Blog > Komentarze do wpisu

-> Magiczne kwadraty

Ukryte piękno jest lepsze od jawnego – twierdził starożytny grecki mędrzec i filozof Heraklit. Aby je odkryć warto w tych dniach odwiedzić salony wystawiennicze naszej Galerii Miejskiej BWA, gdzie w ubiegły piątek 19 września otwarto interesującą wystawę doktorantów krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, których do zgłębiania tajemnic „Magicznego Kwadratu” zainspirował prof. Zbigniew Bajek. Krakowska ASP jako pierwsza uczelnia plastyczna w Polsce, uruchomiła przed trzema laty na wszystkich wydziałach studia doktoranckie. Obecnie grono doktorantów, zarówno studiów stacjonarnych jak i nie stacjonarnych, liczy ponad 60 osób. Są to ukształtowani, w pełni świadomi swoich wyborów artyści, często z wieloletnim stażem twórczym, przybywający do Krakowa z najodleglejszych miejsc Polski i świata. Do nich wszystkich skierowałem zaproszenie do udziału w projekcie, który nazwałem "Kwadrat magiczny". Właśnie taki temat zaproponowałem w roku ubiegłym doktorantom studiującym w prowadzonej przeze mnie Pracowni Kierunkowej dla Doktorantów na Wydziale Malarstwa – rekomendował swoich wybrańców profesor, nieobecny niestety na tarnowskim wernisażu tej objazdowej wystawy. A udział w niej biorą: Zbigniew Bajek, Joanna Banek-Chudy, Agnieszka Bartak-Lisikiewicz, Andrzej Bednarczyk, Anna Biela, Alicja Bieske, Małgorzata Brodzińska-Bieczek, Iwona Bugajska-Bigos, Gabi Buzek, Marcin Cziomer, Carlos Echeverria-Kossak, Barbara Frankiewicz, Karolina Gładysz, Janusz Janczy, Katarzyna Kadłuczka, Anna Kaszuba-Dębska, Marcin Kowalik, Ewelina Małysa, Łukasz Murzyn, Jacek Pasieczny, Maciej Poniedziałek, Przemysław Pokrywka, Magdalena Siejko, Iwona Siwek-Front, Teresa Szyngiera, Magdalena Uchman, Małgorzata Wielek-Mandreala, Joanna Zemanem. Pokazali oni prace wykonane w różnych technikach, jakich jak: fotografia, rysunek, litografia, grafika i collage. Odwołanie do symboliki Magicznego Kwadratu posłużyło – jak określili to recenzenci z portalu InTARnet - nie tylko dialogowi z jego ideą, ale też deklaracji własnej niepowtarzalności i afirmacji osobistej wyobraźni. Autorzy prac zanurzeni we własną osobowość szukają w tym idealnym tworze własnego ja.



A oto kilka słów o idei projektu: "Kwadrat [...] symbolizuje miejsce człowieka w przestrzeni, rzeczywistość ziemską, cztery strony świata... Podobnie jak w przypadku krzyża, również w kwadracie przejawia się pragnienie uporządkowania chaotycznego obrazu świata przez wprowadzenie kierunków i osi współrzędnych. Kwadrat wnosi zasadę porządkującą, która wydaje się wrodzona człowiekowi i zarazem przeciwstawiana jest kręgowi symbolizującemu niebo... "Kwadraty magiczne, znane już w starożytności, złożone były z 9 lub więcej pól z liczbami dającymi tę samą sumę, gdy dodaje się je w kierunku pionowym, poziomo lub po przekątnych, albo z pól z literami tworzącymi tajemnicze słowa. Takie kwadraty były przede wszystkim symbolem harmonii wszechświata, skończoności, uważano je też za potężny amulet." Napisał Hans Biedermann w "Leksykon symboli".

  

Kwadrat pojawia się w sztuce właściwie od początku - jako figura symboliczna, magiczna; jako forma i idea. Również magia towarzyszy człowiekowi od zawsze. Namawiałem doktorantów, by zastanowili się nad każdym słowem z osobna - MAGIA, KWADRAT - a dopiero potem nad ich połączeniem. Przede wszystkim jednak, musieli sformułować własną definicję tych pojęć i na takim gruncie zbudować koncepcję pracy plastycznej. Dopuszczalne było każde medium. Można było przygotować pojedyncze dzieła, jak i cykl prac... Można było również wyjść w dowolną przestrzeń... Ważne było również to, by podejmując wyzwanie tematu  „Kwadrat magiczny", być w zgodzie ze sobą, z programem artystyczno- badawczym realizowanym w ramach studiów doktoranckich; ale jednocześnie, by doświadczyć czegoś nowego, zaryzykować - sięgając po medium, którego wcześniej się nie używało, lub używając go inaczej. Wiele osób tak postąpiło i przyniosło to znakomite efekty. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż doktoranci- na co dzień pochłonięci własną twórczością - zaangażowali się w działalność na rzecz wspólnoty. To dzięki ich zabiegom udało się pozyskać sale wystawowe, przygotować projekty druków, przetłumaczyć teksty na język angielski. Sami zadbali o patronat medialny prasy i radia. Deklarując pomoc przy transporcie prac, aranżowaniu i przygotowaniu ekspozycji. Jestem przekonany, że rezultaty naszej wspólnej pracy będą promocją Akademii i jej doktorantów – wykłada profesor Zbigniew Bajek.

  

Ponieważ oglądanie prac krakowskich doktorantów z przysłowiowym mędrca szkiełkiem i okiem, za które to atrybuty posłużył mi starannie wydany katalog, będący sam w sobie dziełem sztuki, spowodował u mnie jeno wzmagający intelektualny zamęt i artystyczną pomroczność jasną – oddaję swoje internetowe łamy innym, bardziej godnym bajania o sztuce… .


 

(-) „To prawdziwa gratka dla tropicieli zaszyfrowanych treści i ukrytych znaczeń. W obu salach (Galerii Małej i Głównej) można obejrzeć kilkadziesiąt prac nawiązujących do koncepcji Magicznego Kwadratu. Każda z nich, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się banalna, zawiera dodatkowe przesłanie. Magiczny Kwadrat, czyli zbiór mniejszych, ponumerowanych, kwadratów, których zsumowane liczby w liniach poziomych, pionowych i po obu przekątnych zawsze dają identyczny wynik, znany jest ludziom od niemal 5000 lat. Od zarania traktowany był jako niezwykły amulet. Wierzono, że miał moc nie tylko uzdrawiania, ale i powoływania do życia martwych. Jak głosi żydowska legenda, to właśnie za jego sprawą został ożywiony Golem – olbrzym ulepiony z gliny. Magiczny Kwadrat intrygował alchemików, kabalistów, matematyków i oczywiście artystów. Trzeba alchemicznej czułości i głębokiego wtajemniczenia, żeby móc artystycznie wypowiedzieć tajemnicę Magicznego Kwadratu. Wystawa zrealizowana przez doktorantów krakowskiej ASP z inspiracji prof. Zbigniewa Bajka dowodzi, że fascynacja „idealnym kwadratem” jest wciąż żywa. Na uwagę zasługuje praca „Kwadratura koła, kolistość kwadratu” profesora Andrzeja Bednarczyka. Już sam jej tytuł sugeruje dążenie do przekraczania nieprzekraczalnych granic, do osiągnięcia niemożliwego. W czarne pola kwadratu artysta wpisał złote kręgi o średnicy odpowiadającej kolejnym liczbom z jego pól. W całej pracy nie ma elementów zbędnych i przypadkowych, wszystko jest dokładnie przemyślane i precyzyjnie wyliczone. Nawet kolor odgrywa tu znaczącą rolę. Światło oznaczone jest złotem, symbolem boskości i nieśmiertelności. Mamy więc jednoznaczny podział na światło i ciemność. Symbolika barw odgrywa duże znaczenie również w malarstwie Agnieszki Bartak-Lisikiewicz. Malarka także operuje bardzo wąską gamą kolorystyczną. Złoto i biel są dla niej symbolami światła, drogocenności i świętości. Z kolei czerń to substytut nieistnienia, niebytu, pierwotnej pramaterii, chaosu. Kwadrat to zamknięty świat, a prostokąt to jego wycinek. Dodatkowo jej „Utrata” pełna jest elementów odbicia ludzkiego ciała, takich jak gesty, dotknięcia dłoni, policzki i włosy. Interesująco do tematu Magicznego Kwadratu podeszła też Anna Kaszuba-Dębska. Znana krakowska malarka uczyniła z niego krzyżówkę rodzinną, w której umieściła zdjęcia bliskich członków rodziny począwszy od pradziadków, skończywszy na własnych dzieciach. Udało jej się „magicznie” połączyć ze sobą doświadczenia w różnych aspektach ludzkiego bytu. Łączenie to dokonuje się realnie w procesie życia, ale trudno to racjonalnie opisać (przynajmniej w pozytywistycznym rozumieniu racjonalizmu). Można to jednak wyrazić symbolicznie, tak jak dokonuje się to na przykład na gruncie jej sztuki.
Warto zaznaczyć, że projekt "Magiczny Kwadrat" okazał się być dokładnie taką samą wystawą zbiorową, jak każda inna, czyli przeważają na niej prace słabe, jest trochę niezłych i kilka pereł. Co łączy te najlepsze prace? Myślę, że każda odznacza się przynajmniej jedną z następujących cech: trafność, wdzięk, subtelność, lekkość, naturalność, puenta i wysoki współczynnik abstraktu. Natomiast słabsze propozycje to przede wszystkim te, w których na pierwszy plan wysuwa się fascynacja farbą, która ścieka, albo gęstnieje w bujne faktury. Tak, czy inaczej, słabe prace stały się tylko wydmuszkami potwierdzającymi klasę i tak przecież znakomitego projektu.” AS i DC.

 

(-) „Zgadza się, wystawa nierówna, jeśli chodzi o poziom artystyczny, ale bardzo ciekawa. Korzystając z okazji uciąłem sobie pogawędkę z kilkoma sympatycznymi doktorantami, wśród których błyskał humorem i bezpretensjonalnością niejaki Carlos nomen omen Kossak, i tu miłe rozczarowanie, żadnego puszenia się, zadzierania głowy, wielkich słów, okazało się, że to bardzo wrażliwi ludzie, dla których sztuka to istota życia. Strzałem w przysłowiową dziesiątkę okazały się czytelne komentarze, bez których odbiór niektórych dzieł byłby z pewnością niepełny. Cieszy również fakt, iż tarnowskie środowisko plastyczne odkąd prezesem ZPAPu został Pan Światosław Karwat ruszyło z kopyta i jest wyraźnie zauważalne. Po raz kolejny wypada zwrócić uwagę na bardziej niż skromne warunki lokalowe Galerii Miejskiej, jedynej właściwie instytucji w Tarnowie zajmującej się stricte sztuką współczesną, obecna infrastruktura, jak mniemam poważnie rzutuje na techniczne możliwości realizacji większości ambitnych projektów.” Obserwator.

 

(-) „Właściwie to miałam sobie dać luz, parszywa pogoda i ten dojazd z Falklandów, ale nie żałuję. Pomimo zgrzytu w postaci braku wystawy Profesora Bajka, ekspozycja była dla mnie i moich znajomych ucztą duchową. Ludzi mrowie, zainteresowanych, wnikających, nieprzypadkowych świadczyło o pewnym stanie wyczekiwania, który brzemienny odpuścił wydając owoc intelektualnego zachwytu. Szalone prace, przekrój wizji, odpowiedź na zadany temat, z pozoru banalny aczkolwiek poprzez swą banalność i w pewnym sensie pretensjonalność stanowiący wyzwanie. Gwiazdą wieczoru był z pewnością Pan Janusz Janczy, artysta, sprawca i inicjator jak zrozumiałam tarnowskiej ekspozycji. Sztuka wbrew pozorom nie umarła śmiercią naturalną, jest niewątpliwie w agonii, ale powolnej, rzekłabym to agonia wręcz pozorna, bo nowe ziarno kiełkuje na trupach protoplastów. Ziarno zanim wzejdzie odumrzeć musi.... Wielość przekazów, multiplikacja środków zaskakujące interpretacje a nade wszystko czytelna koncepcja to z pewnością zasługa Bajka i Bednarskiego dwóch niewątpliwych GURU krakowskiego środowiska. Wystawa jest wyzwaniem intelektualnym, przypomina trochę odkrywanie zakamuflowanych przesłań filozofii starożytnych epikurejczyków zbełtanych, czy wręcz zmiksowanych z Heideggerem, Strzemińskim, Kandynskim, ze szczyptą dywagacji Kantowskich. Koktajl smaczny aczkolwiek, smaczny inaczej. Porzućmy filozofię i zwróćmy się ku sztuce, która jest esencją naszej ludzkiej tożsamości. Warto patrzeć, warto analizować, warto w końcu myśleć, to podobno nie boli. Pan Janczy pokazał pracę dojrzałą, jako człowiek skromny zawiesił ją równie skromnie gdzieś na peryferiach, piszę o Nim, bo jest jednym z nielicznych artystów naprawdę zaangażowanych w naszym mieście, nie ubliżając Panu Światosławowi oczywiście. Feeria barw, zdyscyplinowana do granic kompozycja, typowo „janczowskie” bezwzględnie brutalne zestawienia ciepłego z zimnym, na widok, których niektórym malarzom włos się jeży... Mnie się tam niespecjalnie zjeżył, choć kilka wyraźnie drgnęło, kompozycja zyskałaby gdyby linie i kąty były przynajmniej deko prostsze, ale w końcu to nie wykres ino obraz. Jak mawiał jeden kelner do kolegów po świeżo skonsumowanej nocy poślubnej: żonka wyśmienita, gorąco polecam! Dość pisania, wstańcie chodźmy i zobaczcie.” Ela.

I do tego zachęcamy wszystkich, dla których sztuka to nie tylko komercyjne landszafty, jelenie na rykowisku i inne Nikifory… .


oprac. Ryszard Zaprzałka
w oparciu o materiały BWA i InTARnet.pl


foto by Maciej Zaprzałka



piątek, 26 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz

Komentarze
Gość: Bogdan, *.dip0.t-ipconnect.de
2014/12/30 22:47:05
Zapraszam pod link: www.number-galaxy.eu dzial news.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -