Blog > Komentarze do wpisu

-> Jacek Dukaj, czyli "Alternatywna historia świata"

Tak w uzasadnieniu kapituły prestiżowej Nagrody Kościelskich 2008, nazywanej też Polskim Noblem, określono twórczość tegorocznego jej laureata. A został nim tarnowski pisarz Jacek Dukaj, którego nagrodzono za powieść fantastyczną „Lód”. Autor zupełnie zasłużenie i zgodnie namaszczony przez czytelników i krytyków na następcę samego mistrza Stanisława Lema jest jednym z najciekawszych współczesnych polskich prozaików, którego książki zawsze są wyczekiwanymi wydarzeniami. Nagroda Kościelskich jest najstarszą, niezależną polską nagrodą literacką, przyznawaną od 1962 roku przez Fundację im. Kościelskich, działającą w Genewie. Jurorami nagrody są wybitni krytycy literaccy, a przyznaje się ją pisarzom, którzy nie ukończyli jeszcze 40. roku życia, ale mają już na swoim koncie literackie osiągnięcia. Wśród laureatów nagrody (jest ich już ponad 120) znajdują się wszystkie najbardziej znaczące dla polskiej kultury nazwiska - od Sławomira Mrożka, Zbigniewa Herberta, Adama Zagajewskiego, Jarosława Marka Rymkiewicza, Stefana Chwina, Jerzego Pilcha, Pawła Huellego po Andrzeja Stasiuka, Olgę Tokarczuk, Tomasza Różyckiego, Jacka Dehnela czy Jolantę Stefko. I teraz do tego elitarnego grona dołącza nasz Jacek Dukaj, znany tak naprawdę szerszej publiczności dzięki opowiadaniu „Katedra”, na podstawie której Tomasz Bagiński nakręcił film nominowany w 2003 roku do „Oscara”. Zapytany o to, czy nagroda jest dla niego „ukoronowaniem" twórczości, czy motywacją do dalszej pracy, Jacek Dukaj powiedział: To oczywiście bardzo miło zostać nagrodzonym, ale szukanie w nagrodach motywacji do pisania naprawdę nie ma sensu. „Ukoronowanie" - mój Boże, ja przecież dopiero zaczynam, uczę się, próbuję. Nie wiem, jaki efekt praktyczny ma Nagroda Kościelskich, bo mało znam się na tych mechanizmach. Przypominamy więc, iż wysokość tegorocznej nagrody to 7.500 franków szwajcarskich. A jej uroczyste wręczenie nastąpi 11 października 2008 w Miłosławiu - rodzinnym majątku Kościelskich. Będzie to centralny punkt festiwalu literackiego "Wielkie Nocne Czytanie".


dukaj 1

A oto fakty. 27 września na posiedzeniu w Szwajcarii zebrało się jury prestiżowej Nagrody Kościelskich w składzie: Ewa Bieńkowska, Włodzimierz Bolecki, Zygmunt Marzys, Maciej Morawski, François Rosset (przewodniczący), Jacek Sygnarski, Jerzy Jarzębski, Tomasz Różycki, Ewa Zając, Jan Zielinski. Wybrano laureata nagrody Kościelskich 2008, którym został Jacek Dukaj za powieść „Lód”. Jak napisano w uzasadnieniu, powieść Dukaja jest „próbą stworzenia alternatywnej historii świata w dwudziestym wieku”. Autor tworzy nie tylko inną wersję dziejów politycznych, ale też wieloaspektowy projekt zawierający niezwykle oryginalne pomysły z dziedziny logiki, ekonomii, historii i religii, a także fizyki i filozofii. Wszystkie te dziedziny zostają powiązane serią współzależności i splecione w pełną niezwykłych zdarzeń akcję, wykorzystującą apokryficzną historię Polski i Rosji.

Nagrody Kościelskich są przyznawane od 1962 roku przez Fundację im. Kościelskich - jedną z najstarszych polskich instytucji kulturalnych, działającą w Genewie. Powstała ona na mocy testamentu zmarłej w lipcu 1959 Moniki Kościelskiej, wdowy po Władysławie Auguście Kościelskim, wydawcy, poecie i mecenasie sztuki. Celem Fundacji jest wspieranie rozwoju literatury i poezji polskiej poprzez przyznawanie nagród młodym twórcom polskim (głównie pisarzom i krytykom literackim), zamieszkałym w kraju bądź na emigracji. Laureatów wybiera Jury, powoływane przez Radę Fundacji.

Jacek Dukaj pomimo młodego wieku dorobił się już całkiem sporej notki biograficznej np. w Wikipedii gdzie przeczytać można iż: „… ten znany autor fantastyki, urodzony 30 lipca 1974 r. w Tarnowie,  pisuje głównie literaturę science fiction, choć niektóre z jego utworów zaliczyć można również do fantasy. Ukończył III Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie. Studiował filozofię na  Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował opowiadaniem Złota galera, opublikowanym w lutym 1990 w miesięczniku "Fantastyka", napisanym gdy miał 14 lat. Kolejne jego opowiadania ukazywały się drukiem w magazynie literackim "Fenix" oraz "Nowa Fantastyka". W 1997 r. wyszedł debiut książkowy Dukaja, powieść Xavras Wyżryn. Dwunastokrotnie nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla. Został laureatem Zajdla za rok 2000 za opowiadanie Katedra, za rok 2001 za powieść Czarne oceany, za rok 2003 za powieść Inne pieśni, za rok 2004 za powieść Perfekcyjna niedoskonałość oraz za rok 2007 za powieść Lód. Film animowany Tomasza Bagińskiego Katedra na podstawie opowiadania Dukaja został w 2003 roku nominowany do Oscara. W przygotowaniu jest film Bagińskiego na podstawie kolejnego opowiadania Dukaja - Ruch generała. Oprócz pierwszego wydania Xavrasa Wyżryna, okładki wszystkich książek Dukaja są autorstwa Bagińskiego. Dukaj trzykrotnie otrzymał nominację do Paszportu Polityki.

Teksty publicystyczne i recenzje Dukaja publikowane były w "Nowej Fantastyce", "SFinksie", "Miesięczniku", Framzecie", "Fantomie", "Feniksie" "Science Fiction", "Super Fantastyka Powieść", "Czasie Fantastyki".Opowiadania Dukaja przetłumaczone zostały na język angielski, niemiecki, rosyjski, czeski i węgierski. Złota Galera ukazała się w języku angielskim w antologii The Dedalus Book of Polish Fantasy, tłumaczona przez Wieśka Powagę. Ruch Generała oraz fragmenty Katedry zostały przetłumaczone na angielski przez Michaela Kandela, jednak jak na razie nie zostały wydane, poza fragmentami dostępnymi w Internecie. 6 grudnia 2007, po trzech latach oczekiwania, ukazała się nowa, ogromna powieść Jacka Dukaja - epickie dzieło pod tytułem "Lód", Książka Roku 2007 w plebiscycie Wirtualnej Polski, książka jesieni 2007 w PPNW, nominowana do Angelusa, Nagrody im. Józefa Mackiewicza i Nagrody Literackiej NIKE 2008. Obecnie pisarz pracuje nad opowiadaniami do zbioru "Król Bólu", który powinien ukazać się w listopadzie 2008. Na później zaś zapowiedziana jest nowela w międzynarodowej serii "Mity".W marcu 2008 w Wydawnictwie Literackim ukazało się wznowienie zbioru opowiadań "W kraju niewiernych" w nowej szacie graficznej, a w maju - "Innych pieśni". Na jesień przewidziane jest wznowienie "Czarnych oceanów". W lipcu 2008 Jacek Dukaj otrzymał SFinksa w kategorii "Twórca Roku" oraz Śląskfę za najlepszą polską powieść - "Lód"… .”

dukaj dwa

Dwa lata temu Dukaj w głośnym eseju "Lament miłośnika cegieł" na łamach "Gazety" wprost zadeklarował się jako zwolennik tradycyjnej, dziewiętnastowiecznej prozy, "rozlanej szeroko na setkach stron, z epickim oddechem, wciągającej tak, że człowiek zupełnie się w lekturze zatraca i wraca do niej wieczór za wieczorem, zapadając w fikcyjny świat". Idąc na przekór modom i rynkowym tendencjom, Dukaj rzeczywiście takie książki regularnie serwuje czytelnikom - "Lód" ma ponad tysiąc stron, przy czym wszystkich absolwentów "kursów szybkiego czytania" muszę uprzedzić, że Dukaj to nie Stephen King, szybkie czytanie w roztargnieniu tu po prostu nie jest dostępną opcją. Nie dość na tym, że szkoda Dukaja czytać po łebkach, bo co zdanie tutaj to aforyzm, to jeszcze akcja jego powieści jest wyjątkowo gęsta - trudno zliczyć wszystkie trupy, wszystkie śmiertelnie pojedynki czy choćby wszystkie ciężkie obrażenia, jakie bohater odnosi, walcząc z licznymi przeciwnikami lub po prostu siłami natury.

Wartka akcja "Lodu" może nawet zaskoczyć miłośników Dukaja - jego książki dotąd budziły szacunek intelektualnym rozmachem i świeżością pomysłów (zadającą kłam teoretykom mówiącym, że w fantastyce nie da się już wymyślić nic naprawdę nowego), ale rzadko kiedy czytało się je z wypiekami na twarzy. "Lód" to tymczasem fabuła sensacyjna par excellence.
Czas już najwyższy napisać coś o tej fabule - chociaż pamiętam, że w tym samym eseju Dukaj sarkał też na powieści, które da się streścić "w trzech zdaniach". "Lodu" faktycznie tak się streścić nie da. Zamiast streszczać, opiszmy. Akcja "Lodu" dzieje się w roku 1924 w alternatywnej rzeczywistości różniącej się od naszej tym, co rozbiło się w roku 1908 w rejonie syberyjskiej rzeki Podkamienna Tunguzka. W naszym świecie spadło tam nie bardzo wiadomo co (asteroida? jądro komety?), w każdym razie to coś narobiło dużo huku i sprawiło, że daleko poza Syberią jeszcze tygodniami doświadczano zjawiska białych nocy.

dukaj 3

W świecie Dukaja meteorytem tunguskim na naszą planetę przybył właśnie tytułowy "Lód". Co to dokładnie znaczy? To główny bohater powieści usiłuje zrozumieć przez kilkaset stron. Reszta ludzkości roku 1924 wie zaś tyle, że w samym miejscu katastrofy tunguskiej panuje teraz tzw. zero bezwzględne - minus 273 stopnie Celsjusza, temperatura, poniżej której zabrania zejść fizyka. Co więcej, fale mrozu promieniującego z miejsca uderzenia stopniowo opanowują całe imperium rosyjskie, docierając już nawet do Warszawy. Okazuje się przy tym, że w pobliżu zera absolutnego zachodzą reakcje chemiczne prowadzące do powstawania nowego typu minerałów, których wydobycie przynosi krociowe zyski.

Dukajowy "lód" w przenośni i dosłownie zamraża więc imperium Romanowów - strumień pieniędzy płynący z przemysłu wydobywczego przywraca chwiejącej się carskiej Rosji status mocarstwa. W świecie tej powieści nie było nigdy pierwszej wojny światowej, a więc także rewolucji październikowej, nie ma też mowy o niepodległej Polsce. Bohaterem powieści tymczasem jest właśnie Polak - Dukaj lubi swoje niezwykłe światy pokazywać nam oczami rodaka, słusznie zapewne zakładając, że swojskość bohatera pomoże jakoś się w tym świecie odnaleźć. Tym razem jednak role się odwracają: to raczej bohater książki zmusza nas do spojrzenia swoimi oczami na polską codzienność - za Benedyktem Gierosławskim, protagonistą "Lodu", zaczynamy się zastanawiać, czy Polska jako taka w ogóle jest konieczna. Czy niepodległość w roku 1918 odzyskaliśmy dzięki - jak to lubimy sobie opowiadać w naszej narodowej mitologii - duchowej wartości naszej kultury, a może dzięki wyjątkowo zręcznej polityce Dmowskiego i Piłsudskiego, czy też po prostu był to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, coś w rodzaju niespodziewanej pomyłki dziejowego bankomatu, który pomylił się na naszą korzyść i wypluł stos banknotów niemających pokrycia na koncie. W świecie "Lodu" do tej pomyłki nie doszło. Powieściowi Polacy robią wrażenie pogodzonych z brakiem szans na odzyskanie niepodległości, Syberię za to po stuleciu zsyłek na białe niedźwiedzie znają jak własne podwórko, więc doskonale odnajdują się w roli pionierów błyskawicznie rozkwitającego przemysłu bazującego na wydobyciu i obróbce nowych minerałów. O niepodległości wciąż jeszcze marzy Piłsudski, od czasu do czasu wysadzający w powietrze syberyjską infrastrukturę i marzący o wzięciu rosyjskiego imperium w dwa ognie w sojuszu z Japonią. Większość Polaków - nie mówiąc już o Rosjanach - ma go za nieodpowiedzialnego terrorystę, ale być może "towarzysz Wiktor" wie o tunguskiej zagadce coś, czego nie wiedzą inni?

Carskie władze najwyraźniej muszą rozważać taką opcję, skoro postanawiają wysłać na Syberię głównego bohatera - syna zesłańca, który zniknął gdzieś w lodowych bezkresach. Na jego temat krążą najbardziej fantastyczne plotki, według niektórych z nich nawiązał nawet jakąś łączność z tym, co eksplodowało nad Podkamienną Tunguzką. Benedykt Gierosławski - wieczny student, wykolejony, zapijaczony, uzależniony od hazardu i zadłużony u wszystkich warszawskich lichwiarzy - zostaje więc przez carskich czynowników ogolony, elegancko ubrany i zapakowany do ekspresu transsyberyjskiego z misją, której sam do końca nie pojmuje. Rzecz jasna, różnym wpływowym instytucjom zależy na tym, aby nie dojechał (lub właśnie dojechał), bo od jego misji zależą interesy rozmaitych prywatnych korporacji, służb specjalnych, wywiadów wojskowych, sekt religijnych i ugrupowań terrorystycznych. Choćby słowo streszczenia fabuły ponadto byłoby już zbrodnią zdradzającą czytelnikom kolejne sensacyjne zwroty akcji - powiedzmy w każdym razie, że wyobraźnia Jacka Dukaja podsuwa nam komentarze, którymi zmieniony bieg historii opatrzyli Mikołaj Bierdiajew, Lew Trocki, Grigorij Rasputin, Tadeusz Kotarbiński, Nikola Tesla, Wacław Sieroszewski i wspomniany już Józef Piłsudski. Nie zdradzę natomiast, kogo z tej listy Gierosławski spotka osobiście.

Bardziej niż jakakolwiek dotąd książka Dukaja ta igra ze współczesnymi polskimi pytaniami. Czy przypadkiem rok 1989 nie był taką samą niespodziewaną pomyłką historii na naszą korzyść? Czy chociaż tym razem nie zmarnujemy wygranej?

Ile prawdy jest w mitach "Polaka wiecznego konspiratora" czy "polnische Wirtschaft"? Dukaj przypomina udział Polaków w gospodarczym podboju Syberii przed rokiem 1908 - fakt, który wyparliśmy z narodowej świadomości, bo zbitka "Polak na Syberii" automatycznie musi nam się kojarzyć z zakutym w kajdany zesłańcem, a nie z biznesmenem przypalającym cygaro banknotem, choć to drugie jest równie prawdziwe. Co więcej, jak opisywał to Sieroszewski, który swoje zesłanie potraktował jak wyprawę badawczą, ten pierwszy po odbyciu wyroku często stawał się tym drugim.

Pytania, jakie dotąd stawiał Dukaj w swoich powieściach, miewały grzech akademickiej abstrakcyjności - na przykład: "Jak wyglądałby pojazd kosmiczny, gdyby prawdziwe były wyobrażenia starożytnych Greków o fizyce?" ("Inne pieśni"). Tym razem mamy tu jednak fascynujące pytania bezpośrednio dotyczące polskiej codzienności - a przy tym można się głowić nad nimi, śledząc sensacyjną akcję godną Ludluma.


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Google Search



poniedziałek, 29 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -