Blog > Komentarze do wpisu

-> Pierwszy ze Stonesów (felieton nr 19)

Gdyby tego doczekał kończyłby w ostatni dzień lutego 65 lat. Niestety, w chwili śmierci jego „licznik życia” wskazywał zaledwie 26 wiosen. Miał niewątpliwy talent muzyczny, mógł nawet uchodzić za multiinstrumentalistę. Był jednak facetem, który z autodestrukcyjnym uporem trzymał się formuły: sex and drugs and rock’n’roll. Żył szybko, umarł młodo. Światu pozostał w pamięci jako Brian Jones.

bj1

       Według wielu źródeł to właśnie Jones zaproponował nazwę The Rollin’ Stones, pisaną wówczas z apostrofem, po wyeliminowaniu litery „g”. Jak sam twierdził nazwę zaczerpnął z utworu Muddy Watersa Rollin’ Stone Blues. W języku angielskim Rolling Stones oznacza dosłownie toczące się kamienie, jednak nie należy tej nazwy tłumaczyć dosłownie. Jedno z angielskich przysłów brzmi a rolling stone gathers no moss (toczący się kamień mchem nie porasta). Tak więc ów rolling stone to tyle co obieżyświat i niespokojny duch. Można śmiało twierdzić, że niesforny i nieodpowiedzialny Brian do końca swych dni był toczącym się kamieniem. Jego pozostali kumple wraz z upływem lat nie tyle podważyli trafność tego przysłowia, ile zasadność jego odniesienia w stosunku do nich samych. To jednak inna historia.
       Lewis Brian Hopkins-Jones, syn inżyniera lotniczego, urodził się w Cheltenham – miejscowości uzdrowiskowo-wypoczynkowej położonej około sto mil od Londynu. Cheltenham Grammar School ukończył z dobrymi rezultatami. Od najmłodszych lat był jednak osobnikiem mocno sfrustrowanym i raczej wyalienowanym. W szkole dokuczano mu z powodu jego walijskiego pochodzenia, niskiego wzrostu i zupełnego braku talentu w grach zespołowych. Gdyby nie fatalna opinia wystawiona przez dyrekcję szkoły Cheltenham Grammar to po jej ukończeniu bez problemu zostałby przyjęty na uniwersytet, a tak został największym w swoim mieście obibokiem.  Co prawda imał się najróżniejszych zajęć, zawsze jednak z bardzo mizernym skutkiem. W tym samym czasie z determinacją zaczął rozwijać swoje zdolności muzyczne, które przejawiał już jako dziecko. Kiedy skończył sześć lat rozpoczął naukę gry na pianinie. W wieku dwunastu lat występował w orkiestrze szkolnej - grając na klarnecie. Opanował również grę na gitarze i saksofonie, a choć nie występował na stałe z żadnym zespołem, to w swojej rodzinnej miejscowości zasłynął jako multiinstrumentalista.
       Pewnego razu, a wówczas Brian nie miał jeszcze dwudziestu lat, w Cheltenham wystąpił zespół Chris Barber’s Jazz Band. Jego koncert zamknął półgodzinny bluesowy set Kornera i Daviesa. Po występie rozentuzjazmowany Brian dopadł Alexisa Kornera i długo rozmawiał z nim o bluesie. Wkrótce potem Korner zaprosił Briana do Londynu. Już wówczas zespół Kornera The Blues Incorporated był sensacją jako pierwsza biała grupa bluesowa. W klubie Kornera dwaj kumple Mick Jagger i Keith Richards zobaczyli Jonesa po raz pierwszy. Ten niewielki facet wyszedł na scenę i zagrał kawałki Elmore’a Jamesa tak, że wszystkim szczęki opadły. Od tego czasu, aż do tragicznego finału w 1969 roku, tych trzech facetów nie rozstawało się już nigdy. Po dokooptowaniu do składu basisty Billa Wymana i perkusisty Charlie’go Wattsa oraz usunięciu w cień Iana Stewarta  Stonesi rozpoczęli pracę nad swoją pierwszą płytą. Krążek ten, jak się okazało, był nie tylko świetnym debiutem, prezentował dokonania, które pchnęły muzykę w zupełnie nowe regiony rockowej wrażliwości i ekspresji.
       W pierwszym okresie istnienia zespołu Jagger dublował obowiązki menadżera, natomiast Jones czuwał nad sprawami natury artystycznej. Sława i niesława zarazem Stonesów rosła wówczas z miesiąca na miesiąc i dość szybko dotarła do najodleglejszych zakątków świata. Nieznośny, narcystycznie nastawiony Brian z czasem musiał jednak uznać wyższość Jaggera jako frontmena zespołu. W gruncie rzeczy chyba do końca swoich dni nie pogodził się z tym.
       Tam z upodobaniem, nieustannie oddawał się orgiastycznym imprezom. Utonął we własnym basenie w nocy z 2 na 3 lipca 1968 roku. Tuż przed tragiczną śmiercią został usunięty z zespołu, a następnego dnia po jego śmierci ukazał się nowy singel Stonesów zawierający znakomite kawałki Honky Tonk Woman i You Can’t Always Get What You Want. Wkrótce po odejściu Briana w zaświaty Stonesi dali największy koncert w dotychczasowej historii rocka. Ten zorganizowany ku jego pamięci występ zgromadził w Hyde Parku 250 tysięcy fanów.
       Co by jednak nie pisać, po Brianie zostało wcale nie tak mało. Pierwsze płyty Stonesów pokazują jego olbrzymi wpływ. Potem, kiedy na pierwszy plan wybiła się spółka Jagger-Richards, Jones ubogacał aranżacje utworów grą na zupełnie niecodziennych instrumentach. Wszak to dzięki niemu zabrzmiał dulcimer w Lady Jane, marimba w Under My Thumb, sitar w Paint It Black, czy choćby flet w Ruby Tuesday. Została po Jonesie również płyta - wydana pośmiertnie w 1971 roku - Brian Jones Presents The Pipes Of Pan At Joujouka. Płytę tę, zafascynowany fletnią Pana, nagrał w czasie tygodniowego obrządku w Maroku, a potem skrupulatnie opracowywał materiał całymi godzinami.
       Ten infantylny, wiecznie sfrustrowany, nieustannie ćpający świetny muzyk całe swoje życie – jak stwierdził Richards - przeżył w 26 lat.

bj2


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



sobota, 04 października 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro

Komentarze
Gość: Enter, *.dynamic.chello.pl
2011/06/15 12:30:32
Szkoda goscia, podobnie jak Janis Joplin czy Hendrixa. zawsze nasuwa sie pytanie, jak by brzmieli dziś, gdyby żyli


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -