Blog > Komentarze do wpisu

-> Osobowości w MCK

Czyli belfer, kucharz, malarz i akordeoniści w jednym. Działająca z coraz większym rozmachem dyrektor Mościckiej placówki Agnieszka Kawa co i rusz zaskakuje nowymi pomysłami. Ostatni z nich to „Osobowości” rozpisane na trzy dni: 21 piątek, 22 sobota i 23 niedziela, i pomyślane jako cykl niekonwencjonalnych spotkań z wybitnymi przedstawicielami, osobowościami właśnie, polskiej kultury i sztuki, będących równocześnie „obywatelami świata”. Jednym z niekwestionowanych liderów tego swoistego rankingu jest Wojciech Pszoniak, znakomity aktor i… kucharz, który dał na dużej scenie MCK prawdziwy popis swego aktorskiego kunsztu monodramem „Belfer” przyjętym owacją na stojąco, a który dzień później w kultowej Restauracji „Tatrzańska” podczas wieczoru autorsko – towarzyskiego zaprezentował swoje kulinaria… . Wraz z nim zaproszenie do nowego Mościckiego salonu osobowości przyjęli jeszcze słynny malarz i rysownik Andrzej Dudziński, którego wystawę wielkoformatowych płócien otwarto w sobotnie popołudnie na foyer oraz trzej akordeoniści tworzący niezwykły zespół Motion Trio, określani, jako genialni wariaci, którzy tego samego dnia wieczorem wystąpili na scenie głównej (koncert w ramach ArtFest 2008, imprezy organizowanej wspólnie z Galerią Miejską). Zaś w niedzielę w „Kinie na Antresoli” MCK pokazano trzy wybitne filmy z kreacjami Wojtka Pszoniaka: "Danton" i „Piłat i inni” – oba w reż. Andrzeja Wajdy, oraz "Pracownia krawiecka" - reż. Wojciecha Pszoniaka. Najnowsza propozycja Mościckiego Centrum Kultury to bez wątpienia wydarzenie numer jeden minionego weekendu, jeśli nie całego roku. Że została zauważona i doceniona najlepiej świadczyły tłumy uczestniczące w tym trzydniowym kulturalno – kulinarnym triduum.



Wojciech Pszoniak. Aktor teatralny i filmowy; urodził się w 1942 we Lwowie. Jedna z najciekawszych aktorskich osobowości polskiej sceny ostatnich pięćdziesięciu lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej grał w orkiestrze wojskowej w Gliwicach. Jako uczeń średniej szkoły muzycznej był w klasie oboju. Potem jego życie skierowało się ku aktorstwu: najpierw grał w amatorskim Teatrze Wesołych Wagantów, potem w Studenckim Teatrze Poezji przy Uniwersytecie Śląskim. W 1961 roku założył kabaret "Czerwona Żyrafa". Podczas studiów (PWST w Krakowie) był współzałożycielem Teatru STU. Wojciech Pszoniak jest wybitnym aktorem teatralnym. Związany był z deskami Starego Teatru w Krakowie oraz Narodowego i Powszechnego w Warszawie. Występował w kabarecie "Pod Egidą", był wykładowcą w PWST w Warszawie. W latach 80. wyjechał na stałe do Francji. Od roku 1987 grał w teatrach francuskich. Debiutował na dużym ekranie w 1970 roku, w filmie "Twarz anioła". Wcielił się w postać dziennikarza i Stańczyka w "Weselu" Andrzeja Wajdy. Role w filmach Wajdy przyniosły mu międzynarodową sławę i wiele nagród, m.in. za kreację Moryca Welta w "Ziemi obiecanej", za Robespierre'a w "Dantonie", za tytułową rolę w "Korczaku". W latach 90. mieszkając i pracując we Francji, zaczął znów grać w polskich filmach. Ostatnio monodramem "Belfer" powrócił również na polską scenę.

  

Nauczyciel traktowany jest jak prostytutka z tym tylko wyjątkiem, że nie ma prawa wyboru klienta i jest źle opłacany – mówi w swoim morderczo przekonującym monologu tytułowy bohater „Belfra” - monodramu pióra Jean – Pierre’a Dopagne’a, w reżyserii Michała Kwiecińskiego. "Belfer" to dramat prosty, bez autorskiego wdzięczenia się, zaskakujący niespodziewanymi zwrotami akcji. Napisany po mistrzowsku i zagrany w taki sam sposób przez Wojciecha Pszoniaka. Wśród przeznaczonych na scenę utworów trudno o tekst bardziej naszpikowany znaczeniami i stawiający więcej pytań. "Belfer" to opowieść profesora liceum, któremu przyszło uczyć literatury w szkole dla nieprzystosowanej młodzieży. Rozkochany w literaturze i teatrze marzyciel o tkliwej duszy, staje oko w oko z pogardą dla nauki i jakichkolwiek autorytetów. Nie poddaje się jednak, traktując sytuację jako nowe wyzwanie i rozpoczynając grę, w której graczami są: on i jego uczniowie. W kulminacyjnym momencie okaże się jednak, że nauczyciel wcale nie musi stać na przegranej pozycji. A rozwiązanie, po które sięga, jest szokujące. "Belfer" to monodram, który opisując mikrokosmos, jakim jest szkoła daje pod rozwagę wartość społeczeństwa. Monodram jest zarazem wzruszający i okrutny, śmieszny i przerażający. Przejmujący. Monolog belfra, który do tego stopnia przegrał walkę o autorytet z klasową tłuszczą, że musiał sięgnąć po argument najmniej merytoryczny – karabin, wywołał żywe zainteresowanie, ściągając do sali Mościckiego Centrum Kultury niemal komplet widzów.

 

Andrzej Dudziński. Wybitny polski artysta. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, grafiką prasową i fotografią. Studia ukończył na ASP w Warszawie na Wydziale Grafiki w pracowni Henryka Tomaszewskiego. W latach 1970-1972 mieszkał w Londynie, gdzie współpracował z pismami undegroundu: "OZ", "Ink", a także "Frendz" i "Time Out". Po powrocie do Polski szybko ustalił swoje nazwisko między innymi dzięki ptakowi Dudi, kontestującemu, co tydzień w "Szpilkach"". Stale współpracował z "Literaturą", "Kulisami" i "Polityką", projektował plakaty teatralne i filmowe, pisał (wspólnie z żoną) i ilustrował książki dla dzieci, projektował scenografie teatralne i czołówki filmowe, współpracował z radiem i telewizją. W 1977 roku został zaproszony do Stanów Zjednoczonych na Międzynarodową Konferencję Grafików w Aspen w Kolorado. Postanowił przedłużyć swój pobyt i zamieszkał na stałe w Nowym Jorku. Podjął współpracę z czołowymi pismami amerykańskimi, jak: "The Atlantic Monthly", "The Boston Globe", "Newsweek", "The New York Times", "Playboy", "Rolling Stone", "Vanity Fair", "The Washington Post", "Time". W czerwcu 2001 r. uhonorowany tytułem "Honorowy Obywatel Sopotu". W 2009 roku będzie obchodzić jubileusz czterdziestolecia pracy twórczej.

 

Wystawa malarstwa Andrzeja Dudzińskiego otwarta dzień później w Foyer MCK to duże obrazy nie pokazywane jeszcze w Tarnowie. Dudziński na wielkoformatowych płótnach przedstawia nam swój świat pełen aluzji, postaci pełnych podtekstów i znaczeń, które doskonale znamy z jego twórczości. Jak to powiedział kiedyś Franciszek Starowieyski, to, co maluje Dudziński nie posiada tylko i wyłącznie walorów czysto artystycznych, Dudziński buduje swoje obrazy na bazie potężnego zaplecza intelektualnego, w jakie jest „wyposażony". "Żeby zbliżyć się do malarstwa Dudzińskiego, należy najpierw wygumować? z pamięci jego użytkową działalność, żarciki osadzone w społeczno-politycznym sosie, i w ogóle zapomnieć o jego statusie satyryka. Dopiero wówczas można dostrzec zalety jego malarskich kompozycji, smakować ich plastyczną jakość, uruchamiając przy tym fantazję i intuicję, poszukując skojarzeń, bawiąc się aluzjami do różnych artystycznych zjawisk."


"Motion Trio" znany już w całej Europie zespół trzech doskonałych akordeonistów, którzy z wirtuozerią wykonują utwory własne, ale także kompozycje wielkich mistrzów muzyki klastycznej i popularnej. Wystąpią po raz pierwszy w Tarnowie. "Motion Trio" - założone w 1996 roku przez Janusza Wojtarowicza - leadera i autora większości kompozycji. I co ciekawe, członkowie tego stanowiącego dziś ewenement na europejskim i światowym rynku muzycznym zespołu, podczas studiów na krakowskiej Akademii Muzycznej zarabiali na życie grając m.in. na… ulicy. Ulica wiele nas nauczyła: stylu, umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami, walczenia o swoje i poczucia, że potrafimy zarobić na kromkę chleba. Dziś o koncerty Motion Trio zabiegają impresariaty całego świata. Grali już m.in. w Austrii, Belgii, Brazylii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Kanadzie i Japonii. Nagrali już pięć płyt.


Wykonując własną muzykę Motion Trio zmienia oblicze akordeonu. Ich koncerty to muzyczne spektakle zawierające akcję i dramaturgię. Trio drwi z wszelkich przyzwyczajeń i tradycyjnego sposobu gry na akordeonie, przenosi instrument w przyszłość bez jakichkolwiek efektów elektronicznych tworząc zdumiewającą muzykę. "Motion Trio" tworzą: Janusz Wojtarowicz, Marcin Gałażyn i Paweł Baranek – uznawany przez fachowców za jednego z najzdolniejszych akordeonistów europejskich, absolwent Liceum Muzycznego w Tarnowie, w klasie prof. Wiesława Kusiona.

Mocnym artystyczno – kulinarnym akcentem pobytu mistrza Pszoniaka w naszym mieście był wieczór w Restauracji „Tatrzańska”, gdzie Jan Kudelski, jej właściciel i znany mecenas kultury, podejmował gościa numer jeden tarnowskich „Osobowości”, a ten pokazał swoją „drugą twarz”, tę mniej znaną, bo kuchenną. Wprawdzie zapowiadanych przez organizatorów popisów kulinarnych samego Wojtka Pszoniaka nie było, sławnego aktora wyręczył mistrz kuchni, nie mniej serwowano na stoły potrawy przyrządzone według jego receptur, ale za to przyprawiane smakowitymi opowieściami bohatera wieczoru. Kuchnia to mój azyl, jak mam stresy związane z rolami, najbardziej odpoczywam w kuchni, robiąc coś dla siebie i przyjaciół. Bardzo dużo jeżdżę po świecie, smakuję, degustuję i wymyślam nowe przepisy….

Moje pierwsze danie
Miałem dwa kulinarne debiuty. Pierwszy w wieku 13 lat. Mieszkałem wtedy z mamą na Śląsku. To były ciężkie czasy, brakowało wszystkiego. Któregoś dnia wpadłem na "genialny" pomysł: za ostatnie grosze kupiłem śledzia, od sąsiadki pożyczyłem jajko. Sprawiłem rybę, obtoczyłem w mące, jajku, bułce tartej i usmażyłem. Nakryłem do stołu i usiedliśmy z mamą do uroczystej kolacji. Na nieszczęście śledź był wprost z beczki. Był tak strasznie słony, że w żaden sposób nie dało się go zjeść.
Drugi debiut kulinarny miałem już po studiach. Zamarzył mi się karp po żydowsku, taki jak mama robiła na święta. Kupiłem specjalny garnek (mam go do dziś) i z pamięci odtworzyłem przepis. I znów poniosłem klęskę: galareta się nie zsiadła, ryba była bez smaku.

Największy sukces
Golonka w piwie z kiszoną kapustą duszoną z boczkiem, z kaszą gryczaną, ziemniakami z wody i purée z zielonego groszku. To było w Paryżu. Moja przyjaciółka, Dzidka Herman, poprosiła, żebym przyrządził coś dla znajomych. Na gotowanie umówiliśmy się u niej. Na dole kamienicy, w której mieszkała Dzidka, była wytworna restauracja "La Bourgogne", a państwo Hermanowie przyjaźnili się z szefem kuchni. Dzidka zeszła do restauracji, by pożyczyć duży rondel, mówiąc, że będzie u niej gotował Robespierre (wówczas byłem znany z tej roli), i zaprosiła szefa na degustację. Pan Julien ostrożnie zaczął próbować, ale na jego twarzy szybko pojawił się wyraz ulgi, a potem błogiego zadowolenia. Dwa razy sobie dokładał mówiąc, że nigdy w życiu nie jadł tak wyszukanego połączenia smaków.

Wigilia
Niezależnie od tego, gdzie jest, na Wigilii zawsze przyrządza tradycyjne polskie dania: rybę w galarecie i smażoną, barszcz z uszkami i sałatkę z ziemniaków, fasoli oraz cebuli. A po dwudziestej czwartej w lodówce muszą czekać gotowe nóżki w galarecie. Nawet jeżeli już nie damy rady ich zjeść. Wpadka kulinarna Francja, nóżki cielęce po parysku. Nóżki trzeba najpierw długo gotować w jarzynach, następnie ostudzić i wyluzować z kości tak, żeby zostało samo mięso. Zanim zastygnie, należy je uformować na kształt placuszków. Potem się je obtacza w jajku oraz mące, smaży na tłuszczu i podaje na gorąco. Niestety, zabrakło mi wtedy cierpliwości, za krótko te nóżki gotowałem, nie mogłem oddzielić mięsa od kości, poza tym wszystko było bez smaku. Klęska. Na szczęście nie mieliśmy wtedy gości.


tekst i zdjęcia Ryszard Zaprzałka

Motion Trio foto by Google Search



wtorek, 25 listopada 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -