Blog > Komentarze do wpisu

-> ROMUALD I ROMAN - POLSKI UNDERGROUND (felieton nr 21)

Było to w czasach, gdy w polskiej muzyce bigbitowej prym wiodły sympatyczne piosenki z miłymi melodyjkami i niezbyt wyszukanymi tekstami, a jedynymi kapelami, które z profesjonalnej czołówki zabiegały o miano awangardowych były: Breakout i Niebiesko-Czarni.

       Zespół Romuald i Roman powstał wiosną 1968 roku we Wrocławiu. Założony został przez dwóch - dobrze znanych tamtejszej publiczności śpiewających gitarzystów: Romualda Piaseckiego oraz Romana Runowicza. Składu dopełnili: basista Jan Jacek Baron oraz perkusista Andrzej Tylec.
       Grupa zadebiutowała w swoim rodzinnym mieście,13 czerwca 1968 roku, podczas II Wiosennego Przeglądu Zespołów Muzyki Rytmicznej. Zdobyła wówczas pierwsze miejsce. To był początek pasma efektownych zwycięstw, które nastąpiły podczas III Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Młodzieżowej w Częstochowie oraz na IV Ogólnopolskim Przeglądzie Wokalistów i Zespołów Muzyki Rozrywkowej w Gliwicach.
       Romuald i Roman byli zjawiskiem na tyle odmiennym i interesującym, że dość szybko zdobyli sobie w Polsce uznanie, zwłaszcza wśród bardziej wymagającej publiczności – tej, która od rocka oczekiwała odejścia od konwencjonalnej „piosenkowej” formy i która szczególnie ceniła sobie ekspresję oraz dynamikę brzmienia.
       Grupa od początku starała się stworzyć analogię do nowych prądów w światowej muzyce i podchodziła do tego głębiej, niż powiedzmy Niebiesko-Czarni, którzy dzierżyli w tamtym czasie monopol na nowoczesność. Chociaż zespół działał pod patronatem Wrocławskiego Klubu Jazzowego, a potem różnych oddziałów Polskiej Federacji Jazzowej nigdy nie zatracił swoistej „podziemnej aury”.
       Z czasem Romuald i Roman, dzięki wyjątkowej - jak na tamte siermiężne czasy - oprawie świetlnej, projekcjom filmowym podczas występów oraz szczególnym upodobaniom do improwizacji zasłynęli jako formacja tworząca psychodeliczne widowiska. Tomasz Tłuczkiewicz, późniejszy prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, a w tamtym czasie kierownik formacji, mówił niegdyś: Najsilniejszą stroną tej kapeli było klubowe granie. Gdy na sali znajdowało się 100, 150 spoconych małolatów, z tego połowa hipisi (prawdę mówiąc wtedy nie bardzo jeszcze wiedzieliśmy, dlaczego nas tak lubili), to na estradzie naprawdę mogły się dziać cuda. Występ trwał minimum cztery godziny (...). To, co Romuald i Roman tworzyli w czasie takich wieczorów wynikało ze szczególnych „wibracji”, ze specyfiki miejsca i z obecności takiej, a nie innej publiczności (...). W klubach zespół grał trochę Rolling Stonesów i Artwoods, a później zaczynała się najdłuższa i najciekawsza, improwizowana część występu.
       W 1969 roku zespól awansował do krajowej czołówki. Występując z nowym basistą – Leszkiem Muthem (zastąpił powołanego do wojska Barona) odnosił kolejne sukcesy zdobywając drugie miejsce w finale Młodzieżowego Festiwalu Muzycznego w Rybniku i - przede wszystkim – odnosząc zwycięstwo w I Ogólnopolskim Festiwalu Awangardy Beatowej w Kaliszu. Rok później w kategorii zespołów, w ankiecie miesięcznika „Jazz” - formacja zajęła ósme miejsce, wyprzedzając takie zespoły, jak Dżamble i No To Co.
       Debiutancki mały krążek zespołu ukazał się w 1969 roku i zawierał na stronie A  swego rodzaju „studium” psychicznej depresji - kompozycję Pytanie czy hasło Runowicza, a na stronie B utwór Człowiek Piaseckiego. Oto fragment tekstu kawałka ze strony A: Na co dzień w obłędzie / z czymś walczysz zawzięcie / bezwolnie, uparcie / wciąż wierzysz swej karcie / Czy To ma sens? / W bezmyślnym pośpiechu / cierpieniu i grzechu / z wyjściami na przyszłość / to padasz to wstajesz / Czy to ma sens? Oczywiście nie szło tu o poezję wysokich lotów, a jedynie o niekonwencjonalny tekst, bo przecież od sztampy roiło się wówczas w polskiej muzyce rockowej i „okołorockowej”. W warstwie muzycznej oba utwory pokazywały pewne wpływy wczesnego zespołu Cream, ale przy tym dość zróżnicowany charakter - i zwłaszcza w przypadku Człowieka – interesujące rozwiązania aranżacyjne.
       Niestety kapela nie miała szczęścia do nagrań, tak radiowych, jak i płytowych. W tamtym czasie oczekiwano od zespołów numerów kilkuminutowych, a przecież cały efekt muzyczny tkwił w przypadku grupy w rozbudowanych kompozycjach. Nawet najbardziej znany kawałek kapeli Bobas - jest niestety efektem nagraniowego kompromisu. W planach było przygotowanie materiału na album. Zaprzyjaźniony z zespołem Ryszard Wojtyłło - autor tekstów, jak wspominał Tłuczkiewicz: cisnął nas, żeby przygotować repertuar na longplay, bo wiedział, że to oznaczało tantiemy. My jeśli już myśleliśmy o dużej płycie, to raczej górnolotnie: żeby zostawić coś po sobie. I takie myślenie obracało się przeciwko nam. Dopiero po latach, w 1994 roku ukazała się płyta CD zawierająca dwadzieścia zarejestrowanych niegdyś utworów formacji.
       Zmierzch kariery Romualda i Romana przypadł na rok 1971. Grupa, niejako w swoim łabędzim śpiewie wystąpiła w filmie „Trąd” Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego - wykonując utwór Gdyby przebaczyć mogli wszyscy. Potem muzycy rozstali się. Andzrej Tylec trafił do zespołu Czesława Niemena, Roman Runowicz przeszedł do Nurtu. Co prawda w 1973 roku Romulad Piasecki reaktywował grupę, ale niestety to już nie był tamten zespół.
       I tak na koniec. W swoim czasie Tomasz Tłuczkiewicz powiedział, że po rozstaniu z grupą usłyszał album Live Date zespołu Grateful Dead i wtedy okazało się, że drzwi, które próbowali sforsować wrocławscy muzycy były już otwarte.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



poniedziałek, 10 listopada 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -