Blog > Komentarze do wpisu

-> Muzyka zaklęta w drewnie…

To był absolutnie wyjątkowy koncert. Prawdziwe wydarzenie artystyczne. Mowa o niezwykle rzadko występującej w Tarnowie światowej sławy, znakomitej krakowskiej skrzypaczce Kaji Danczowskiej. Dodatkową atrakcją było miejsce koncertu – zabytkowy drewniany kościółek pw. Matki Bożej Szkaplerznej na Burku. Artystka zaprezentowała się licznie zebranej publiczności w sobotni wieczór 6 września wraz z kwartetem smyczkowym w składzie: Krzysztof Sadłowski /gitara/, Marta Czepielowska /aktówka/ i Marcin Mączyński /wiolonczela/. Zaś w programie koncertu znalazły się utwory Franza Schuberta /Kwartet G-dur/, i Piccolo Paganiniego /Kwartet nr 10 A-dur/. „Muzyka zaklęta w drewnie” to cykl 12 koncertów odbywających się w drewnianych kościołach Małopolski znajdujących się na szlaku Architektury Drewnianej, w ramach projektu Otwarty Szlak Architektury Drewnianej. Podczas koncertów wykonywane są utwory muzyki dawnej, okresu baroku i klasycyzmu. I bardzo dobrze się stało, iż organizator projektu Małopolska Organizacja Turystyczna jeden z koncertów przygotował właśnie w Tarnowie. Przypomnijmy, iż ostatni raz tarnowscy melomani mogli posłuchać prof. Kaji Danczowskiej przed rokiem, kiedy to 7 lipca wystąpiła w dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Obecnie w śladami wielkiej mamy podąża jej równie utalentowana córka Justyna, nierzadko obie wspólnie koncertują i nagrywają.



A oto wywiad z tą wybitną artystką przeprowadzony przeze mnie w Kąśnej Dolnej jakiś czas temu…

Przyznaję, że przed spotkaniem z profesor Kają Danczowską miałem ogromną tremę. Oto po raz pierwszy miałem przeprowadzić wywiad ze światowej sławy znakomitą skrzypaczką i pedagogiem, bywalczynią salonów i największych sal koncertowych. Wprawdzie sam kiedyś, dziecięciem będąc, uczyłem się grać na skrzypcach, ale to tylko zwiększało mój stres, bom nauki zaniechał i moja edukacja muzyczna na tym się zakończyła. Aliści, szybko okazało się, że moja rozmówczyni jest uroczym człowiekiem. Mimo sukcesów i sławy, do których zdaje się zupełnie nie przywiązywać wagi – pozostała sobą. Zaskoczyła mnie wręcz swoją prostotą i skromnością. Ale to cecha prawdziwych artystów, wielkich poprzez swoją sztukę, a nie osobę.



Koncertuje pani Profesor od dziewiątego roku życia. Czy pamiętam Pani swoje pierwsze skrzypce i swój pierwszy występ?
Oczywiście. Moje pierwsze skrzypeczki były własnością szkoły muzycznej w Krakowie przy ulicy Basztowej, gdzie uczyłam się grać. Wypożyczono mi je do ćwiczeń i pierwszych publicznych występów. To tam, podczas zaliczania kolejnego roku nauki „dałam” swój pierwszy koncert. Przede wszystkim pamiętam ogromny stres, jaki temu występowi towarzyszył. Byłam bardzo niska i dyrektor szkoły kazał mi stać na taborecie. Podczas całego występu myślałam tylko tym, aby z niego nie spaść. Byłam tym tak zaabsorbowana, że nie pamiętam dokładnie, co wtedy grałam. O ile sobie dobrze przypominam, był to chyba koncert G-dur Zaica.

A na jakim instrumencie gra dzisiaj sławna w świecie skrzypaczka Kaja Danczowska?
Jest to bardzo stary, i co za tym idzie, bardzo cenny instrument. Ma ponad 250 lat, wykonano go w pracowni lutniczej włoskiego mistrza Januariusa Gauganiego w roku 1840. A otrzymałam je od mojej, nie żyjącej już niestety, ukochanej pani profesor Eugenii Umińskiej, u której studiowałam w Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie.
Jest Pani laureatką bardzo wielu prestiżowych, międzynarodowych konkursów i festiwali. Poznań, Neapol, Genewa, Monachium, Bruksela – to tylko niektóre z miast, gdzie zdobywała Pani laury. Regularnie uczestniczy Pani w znanych festiwalach muzycznych, między innymi w Salzburgu i Bordeaux. Która z nagród jest tą najważniejszą, najmilej wspominaną?
Wszystkie te nagrody s ą dla mnie równie ważne, bo okupione ogromną pracą. Miesiącami ćwiczeń i wyrzeczeń. Za to najsympatyczniej wspominam swoje studia podyplomowe. Staż w Konserwatorium Moskiewskim, gdzie terminowałam u Dawida Ojstracha, oraz kurs wirtuozowski u Ronalda Ricciego w Kanadzie. Ale one są niczym w porównaniu ze szlachetnością pani profesor Umińskiej.

 

Odbyła pani wiele podróży artystycznych. Koncertowała Pani w całej Europie, obu Amerykach, Azji i Australii. Gdzie Pani jeszcze nie była? Czy jest jakieś miejsce szczególne, gdzie chciałaby Pani zagrać?
Nie zastanawiałam się nad tym. Z pana wyliczanki wynika, że nie byłam jeszcze w Afryce. Być może jest to niezły pomysł na zimowe muzyczne safari. A co do miejsc… Jestem człowiekiem w drodze. Nie przywiązuję się zbytnio do miejsc i ludzi. Ale może ekscytujący byłby koncert na przykład na murze chińskim albo pod piramidami.

Od 1972 roku prowadzi Pani Profesor klasę gry na skrzypcach w krakowskiej Akademii Muzycznej. Pasja? A może konieczność wykształcenia swoich następców? Co Pani do tego skłoniło?
Myślę, że przede wszystkim to, co pan wymienił. Ale przede wszystkim swoją pracą pedagogiczną spłacam swój dług wobec moich nauczycieli i pedagogów. Szczególnie, wobec pani profesor E. Umińskiej. Przez te wszystkie lata wykształciłam już całkiem pokaźną gromadkę przyszłych mistrzów. Za swój sukces poczytuję sobie to, że wszyscy moi uczniowie pracują w wyuczonym zawodzie. Grają w wielu znanych orkiestrach i zespołach kameralnych. Robą też kariery solowe. Ale jeszcze nie mam takiego, któremu przekazałabym swoje skrzypce. Jest to także dla mnie znak, aby grać dalej i doskonalić swoją sztukę.


Czy skrzypce naprawdę mają „duszę”?
Potocznie o wielu przedmiotach mówi się, że posiadają duszę. Ale chodzi raczej podkreślenie ich metafizycznych właściwości. Jest to często rodzaj wyimaginowanej egzaltacji wobec bliskich nam przedmiotów, niemający nic wspólnego z realną rzeczywistością. Podczas gdy, każde skrzypce, nawet te wyprodukowane w fabryce, mają duszę. Realną i rzeczywistą. Wewnątrz każdego pudła skrzypiec znajduje się świerkowy kołeczek, rozpierający górną i dolną płytę rezonansową na wysokości prawej nóżki podstawka. Zabezpiecza on górną płytę rezonansową przed złamaniem. I to jest owa mityczna dusza. Głównym jednak jej zadaniem jest przenoszenie drgań płyty górnej na dolną. Ale, oczywiście, jak to z duszami – bywają różne, także te skrzypcowe. To dzięki nim każde skrzypce są inne. Szczególnie te stare, wykonywane ręcznie w warsztatach lutniczych włoskich mistrzów w XVI i XVII wieku. Istniały wówczas całe szkoły lutnicze, np. bresciańska, z której wywodzili się między innymi mistrzowie Gasparo Bertolotti i Giovanni Paulo Maggini oraz cremońska, z której pochodził sławny Antonio Stradivari. To wtedy skrzypce otrzymały swój najdoskonalszy kształt, który właściwie nie zmienił się do dziś. Właśnie na jednym z takich starych instrumentów gram obecnie.

Wspomniała Pani Profesor o świerkowej duszy skrzypiec. Z jakich innych jeszcze materiałów zbudowane są skrzypce?
Prawdziwe skrzypce powinny być zbudowane z trzech podstawowych rodzajów drewna: wierch ze świerku, szyjka i podstawka z jaworu, strunociąg, podstrunia i kołki z hebanu. Natomiast struny powinny być kiszkowe, najniższa owinięta drutem, najwyższa wykonana ze stali. Oddzielna sprawa to smyczek. Najczęściej jest to drewniany, sprężysty pręt z fernambuku lub buku, ewentualnie z grabu, zakończony u góry głównie karafułką, popularnie zwaną żabką. Naciąg musi być koniecznie z włosia końskiego. Nie wiem, czy pan wie, że protoplastą smyczka, był… łuk, którego cięciwę stanowiło końskie włosie.

 

Czy to prawda, że w świetle ostatnich badań naukowych ojczyzną skrzypiec wcale nie są Włochy, ale… Polska?
Istotnie, szczegółowe dociekania naukowe, szczególnie Zdzisława Szulca sugerują, że pierwsze skrzypce powstały w Polsce. W świetle tych badań, wywodzą się one z polskiego instrumentarium ludowego tzw. skrzypic. Znane już one były na ziemiach polskich w drugiej połowie XV w., a więc ponad pół wieku wcześniej niż we Włoszech. Rewelacje te potwierdzają świadectwa teoretyków niemieckich z XVI i XVII w., wedle, których już w XV w. istniały u nas warsztaty lutnicze. Wytwarzano w nich ponoć znakomite skrzypce, w niczym nieustępujące tym późniejszym, włoskim arcydziełom sztuki lutniczej.


To nie pierwszy Pani pobyt tutaj. Co przyciąga do tego miejsca muzycznych gigantów z kraju i ze świata? Co sprawia, że chętnie tutaj wracają, pracują i wypoczywają?
Moja kolejna obecność tutaj jest najlepszym dowodem na magię tego miejsca. To muzyczny Eden, do którego powrót rozpoczynam z chwilą wyjazdu. To tutaj bije jedno ze źródeł polskiej muzyki. Odbywają się tu koncerty, festiwale, warsztaty muzyczne, funkcjonuje dom pracy twórczej. Nie bez znaczenia są także walory turystyczno – krajoznawcze okolicy. Sam dwór otoczony jest pięknym parkiem w stylu angielskim. Wyjątkowość tego miejsca odkrył przed wielu laty wielki polski kompozytor, pianista i polityk Ignacy Jan Paderwski, kupując tutaj właśnie posiadłość. Był to dworku w Kąśnej Dolnej niezwykle przywiązany. Spędzał tutaj każdą wolną chwilę pomiędzy swoimi rozlicznymi obowiązkami. A ponieważ „my wszyscy z niego”, więc tutaj, podobnie jak on, chętnie przyjeżdżamy, gramy i wypoczywamy.

Pięknie dziękuję za interesującą rozmowę.

Ryszard Zaprzałka


foto by Maciej Zaprzałka, R. Zaprzałka



wtorek, 09 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -