Blog > Komentarze do wpisu

-> Mimo wszystko…

To było 84 lata temu, dokładnie 29 października 1924 roku. We Lwowie w rodzinie dyrektora lokalnego banku przyszło na świat drugie dziecko, a pierwszy syn. Chłopiec był wyjątkowo krzepki, więc otrzymał imię na cześć popularnego wówczas zapaśnika Zbyszka Cyganiewicza. Na nazwisko miał Herbert. 68 lat później napisał: Byłem chłopcem cichym trochę sentymentalnym – i o dziwo – inaczej niż moi rówieśnicy – rozmiłowani w przygodach – na nic nie czekałem – nie wyglądałem przez okno. Później wyrósł z niego jeden z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku. Właśnie obchodzimy Rok Herberta ustanowiony w 10. rocznicę śmierci poety, a dzisiaj przypadają urodziny autora „Pana Cogito”. Także W Tarnowie Towarzystwo Michała Archanioła wraz z Akcją Kontrrewolucyjną organizuje okolicznościowe spotkanie, które rozpocznie się o godzinie 18.30 na ulicy Wałowej obok ławeczki poetów, na której i On przysiadł, zda się na chwilę… . Po przeczytaniu kilku wierszy nastąpi przejście do lokalu Klubu Inteligencji Katolickiej (Rynek 24), gdzie odbędzie się urodzinowa rozmowa na temat „Czy życie i twórczość idą w parze?" połączona z krótkim koncertem Dawida Hallmanna - autora płyty „Niezłomność" nagranej w hołdzie dla Zbigniewa Herberta. Dane mu było mówić głosem własnym - powiedziała tuż po jego odejściu Wisława Szymborska – co zdarza się tylko wielkim artystom. Jego twórczość to w literaturze polskiej, ale i światowej, wartość bezwzględna. A oto niepublikowana w Polsce wypowiedź Herberta dla "Frankfurter Allgemeine Magazin" z 1991 roku pochodząca z książki "Herbert nieznany. Rozmowy", która wraz z tomem Zbigniew Herbert „Mistrz z Delft" ukazuje się właśnie nakładem Zeszytów Literackich oraz fragmenty szkiców odnalezionych w archiwum poety.

ławeczka zh


Kwestionariusz to zestaw pytań, który krążył po europejskich salonach na przełomie XIX i XX w. Dwukrotnie odpowiadał na nie Marcel Proust. W 1991 r. odpowiedział na nie Zbigniew Herbert.

Co jest dla pana największym nieszczęściem?
Musieć kłamać.
Gdzie chciałby pan żyć?
Gdziekolwiek - trzy pokoje, biblioteka, w zimie ciepło, w lecie chłodno, za oknem drzewa.
Na czym polega dla pana doskonałe szczęście na ziemi?
Całkiem realnie czuć na czole tchnienie Ducha Świętego.
Jakie błędy najłatwiej pan wybacza?
Swoich błędów nie wybaczam nigdy.
Pana ulubiony bohater powieściowy?
Prości ludzie u Czechowa, Italo Sveva. Ale także Achilles.
Ulubiona postać w historii?
Romuald Traugutt, przywódca polskiego powstania 1863-1864. Bez nadziei, ale mimo wszystko.
Ulubione bohaterki w rzeczywistości?
Matka Teresa i moja biedna żona Katarzyna.
Ulubione bohaterki literackie?
Joanna d'Arc, Antygona.
Ulubiony malarz?
Piero della Francesca, Caravaggio, Vermeer.
Ulubiony kompozytor?
Mozart. Także austriacka muzyka wojskowa. Wcale nie są od siebie tak daleko, jakby nam się wydawało.
Jakie cechy najbardziej ceni pan u mężczyzny?
Dzielność w czasie wojny, odwaga cywilna w czasie pokoju.
Jakie cechy najbardziej ceni pan u kobiety?
Siła i zdolność wybaczania prawie wszystkiego.
Ulubiona cnota?
Sapientia.
Ulubione zajęcie?
Pakować kupione w obcych krajach książki i wysyłać do Warszawy.
Kim albo czym chciałby pan być?
Lampartem.
Pana główny rys charakteru?
To inni powinni osądzić.
Co najbardziej ceni pan u przyjaciół?
Lojalność i poczucie humoru.
Pana największa wada?
Inteligencja, perfekcjonizm.
Pana sen o szczęściu?
Ja właściwie nie śnię. Ale dwa koszmary senne się powtarzają. Pierwszy: jestem doktorem Marcelem Reich-Ranickim i swoją drewnianą niemczyzną piszę na zamówienie doktora Siegfrieda Unselda pochwalną recenzję z najnowszej powieści Martina Walsera. Drugi: jestem doktorem Karlem Dedeciusem, który swoją słodką niemczyzną na zamówienie doktora Siegfrieda Unselda pisze nową antologię zatytułowaną "Nowa poezja polska".
Co byłoby dla pana największym nieszczęściem?
Gnębić ludzi. Szkodzić innym.
Jaki chciałby pan być?
O wiele lepszy, niż jestem.
Ulubiony kolor?
Szary, srebrnoszary.
Ulubiony kwiat?
Wszystkie dziko rosnące kwiaty.
Ulubiony ptak?
Streptopelia roseogrisea [cukrówka, z rodziny gołębiowatych]
Ulubiony pisarz?
W XX wieku: Conrad, Faulkner.
Ulubiony poeta?
W XIX i XX: Keats, Słowacki, Norwid, Rilke, Celan.
Bohaterowie w rzeczywistości?
Prości ludzie.
Bohaterki w historii?
Joanna d'Arc, ona też kiedyś straciła wiarę.
Ulubione imiona?
Siegfried i Frauke.
Czego pan najbardziej nie cierpi?
Kłamstwa.
Jakimi postaciami historycznymi najbardziej pan gardzi?
Bardzo wieloma. Trudno mi wybrać.
Jakie osiągnięcia militarne najbardziej pan podziwia?
Bitwę pod Termopilami widzianą od strony greckiej.
Jakie reformy najbardziej pan podziwia?
Wszystkie, które przynoszą ludziom jakąś cząstkę ziemskiego szczęścia, ale nie ograniczają wolności indywidualnej.
Jaki talent chciałby pan mieć?
Umieć śpiewać. Belcanto. O!
Jak chciałby pan umrzeć?
W pozycji wyprostowanej, samotnie, w schludnym hotelu.
Pana obecny stan ducha?
Taki sobie.
Pańskie motto?
Mimo wszystko malgré tout [mimo wszystko].

pasek zh


Szkice odnalezione w archiwum poety:

Uświadomiłem sobie, że podróżuję po Europie po to, aby z długich i dramatycznych dziejów ludzkich wydobyć ślady, znaki utraconej wspólnoty. Dlatego romańska kolumna z Tyńca koło Krakowa, tympanon z kościoła św. Petroneli koło Wiednia i płaskorzeźby w katedrze św. Trofima w Arles były dla mnie zawsze nie tylko źródłem przeżyć estetycznych, ale uświadomieniem sobie, że istnieje ojczyzna szersza niż ojczyzna swojego kraju.

Wczesnym rankiem wchodzę na pokład górny naszego statku. Na deskach poplamionych dziegciem nieruchome ciała młodzieńców i dziewcząt, jakby jakaś uczta weselna skończyła się rzezią. Jestem tu niejako sam pośród sennych oddechów. Chcę zobaczyć, jak Kreta wyłania się z morza. [...]

Pierwsze wrażenie: jasność tej architektury, lekkiej i rozkwitającej, pełnej wdzięku. Zupełnie inaczej niż można sobie wyobrażać na podstawie legend o labiryncie. [...] Pałac w Knossos bez murów obronnych, bez bastionów. Pogodny i lekkomyślny. Jakiś strzęp wiersza snuje mi się po głowie. O tym, jak to Minos gra z Wielkim Kapłanem w szachy w momencie, kiedy na wybrzeżu lądują barbarzyńcy.

To bardzo dziwne wesele, bez cienia radości, bez jednego żywego gestu, uśmiechu, weselnej krzątaniny. [...] W istocie Duyster ukazał uroczyste nabożeństwo ku czci dobrego smaku, nienagannych manier, apoteozę wykwintu. [...] A więc to też jest Holandia — zupełnie inna niż ta „ludowa”, „plebejska”, do której przyzwyczaili nas malarze niezliczonych scen rodzajowych, pełnych wigoru, oparów tytoniu, pijanych łbów, bijatyk i wrzasków.

Spośród wielkich Vermeer jest malarzem najbardziej zagadkowym. I jego życiorys składa się z samych znaków zapytania. [...] Jak to się stało, że nie zachował się po nim żaden rysunek, żaden szkic do obrazu, żaden obraz nie dokończony. [...] Nasuwa się podejrzenie, że to nie los, ale sam artysta zacierał świadomie ślady swej ludzkiej egzystencji. Był malarzem ciszy i światła. Światło zostało w jego obrazach. Reszta jest milczeniem.


źródło: Gazeta Wyborcza


foto by Google Search



środa, 29 października 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -