Blog > Komentarze do wpisu

-> Zbrodnia i kara

W ostatni dzień lata 20 września, w sobotę, o godz. 19.00, na Dużej Scenie Tarnowskiego Teatru zdarzył się cud… . W tym od dłuższego czasu martwym przybytku, a raczej trafniej byłoby napisać – sarkofagu bogini teatru Melpomeny nareszcie pokazano prawdziwy teatr, z całą jego tajemnicą i mistycyzmem, dobrym, a momentami wyśmienitym aktorstwem i tym czymś, co w sztuce w ogóle, zaś w teatrze szczególnie daje odbiorcy poczucie uczestniczenia w kathatarsis. Mowa o najnowszej premierze Solskiego, a mianowicie „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego w adaptacji i reżyserii Edwarda Żentary, nowego dyrektora tarnowskiej sceny . Wprawdzie poprzedzający to niewątpliwe wydarzenie artystyczne happeningowo – propagandowy prolog w wykonaniu Grzegorza Janiszewskiego – świeżo zatrudnionego pełnoprawnego pełnomocnika dyr. teatru był tandetny w pomyśle (rzekomy tel. kom. od samego A. Wajdy), podobnie, jak wystąpienie wice prezydent miasta Doroty Skrzyniarz zapowiadające 10% podwyżki dla pracowników wszystkich miejskich instytucji kulturalnych, to sam spektakl – misterium okazał się być prawdziwym powrotem do źródeł sztuki teatru… . Artystycznym dopełnieniem premiery był poprzedzający ją wernisaż wystawy prac plastycznych „Kompilacje” trojga artystów: Leny Hensel, Stelli Zadros – Twardowskiej i Łukasza Murzyna, do niedawna eksponowanej w Galerii Miejskiej BWA, o którym widzowie dowiedzieli się w… przerwie spektaklu.


zbrodnia plakat

Sama genialna powieść to wiele postaci i wątków z nimi związanych, które autor zamyka w obrębie jednego miasta i w granicach jednej kasty. Krytyczny realizm w opisie rzeczywistości miesza się z wątkami chrystianistycznymi i tropieniem psychologicznej prawdy ludzkich zachowań. Bohaterowie wrzuceni w ziemskie piekło już są ludzkimi wszami albo zaraz się nimi staną. Gdzieś w tle całego tego zła kryje się jednak potrzeba wiary, oczekiwanie na cud i przekonanie, że istnieje moralność i nieprzekraczalne granice ludzkich działań. Propozycja współczesnego odczytania powieści Dostojewskiego, jaką składa nam Edward Żentara nie jest wiernym odzwierciedleniem książki. W jego najnowszej, tarnowskiej adaptacji powieść to ani zwykły kryminał, ani prosta sztuka obyczajowa. Reżyser historię zbrodni studenta Raskolnikowa rozgrywa na scenie jako dramat wewnętrzny bohatera. Z jego naznaczonej zbrodnią i karą historii wydobył fragmenty najcelniej opisujące kondycje człowieka rozdartego pomiędzy własna zuchwałością, a wyrzutami sumienia. Istotna jest wewnętrzna przemiana bohatera. Przeobrażenie Raskolnikowa ze zbrodniarza w człowieka cierpiącego. Nie mniej ważne są dwie siły oddziałujące na niego. Siła rozumu reprezentowana przez inspektora Porfiriego, który jest zafascynowany intelektem i śmiałością idei młodego człowieka i siła serca Soni. Na tej przemianie się skupiam odrzucając wątki poboczne – mówił przed premierą uzasadniając swoje wybory twórca tarnowskiej „Zbrodni i kary” Edward Żentara.


Fascynacja Edwarda Żentary Fiodorem Dostojewskim i jego „Zbrodnią i karą" trwa już od wielu lat. Ten znany aktor i reżyser już nieraz próbował zmierzyć się z tą powieścią. Wspólnie z Markiem Kalitą stworzył kiedyś na podstawie „Zbrodni i kary" spektakl zatytułowany „Raskolnikow". Były to wariacje dotyczące głównych bohaterów, Raskolnikowa i Porfirego. W sztuce zabrakło jednak wówczas - jak sam mówi - postaci kobiecej. Także kolejna próba przeniesienia powieści na scenę - kilka lat temu w Szczecinie, nie wypadła zdaniem Edwarda Żentary zbyt dobrze (sceny z Raskolnikowem i Porfirym uzupełniono kilkoma wątkami pobocznymi, ale ich wybór okazał się niezrozumiały dla krytyków i części widzów). Z kolei pamiętając wszystkie te doświadczenia Edward Żentara postanowił wystawić także jakiś czas temu, tym razem w Elblągu, trzyosobową „Zbrodnię i karę". Obok dwóch głównych bohaterów spektaklu pojawiła się Sonię. - Pomysł trzyosobowej sztuki nie jest niestety mój własny – mówił wówczas Żentara. - Wcześniej w tej formie „Zbrodnię i karę" wystawiał już m.in. Adam Hanuszkiewicz. Postanowiłam wybrać właśnie ten sposób realizacji, bo w powieści najważniejsze są dwa wątki, w których uczestniczy właśnie tych troje bohaterów, a moim zdaniem „Zbrodnię i karę" powinno się wystawiać albo w całości, albo z udziałem tylko trzech postaci. W poprzednich wersjach nacisk kładziono na motywację czynu Raskolnikowa - dopowiada - Ja postanowiłem opowiedzieć też o narodzinach miłości pomiędzy dwojgiem.


Tarnowska inscenizacja tej ponad czasowej powieści idzie jeszcze dalej. Reżyser rozszerzył krąg bohaterów dramatu do sześciu osób, „orbitujących” wokół postaci głównego sprawcy czy też oprawcy – studenta prawa Raskolnikowa. Ten niewątpliwie inteligentny i utalentowany młody człowiek (bardzo dobra rola Marcela Wiercichowskiego z Teatru Bagatela w Krakowie, po raz kolejny w duecie E. Żentarą),  z powodu ciężkiej sytuacji materialnej rezygnujący ze studiów - to wyznawca niebezpiecznej i brutalnej koncepcji o wyższości jednych ludzi nad innymi, i o ich prawie do poświęcenia tych słabszych w imię wzniosłych celów, w imię dobra społecznego. Chęć jej sprawdzenia doprowadza Raskolnikowa do tragicznych posunięć – zabójstwa starej lichwiarki (poprawna Jolanta Januszówna) i jej siosty Lizawiety (Katarzyna Jędrzejczyk). Tę otwierającą spektakl scenę podwójnego zabójstwa reżyser pokazał jako senny koszmar. Dalej następuje cała seria scen – obrazów poprzedzielanych zaciemnieniami wypełnianymi niezwykłej urody mroczną muzyką opracowana przez Tomasza Piaseckiego. Jego też autorstwa jest mroczna, naznaczona zbrodnią i karą scenografia, której głównymi elementami są burobrązowe, „ozdobione” liszajami czasu ściany z czterema drzwiami wiodącymi  do mieszkania lichwiarki, do pokoiku Soni (świetna, aczkolwiek nieco serialowa Agnieszka Wilkosz), pokoju śledczego Porfiriona (prawdziwy benefis aktorski Edwarda Żentary) i nędznego barłogu Raskolnikowa. Nie do końca zrozumiałym przerywnikiem jest tajemnicza postać mieszczanina (Jerzy Ogrodniczki), pojawiająca się pomiędzy scenami niczym demon, czy też senny koszmar. To świat XIX-wiecznej przejmującej  rosyjskiej biedy i wielkich filozoficzno-światopoglądowych dyskusji. O reżyserskiej maestrii najlepiej świadczy  kończąca spektakl mistyczna wręcz scena, rozjaśniająca ziemską egzystencję bohaterów nieziemskim światłem przeznaczenia, symbolizująca wędrówkę na Syberię i nawrócenie Raskolnikowa - obraz Soni i Raskolnikowa wpatrzonych gdzieś daleko przed siebie... .


Ciekawym, acz nieco kontrowersyjnym zabiegiem reżyserskim było pewne postarzenie dwójki głównych bohaterów tarnowskiej „Zbrodni i kary”, którzy są wyraźnie starsi i bardziej doświadczeni od swoich literackich pierwowzorów: Porfiry dawno już przekroczył 35. rok życia, Raskolnikow także ma sporo ponad powieściowe 20 lat, a Sonia wcale nie jest 18-letnim dzieckiem o wielkich oczach. Ich kreacje są emocjonalnie, teatralnie cięższe niż w powieści. Nastrój spektaklu jest gęsty od szaleńczej maligny wywołanej morderstwem i poczuciem winy „podgrzewanym" przez Porfirego, którego osaczające Raskolnikowa gierki są najwyższej aktorskiej próby. Z kolei postać Soni - jak u Dostojewskiego - przywodzi na myśl postaci biblijnych jawnogrzesznic, zbudowana jest jednak na zupełnie ludzkich emocjach. Kiedy ją po raz pierwszy widzimy siedzi na ławie - sofie i z wyrazem nienawiści na twarzy rozsuwa nogi. Jakby materiałem sukienki chciała zetrzeć z siebie brud mężczyzn, którzy ją dotykali. Do rangi symbolu urasta stojący za nią  w rogu pokoju mały ołtarzyk z ikoną i świecami.


Sobotnia premiera stała się, jak można się było spodziewać, znając jakość teatralnego rzemiosła Edwarda Żentary, lekcją mistrzowską Porfirego. Porfiry Żentary to śledczy - artysta, wielki gracz, który do perfekcji opanował łowienie na wędkę sumień złoczyńców. Jego moralnym przeciwieństwem jest  Sonia, w której postaci skumulowane są (ruch, mimika, tembr głosu)  religijne, wręcz  biblijne odwołania z powieści. Jeśli Sonia wskazuje Raskolnikowowi wiarę jako drogę do nadziei, to Porfiry Żentary przypomina diabła. To „połykacz ciem" sunących ślepo do światła zbrodni, ale jednocześnie uosobienie sumienia, strażnik norm moralnych (diabły to przecież upadłe anioły).


Sceniczna „Zbrodnia i kara”  przygotowana przez nową ekipę obejmującą rząd dusz w Solskim to niewątpliwy sukces. Zdecydowanie nie można tak określić PR zbrodni jaką była bez wątpienia przedpremierowa laudacja p.p. Grzegorza J. na cześć głównych sponsorów teatru: miejskiej gazowni i miejskich wodociągów, które już wkrótce, jak zapowiadają,  ukarzą  widzów i pozostałych podatników podwyższonymi rachunkami za sprzedawane przez nich cywilizacyjne dobra… . A prawdziwa sztuka? Obroni się sama, bez PR wspomagaczy.


Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski





Fiodor Dostojewski
ZBRODNIA I KARA
Przekład: Czesław Jastrzębiec-Kozłowski
Adaptacja i reżyseria: Edward Żentara
Scenografia i opracowanie muzyczne: Tomasz Piasecki

Obsada:

Marcel Wiercichowski - Raskolnikow
Edward Żentara - Porfiry
Agnieszka Wilkosz - Sonia
Jolanta Januszówna - Lichwiarka
Jerzy Ogrodnicki - Mieszczanin
Katarzyna Jędrzejczyk - Lizawieta


środa, 24 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
Gość: Sodomowa, *.interplus.com.pl
2013/05/15 17:16:43
Zbrodnia i kara to wyśmienita lektura


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -