Blog > Komentarze do wpisu

-> Talia, czyli komedia omyłek

Takie przynajmniej wrażenie odnieść można było po usłyszeniu werdyktu wieńczącego XII Ogólnopolski Festiwal Komedii „Talia”, jaki w sobotni wieczór zakończył tygodniowe teatralne Dionizje w Tarnowie. Jury w składzie: Sławomira Łozińska – przewodnicząca, znana warszawska aktorka, Jan Kozikowski – scenograf, Łukasz Maciejewski – krytyk i jedyny tarnowski „akcent” w tym gronie, Lech Ratajczak – reżyser i Paweł Moszumański – kompozytor, z nie do końca jasnych dla wszystkich powodów, postanowiło „demokratycznie” przyznać nagrody prawie wszystkim (z dwoma wyjątkami) konkursowym uczestnikom festiwalu. I tak na 8 startujących w konkursie spektakli i po wycofaniu z oceny jurorów „Plotki” Teatru Powszechnego z Łodzi, nagrody otrzymało 5, a niektóre zgarnęły nawet po kilka nagród. Argumenty typu, iż wszystkie reprezentowały wysoki i wyrównany poziom nie tłumaczy właściwie niczego. Wszak po to powołuje się kompetentne jury, aby to ono właśnie z tych dobrych i bardzo dobrych wybrało najlepsze przedstawienia i to im przydzieliło nagrody. A tak nie wiadomo śmiać się czy płakać z wysokości rozdysponowanych przez jury gratyfikacji finansowych w wysokości 1666 złotych i 66 groszy… po równo dla każdego, podczas gdy cały budżet festiwalu to ponad 300 tys. zł. Poza tym, jeśli dyrektorem artystycznym „Tali” był w tym roku dyrektor Teatru im. H. Modrzejewskiej z Legnicy, którego spektakl „Sami” otrzymał Gand Prix „Talii” oraz jeszcze kilka innych nagród, budzi to mieszane uczucia i plotki… . Stąd zapewne krążące w festiwalowych kuluarach wieści o tym, że wycofana rzekomo z powodów technicznych łódzka „Plotka”, chociaż jako żywo oglądający ten spektakl w MCK widzowie (w tym i niżej podpisany) niczego takiego nie zauważyli, a samo przedstawienie ocenili bardzo wysoko – w zgodnej ocenie była głównym konkurentem Legnicy do nagrody głównej – została w ten sposób wyeliminowana z gry. W powszechnej opinii nie byłoby takich niestosownych, i być może krzywdzących dywagacji, gdyby dyr. Jacek Głomb spektakl swojego teatru pokazał poza konkursem. A już ewidentną wpadką jury było całkowite pominięcie w „rozdzielniku” nagród otwierającego tarnowski konkurs Teatru „Baj Pomorski” z Torunia, którego brawurowe wykonanie „Krótkiego kursu piosenki aktorskiej” zachwyciło publiczność. Zupełnym nieporozumieniem okazał się spektakl Teatru Dramatycznego z Białegostoku pt.: Trumna nie lubi stać pusta” pokazywany w MCK, który był… żenującym koszmarem. Dopisała za to publiczność, która na prawie wszystkie spektakle stawiła się w nad kompletach, wiele osób musiało korzystać z tzw. dostawek, dla sporej liczby zabrakło biletów kasie. Aliści pora najwyższa oddać głos fachowcom. Oto dwugłos opublikowany w po festiwalowy poniedziałek na łamach Gazety Krakowskiej pióra Łuksza Winczury i Dziennika Polskiego autorstwa Łukasza Maciejewskiego – członka jury tegorocznej „Talii”.

Ryszard Zaprzałka


Na koniec „Talii” – komedia z nagrodami

XII Ogólnopolski Festiwal Komedii „Talia” za nami. Festiwal zakończony wysokim„C”, czyli adaptacją dzieła Jerzego Pilcha „Narty Ojca Świętego” z genialnym końcowym monologiem Władysława Kowalskiego. Z główną nagrodą – statuetką Talii autorstwa Ewy Fleszar i czekiem na 10 tys. zł, który ufundował minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski – Tarnów opuszcza Teatr im. H. Modrzejewskiej z Legnicy, który wystawił spektakl „Sami”. To historia młodego małżeństwa, które postanawia osiąść na wsi i w nowym środowisku nie tylko mierzy się z problemami dnia codziennego, ale dokonuje pewnego podsumowania i rozliczenia swojego dotychczasowego życia. –To było najlepsze przedstawienie. Mówię to subiektywnie i obiektywnie. W nim było wszystko, co po części znajdowało się w innych prezentacjach.
I tekst, i gra, i nastrój, i niespodziewane zwroty akcji –podkreśla juror Łukasz Maciejewski. – Od początku „Sami” nie mieli kontr kandydata, chociaż czekaliśmy do samego końca. Z kolei wśród teatrów offowych równych sobie nie miał „Atrament dla leworęcznych ”Krzysztofa Niedźwiedzkiego.
Sporo kontrowersji wzbudził podział wyróżnień. W konkursie głównym jury postanowiło przyznać sześć równorzędnych nagród po... 1666,66 zł, których fundatorem był Marszałek województwa małopolskiego. Wicemarszałek Roman Ciepiela nie krył irytacji tego typu zachowaniem. –Trochę źle się czułem podczas gali i wręczania nagród, bo województwo wspomogło„Talię” kwotą 100 tys. zł. Ktoś z tego wyjął ledwie 10 procent na nagrody. A tymczasem wyróżnienia powinny być motywujące, a nie... komediowe – mówi Ciepiela. Jak dodaje, potrzebna jest dyskusja o formule festiwalu, ale także aktywniejsze poszukiwanie pieniędzy. – Kiedy byłem prezydentem Tarnowa i startowaliśmy z „Talią”, budżet wynosił100tys. zł – wspomina. – Dysponowaliśmy na nagrody określoną kwotą. Postanowiliśmy podzielić ją sprawiedliwie między wszystkich wyróżnionych. Nic nam do budżetu – broni decyzji jurorów Łukasz Maciejewski.
Bogatsi o niespełna 1700 zł wyjechali z „Talii” odtwórcy głównych ról w spektaklu „Sami”, czyli Katarzyna Dworak, Anita Poddębniak i Paweł Wolak, Teatr Polski z Poznania za przedstawienie „Bobok”, Teatr Nowy z Zabrza za „Tutam” i Mirosław Neinert za brawurową rolę w monodramie „Kolega Mela Gibsona” na podstawie tekstu Tomasza Jachimka. Wśród wyróżnionych znalazł się także i nasz teatr. Jarosław Tumidajski otrzymał nagrodę za reżyserię spektaklu „Czerwone komety”. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, na afisze tarnowskiego teatru może wkrótce trafić dzieło Tomasza Jachimka, który zgodził się udostępnić swój tekst Edwardowi Żentarze. Nie wiadomo, który z naszych aktorów grałby w tym przedstawieniu.

Łukasz Winczura
(Gazeta Krakowska)


To był naprawdę uśmiechnięty tydzień. A przecież zakończona w sobotę dwunasta edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii powstała w trudniejszych niż zazwyczaj warunkach.

Podczas trwającego wiele miesięcy dyrektorskiego bezkrólewia w tarnowskim teatrze, opieką artystyczną imprezy zajął się najsławniejszy tarnowianin w Legnicy - czyli Jacek Głomb.

Niestety, przed wakacjami z Tarnowem rozstała się również nieoceniona, wieloletnia wicedyrektor tego teatru, Grażyna Nowak, która na szczęście przed zmianą adresu z teatralnego na operowy (Kraków!), zdążyła dopilnować większości spraw organizacyjnych imprezy. Tak czy inaczej, festiwal, ku zaskoczeniu malkontentów, nie tylko się odbył, ale także okazał się jedną z najciekawszych edycji tej imprezy w historii.


Delikatna modyfikacja formuły wyszła "Talii" na dobre. Dotychczas konkursowa selekcja sprawiała często wrażenie przypadkowej, w tym roku miałem wrażenie, że otrzymaliśmy naprawdę spójną, chociaż gatunkowo różnorodną, propozycję teatralną. W programie konkursu znalazły się przedstawienia spoza głównych ośrodków teatralnych, bez udziału głośnych nazwisk, pozbawione medialnych fanfar. I nawet jeżeli zawodziły poszczególne elementy spektakli: inscenizacja, aktorstwo albo tekst dramatu; to dobór tytułów świadczył niezbicie, że również na prowincji może być ciekawie. A także - zabawnie, inteligentnie, wzruszająco. Co więcej, w konfrontacji ze spektaklami z Poznania, Zabrza czy Legnicy, poczciwa ramota w rodzaju "Grubych ryb" Bałuckiego, którą - poza konkursem - pokazał w Tarnowie stołeczny Teatr Polonia, wypadła więcej niż blado.


Komedia to bardzo trudny gatunek. Powtarzam te komunały nie bez powodu. W ostatnich latach obejrzenie komediowego filmu rodzimej produkcji bez zażenowania graniczyło przecież niemal z cudem. Podobnie z "komediową" literaturą, dramatem, teatrem. Zbyt często zapominamy, że rechot to nie śmiech; nerwowe, rozchichotane glissanda w żaden sposób nie zastąpią odbiorczej zabawy, w której jest miejsce na szlachetny komizm, żart czy ironię. Teatralny tydzień w Tarnowie niczego pod tym kątem nie zmienił. Nie zobaczyłem spektaklu, który by mnie olśnił. Nie usłyszałem ze sceny tekstu, który poleciłbym wszystkim teatrom. Cud się nie zdarzył, a jednak wracam z "Talii" pokrzepiony.


Większość nagrodzonych spektakli dawała bowiem nadzieję na to, że komediowy ton nie musi pochodzić rodem z knajpy za rogiem albo ze sztambucha uroczego szmirusa, pana Raya "Mayday" Cooneya. Ze wszech miar zasłużone Grand Prix trafiło do Legnicy. Teatr im. Heleny Modrzejewskiej pokazał w konkursie autorski spektakl Katarzyny Dworak i Pawła Wolaka "Sami". Napisali tekst, zagrali główne role, wyreżyserowali całość. "Sami" to okrutna, śmieszna bajka. On, niezbyt lotny, chce uciec z miasta (z Legnicy), bo wierzy w raj wiejski - sielski i anielski. Ona, trochę rozsądniejsza, przestała wierzyć w bajki. Ale przyjeżdżają. Wąchają łąkę, słuchają ptasiego świergolenia, które szybko się nudzi. Bo lato nie trwa cały rok. Poznają sąsiadów, dach im przecieka i życie przecieka przez place. Kap, kap, kap. "Sami" też się zmieniają. Samotnieją. Planują powrót do miasta; zaraz, natychmiast, bez zwlekania - do ludzi, do życia. Nie zauważyli nawet, że ich własne życie jest już gdzieś indziej. Pomiędzy - ani na wsi, ani w mieście. Kiedy Kasię i Pawła odwiedzają niedawni kumple z Legnicy, nie potrafią z nimi rozmawiać, kiedy przyjeżdżają tubylcy - ich bronią jest tylko kpina, zmęczenie, frustracja, szyderstwo. Plus czekanie, przeczekiwanie - w tym domu, w tym raju. Najpiękniejsza scena spektaklu to kolacja przy świecach. Ale stół jest drewniany, świece kopcą, a na talerzu tylko kartofel i marchewka. I polska wóda, jak zawsze wyborowa. Cztery twarze, dwa nieudane małżeństwa. Kiedy mężczyźni odchodzą pogadać o męskich sprawach, kobiety głośno się śmieją. Zagłuszają alkoholowym śmiechem tę jałowość, beznadzieję. Ale pijacki rechot w pewnym momencie się kończy. Nowo poznana, jeszcze chwilę temu rozchichotana sąsiadka (nagroda aktorska dla znakomitej Anity Poddębniak), podchodzi do "miastowej" dziewczyny. Przytula ją mocno do piersi. Jest pijaną matką, siostrą, opiekunką. Chwilowym otrzeźwieniem.


"Sami" był jedynym konkursowym spektaklem, w którym zaiskrzyły wszystkie elementy: przezroczysta reżyseria, fantastyczne zespołowe granie, inscenizacja, scenografia... Ale w stosunku do wielu innych przedstawień również można mówić o umiarkowanym sukcesie. W poznańskim "Boboku" Girgorija Liafanova, oryginalnej próbie udowodnienia, że Dostojewski tak naprawdę był komediopisarzem, dostaliśmy ekstrakt rosyjskiego teatru. Być może to już tylko ruskie teatralne muzeum, ale mimo wszystko oglądało się przyjemnie. "Tutam" Teatru Nowego z Zabrza w reżyserii Krzysztofa Prusa był pouczającą próbą udowodnienia, że chyba jednak zbyt szybko wepchnęliśmy dawne teksty Bogusława Schaeffera do STU-letniego mauzoleum teatralnych archiwów. Nagrodzony za pierwszoplanową rolę Mirosław Neinert w monodramie Tomasza Jachimka "Kolega Mela Gibsona" był znacznie lepszy od głupawego tekstu kopiującego po raz enty wszystkie stare dowcipy o aktorskich szmirusach poszerzone o wyszukane kawały dla wykształciuchów rodem ze "szkła kontaktowego". Dla odmiany w białostockim przedstawieniu "Trumna nie lubi stać pusta" bardzo dobrze napisany tekst Andrzeja Dziurawca został kompletnie zmasakrowany przez "tanie granie" i inscenizacyjną taniochę. Wszystkim podobały się za to "Czerwone komety", spektakl w wykonaniu gospodarzy i w reżyserii Jarosława Tumidajskiego (wyróżnienie jury i nagroda publiczności); to rzeczywiście chyba najciekawsze przedstawienie tarnowskiego teatru od dekady.

Jacek Głomb nie byłby sobą, gdyby nie spróbował przenieść do "Talii" chociaż kilku sprawdzonych pomysłów z Legnicy. O ile mniej się sprawdził w tym roku pomysł na tzw. Talię OFF (zwyciężył "Atrament dla leworęcznych" Krzysztofa Niedźwiedzkiego z krakowskiego KTO) - konkursowe spektakle w tej sekcji były albo słabe, albo żenujące; o tyle znakomitą ideą była aranżacja "Klubu festiwalowego" z prawdziwego zdarzenia, w którym niezobowiązujący jazz mącił trzeźwość umysłu bywalców i obserwatorów, podczas gdy dramaturdzy i studenci PWST z Krakowa w zabawnych skeczach, w ramach projektu "komediopisanie na gorąco" dowcipnie wyłapywali tarnowskie absurdy wywiedzione z komedii codzienności...

Łukasz  Maciejewski
(Dziennik Polski)



foto by Maciej Zaprzałka



poniedziałek, 06 października 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -