzycznej, jak i słownej.

Dzieło W.A. Mozarta oraz librecisty Lorenzo da Ponte powstało w 1789 r. niejako w cieniu Rewolucji Francuskiej. W Cosi fan tutte zasadniczą rolę odgrywają trzy pary bohaterów. Zarówno Fiordiligi, Dorabella, jak i ich ukochani Ferrando oraz Guglielmo wywodzą się ze szlachty. Siostry żyją w świecie całkowicie oderwanym od rzeczywistości, w którym panuje nuda. Fiordiligi i Dorabella zostają poddane manipulacji, ale poddają się jej chętnie, gdyż to zapewnia im rozrywkę. W swojej naiwności dostrzegają tylko to, co są w stanie i chcą dostrzec. Także kawalerowie nie mają większego doświadczenia życiowego. Ich horyzonty życiowe są bardzo ograniczone. Egocentryczni, dumni, próżni oraz zazdrośni nie są zdolni do refleksji nad samymi sobą. Trzecią parę - niejako po dwóch biegunach - tworzą: filozof Don Alfonso i służąca Despina. Don Alfonso jest zwolennikiem idei francuskiego materializmu. Filozofia ta, bardzo radykalna, ateistyczna oraz krytyczna wobec myśli chrześcijańskiej, była popularna także we Wiedniu w pewnych kręgach wolnomularskich, zwłaszcza w kręgach tzw. Iluminatów („Oświeconych”).

W przebiegu całej akcji najbardziej istotny jest chwila, gdy obie siostry podejmują decyzję i same nieświadomie wybierają partnera swojej siostry, co wcześniej wcale nie zostało uwzględnione w zakładzie między Don Alfonsem i kawalerami. Decyzja ta ma bardzo istotne konsekwencje - każdy zostaje zdradzony i jednocześnie zdradza każdego.

Pytania i całe zamieszanie, które rodzą się w dalszym przebiegu opery, rozszyfrowane są w muzyce. Muzyka zdradza bowiem więcej, niż same postacie. Ma z jednaj strony funkcję charakteryzującą i symboliczna, z drugiej strony także rolę komentatora, który czasem jest cyniczny, czasami śmieszny, nieco wybiegający do przodu lub znowuż refleksyjny, który rozgranicza rzeczywistość i jej cień i przede wszystkim jest bardzo mądry.

Efekty zakładu są katastrofalne. Każdy zdradza każdego, w tym również samego siebie. Relacje między bohaterami są całkowicie zrujnowane. Na końcu widz zdaje sobie ostatecznie sprawę, dlaczego pożegnanie, które rozgrywa się na początku opery, ma tak doniosłe i ważkie znaczenie dla całego dzieła: później bowiem nic już nie jest takie samo, jak wcześniej i już nigdy takie nie będzie. Jest to pożegnanie ze szczęściem, które już nigdy nie wróci, ze szczęściem z czasu i epoki, która także należy już do przeszłości... .

3

Reżyser Eva Buchmann urodziła się w Zurychu i studiowała grę na wiolonczeli u Prof. Susanne Novsak w Hochschule für Musik w Winterthur (Szwajcaria). W okresie studiów jej zainteresowania skupiały się na muzyce XVII i XVIII w. W tym samym czasie sprawdzała swoje umiejętności teatralne związane ze swoim repertuarem oraz reżyserowała częściowo improwizowane koncerty w Szwajcarii, Francji i Włoszech. Jednocześnie odbywała studia w zakresie terapii muzycznej i psychologii, a przez wiele lat również prowadziła terapię muzyczną w psychiatrycznej klinice dziecięcej w Holandii.

5

Eva Buchmann była reżyserem Kaffee Kantate Bacha, prezentowanej przez Combattimento Consort Amsterdam w sezonie 1998/99. Kolejną jej pozycją była komedia Lully'ego Le bourgeois gentilhomme wyreżyserowana w 2002 r. Przedstawienie Drammi per Musica Bacha i Heinichena na otwarcie Bachowskiego Festiwalu w Amsterdamie w 2001 r. przyniosło jej zaproszenie na Carmel Bach Festival w Kalifornii rok później. Inne przedsięwzięcia artystyczne obejmowały częściowo improwizowane występy koncertowe z Brabants Orkest (Fledermaus, Abu Hassan) i Gelders Orkest (Der Schauspieldirektor). W sezonie 2003/2004 Eva Buchmann reżyserowała przedstawienia Opery Łódzkiej (Mozart) oraz Opery w Usti (Johann Strauss). Jej angaże na 2004 r. obejmowały liczne wojaże z operą Agrippina Haendla. Lata 2004/2005 poświęciła na reżyserowanie Così fan tutte Mozarta pod kierunkiem muzycznym Wieland Kuijkena oraz Der Schauspieldirektor Mozarta wraz z Orkiestrą Kameralną Holenderskiego Radia.

1

Na koniec oddajmy głos recenzentom:
„…Agnieszka Cząstka (Dorabella), perfekcyjna, zarówno jeśli chodzi o intonację jak i wyrównaną we wszystkich rejestrach barwę, była królową premiery. Katarzyna Oleś-Blacha wniosła na scenę najwięcej życia, a jej inteligencja i niezbadane do dziś morze kokieterii potrafiły uczynić scenę z praniem bielizny wyjątkowo pikantną, ale zamkniętą w granicach dobrego smaku.”
„…należą jej się (Edyta Piasecka) słowa uznania, zwłaszcza za dobrze wykonane fragmenty w dolnych rejestrach jej skali (dla sopranistki koloraturowej to wyjątkowo trudne).”

Tadeusz Płatek, Gazeta Krakowska, 12.05.2005

„…Obejrzałam „Cosi fan tutte” dwukrotnie. Z obu spektakli o różnych obsadach wychodziłam z uczuciem zadowolenia.…”
„…Ładnie brzmiała orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka, dobrze zaprezentował się chór przygotowany przez Ewę Bator, prosta scenografia Annetje de Jong byłą funkcjonalna,…”
„…Dobrze spisały się panie: Edyta Piasecka i Anna Wierzbicka w partii Fiordiligi orza Agnieszka Cząstka i Monika Ledzion jako Dorabella. Interesująco śpiewali Guglielma Grzegorz Pazik i Mariusz Godlewski. …”

Anna Woźniakowska, Dziennik Polski, 12.05.2005


Na podstawie materiałów
Opery Krakowskiej
oprac. Ryszard Zaprzałka


zdjęcia ze strony www Opery Krakowskiej



poniedziałek, 01 grudnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -