Blog > Komentarze do wpisu

-> Zwyczajni niezwykli

Taki tytuł nosi drugi tom książki znanej tarnowskiej dziennikarki Krzysztofy Bik – Jurkow, jaki w październiku ukazał się drukiem ale którego z niezrozumiałych względów na próżno szukać w naszych księgarniach. Może to sprawa nakładu, może dystrybucji, mnie się w każdym razie się nie udało. I tylko dzięki uprzejmości jednej z bohaterek ksiązki Krysi Drozd, która z pasją dr Judyma integruje „Na skrzydłach po drabinie” i animuje swoją „Konfraternię”, mogłem się ze „Zwyczajnymi niezwykłymi” zapoznać. Składa się nań dwadzieścia osiem biogramów, a raczej literackich portretów ludzi w przeróżny sposób, niekoniecznie urodzeniem i działalnością, związanych z Tarnowem. Kluczem do takiego, a nie innego zestawu nazwisk stał się – według autorki – niebanalny przepis na życie. Pierwszy tom tej swoistej kroniki towarzyskich, ale nie tylko, osobowości i osobliwości Tarnowa ukazał się przed rokiem wzbudzając zrozumiałe zainteresowanie. Przede wszystkim tych, których sportretowała Krzysztofa Bik – Jurkow, ale również tych pominiętych, dla których czymś w rodzaju literackiego suplementu jest właśnie trafiający do czytelników tom drugi. Ale ponieważ jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził, zaś apetyt rośnie w miarę jedzenia, autorce nie pozostaje nic innego, jak przygotować tom trzeci… .



Krzysztofa Bik-Jurkow –  to absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i dla mnie „od zawsze”  redaktorka tarnowskiego „Dziennika Polskiego”. Nasze dziennikarskie ścieżki nierzadko się przecinają, co pozwala mi obserwować i zawodowo podglądać warsztat pracy sympatycznej pani Krystyny. A jest ona w powszechnej opinii, także ludzi z tzw. środowiska, jedną z nie wielu prawdziwych profesjonalistek wśród tarnowskich dziennikarzy i niekwestionowanym zawodowym autorytetem. Jak wyczytałem na okładce jej ostatniej książki za swoje dziennikarskie credo uważa poszukiwanie charyzmatycznych postaci i opisywanie dzieł jakie tworzą. Zaś poza zawodowe pasje pani redaktor to sztuki piękne oraz architektura z pięknymi ogrodami w tle.


Do nielicznych przywilejów tego zawodu należą spotkania z ludźmi – twierdzi autorka „Zwyczajnych niezwykłych” - ciekawymi, o różnych pasjach i zainteresowaniach. Staram się ten przywilej dobrze wykorzystać. I konkluduje: Druga część ksiązki to efekt kilku lat spotkań i rozmów z osobami, które lokują swoją aktywność w różnych dziedzinach życia, ale których łączy prawdziwa pasja do tego, co robią. Dzięki czemu będąc zwyczajnymi stają się niezwykłymi.

W najnowszej książce pani Krzysztofy jest ich dwudziestu ośmiu. Od „A” czyli Agaty Abu Dan, tarnowskiej greczynki, dla której w życiu najważniejsza jest wyobraźnia – do „W” czyli Janiny Wisor – Pronobis, przekonującej swoich uczniów, że życiowym priorytetem winna być wiedza. Jest wśród nich biskup - senior Władysław Bobowski cytujący Św. Pawła, którego rok właśnie obchodzimy: „Nikogo nie lżyć, unikać sporów, odznaczać się uprzejmością, okazywać każdemu człowiekowi wszelką łagodność”. A inny znany tarnowianin Łukasz Maciejewski zwierza się, iż „nie szuka pracy, a praca jego”. Zaś jazzowo – zaduszkowy Wojtek Klich wyznaje: „Nie wierzę w to, że pisząc dobrą piosenkę, trzeba mieć przed sobą kieliszek, kawę i cygaro… .” Wszyscy oni są dosłownie zwyczajni niezwykle. I tak ich autorka opisuje, po swojemu, ciepło i z sympatią. Widać, że ze swoimi bohaterami jest zwyczajnie zaprzyjaźniona, równocześnie dostrzegając w nich to, co niezwykłe.


„Znakomitości lokalne, ale jednocześnie ponad lokalność wyrastające; godne zaprezentowania na forum większym niż tarnowski rynek, nawiasem mówiąc, piękny i zaprezentowany na okładce książki – napisał o książce Krzysztofy Bik – Jurkow recenzent i jej kolega po fachu Andrzej Kozioł.  Powiada się, iż życie każdego człowieka jest gotowym tematem powieści. Nic, tylko wysłuchać i pisać. Nawet zwyczajność z jej monotonią codzienności, powtarzalnością rytuałów, często dostarcza tworzywa, z którego można ulepić historię nadzwyczajną, często fascynującą. Krzysztofa Bik-Jurkow z pewnością zdaje sobie z tego sprawę, skoro swojej książce dała tytuł „Zwyczajni, niezwykli”. Może w tytule kryje się także odrobina asekuranctwa, uprzedzenia czytelnika, że nie powinien oczekiwać nadzwyczajności. Ot, czekają go historie zwyczajne, o zwykłych ludziach. Jeżeli rzeczywiście tak jest, obawy autorki można uznać za niezasadne. Być może a nawet z pewnością po jej książkę nie sięgną ludzie spragnieni wiadomości o skandalach gwiazd lub wybrykach modnego didżeja, ale może ona stać się lekturą dla tych, którzy lubią podpatrywać codzienność.
I jeszcze jeden walor książki Krzysztofy Bik-Jurkow – prowincjonalność. Może tarnowianie żachną się na tę konstatację, bo jakaż to prowincja: miasto spore, w dodatku przez pewien czas wojewódzkie, w wyższymi uczelniami. A jednak… Tarnów z racji bliskości Krakowa zawsze będzie pozostawał tak jak pozostaje od średniowiecza w cieniu tego miasta. Określenie „prowincjonalność” nie musi jednak brzmieć pejoratywnie. Daleko od centrów politycznego, kulturalnego i naukowego życia często dzieje się wiele interesującego. Krzysztofa Bik-Jurkow prezentuje kilkadziesiąt osób w różny sposób związanych z Tarnowem, które na prezentację z różnych powodów zasługują.. Kilkadziesiąt sylwetek, wszystkie lakoniczne, ale chyba usiłujące odkryć to, co w ludziach najważniejsze, co zmusza ich do działania, do zwyczajnej niezwykłości…


Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski, Zwyczajni niezwykli



niedziela, 26 października 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -