Blog > Komentarze do wpisu

-> HIV w Tarnowie

A dokładnie w Mościckim Centrum Kultury w poniedziałek 15 września o godzinie 19. I nie chodzi tu o jakąkolwiek profilaktykę, czy cuś. Rzecz dotyczy wprawdzie śmiertelnie, dosłownie, poważnej sprawy, a raczej choroby nękającej współczesnych homo sapiens, aliści potraktowanej niekonwencjonalnie bo para komediowo. A dokonał tego znany warszawski prywatny Teatr Polonia kierowany przez Krystyną Jandę, sławną aktorską divę, która nie boi się stawiać trudnych pytań i bez obciążeń mierzy się z odważnymi problemami. Najlepszym tego przykładem jest spektakl Pt. „Miss HIV”, którego premiera 26 lutego 2005 r. była debiutem produkcyjnym stołecznej sceny impresaryjnej klubu Le Madame, a który od 2006 roku jest w repertuarze Teatru Polonia. Sztukę „Miss HIV” Maciej Kowalewski napisał na konkurs dramaturgiczny zorganizowany przez Krajowe Centrum do Spraw AIDS, którego pomysłodawcą i realizatorem był Remigiusz Grzela. Bezpośrednią inspiracją dla autora były autentyczne wybory Miss HIV/AIDS Stigma Free odbywające w afrykańskim Gaborone, stolicy Botswany. Autor okazał się nie tylko utalentowanym pisarzem ale i reżyserem, który bardzo sprawnie poradził sobie z niełatwą teatralną materią. Muzykę napisał Bartosz Dziedzic, zaś kostiumy zaprojektował znany warszawski kreator mody Tomasz Jacyków. A miał kogo ubierać bowiem w obsadzie same gwiazdy: Ewa Szykulska, Maria Seweryn, Iza Kuna, Patrycja Szczepanowska i Rafał Mohr. Ten młody aktor mający tarnowskie konotacje poprzez mieszkająca w naszym mieście rodzinę, znaną architekt wnętrz, stworzył wręcz kreację, rewelacyjnie wcielając się w rolę blond piękności prowadzącej konkursowy show. Dodatkowym smaczkiem wieczoru było uderzające, acz z pewnością niezamierzone i mocno przerysowane, podobieństwo owej damy do niedawnej szefowej magistrackiego wydziału kultury… . Staje się powoli dobrą tradycją placówki kierowanej przez dyr. Agnieszkę Kawę, że właśnie do Mościc zapraszane są najlepsze stołeczne, i nie tylko, spektakle teatralne, na które walą tłumy spragnionych dobrego teatru tarnowian. Ciekawe, co na to nowa dyrekcja tarnowskiego teatru, którego widownia „tradycyjnie” świeci pustkami…



Widzowie, których mógł zmylić tytuł i przyszli tego poniedziałkowego, jesiennego wieczoru do MCK spodziewając się smutnych, traumatycznych historii mogli być rozczarowani. Bowiem „Miss HIV” okazała się być nafaszerowana czarnym humorem i ironią, szczególnie w iskrzących się aktorską maestrią, obrazoburczych i wręcz bezczelnych dialogach pokazującymi problem HIV/AIDS w niecodziennym świetle. I to na wskroś nowatorskie spojrzenie na problem, być może kontrowersyjne i przeznaczone dla osób o otwartym umyśle spotkało się z wręcz entuzjastycznym przyjęciem Mościckiej publiczności. Spektakl powstał na podstawie autentycznych wydarzeń - wyborów Miss HIV Stigma Free odbywających się w Gaborone, stolicy Botswany leżącej na południu Afryki. Ostatnie wybory miały miejsce w lutym 2005 roku, zwyciężyła w nich 33-letnia Cynthia Leshomo. - Wydało mi się to na tyle szokujące, absurdalne, a może mądre, że postanowiłem ten temat wykorzystać kiedyś w dramacie - opowiada Maciej Kowalewski, który jest również reżyserem.
Akcja "Miss HIV" pokazuje ostatnie minuty przed konkursem oraz sceniczną rywalizację kandydatek. Cztery kobiety, cztery silne indywidualności, walczą o tytuł najpiękniejszej. Akcja naszpikowana jest czarnym humorem i dialogami pokazującymi problem choroby w niecodziennym świetle. Nowatorskie spojrzenie przeznaczone jest przede wszystkim dla osób o otwartym umyśle. Cztery świetne kobiece kreacje aktorskie, cztery charaktery, cztery żywioły plus bohater o imieniu Rafael - prowadzący wybory i praktycznie będący ich gwiazdą - perfekcyjnie wystylizowany na drag queen.

Jedną z uczestniczek konkursu jest Irina, którą gra Maria Seweryn. - Żartować za pomocą choroby to ryzykowne przedsięwzięcie. Najbardziej bałam się, czy nie przesadzamy, czy nie przekraczamy granic dobrego smaku - zwierza się aktorka. - Na jednej z pierwszych prób wyznałam reżyserowi, że to mój największy lęk. Że boję się, co powie człowiek chory, a jeśli poczuje się dotknięty? Jednak ten żart czemuś służy. Jest w obronie tych ludzi - dodaje.
Maciej Kowalewski też miał wątpliwości, czy spektakl nikogo nie obrazi. - Wtedy nawiązaliśmy współpracę ze Stowarzyszeniem "Bądź z nami". Ci ludzie, zakażeni HIV-em byli naszymi konsultantami - opowiada. Na jednej z prób zapytał Joasi ze Stowarzyszenia: „Czy Ciebie obraża ta sztuka?". "Nie - odpowiedziała. - Obraża mnie jak w telewizji wyfiokowana paniusia, której zapach perfum czuć przez ekran, opowiada, że zajmuje się ludźmi z Hivem, a potem daje zbliżenie na rynsztok i osobę ze strzykawką."

 

Jak więc rozmawiać o HIV? - Nie dydaktyczno-smutnie -na kolanach, ale zwyczajnie - uważa reżyser. - Czy to, że ktoś jest chory oznacza, że jest bardziej święty i trzeba go traktować ze szczególną ostrożnością. Ci chorzy ludzie są tacy sami, jak inni. Mogą być tak samo źli, kłamliwi, albo tak samo dobrzy.

"Miss HIV" nie jest kolejną dydaktyczną opowieścią o ludziach zakażonych. To sztuka o najdrażliwszych zakamarkach ludzkiej psychiki. O wyścigu za wszelką cenę. W końcu o świecie show biznesu, żerującym na ludzkiej naiwności. Maciej Kowalewski mówi o nas samych. O zdrowych i chorych. HIV staje się wymowną metaforą.

A oto, co o spektaklu napisał na portalu Parnas.pl pomysłodawca projektu – konkursu na sztukę o tematyce HIV/AIDS krytyk Remigiusz Grzela w recenzji zatytułowanej „Miss HIV" czyli SHOW MUST GO ONE.

Czekałem, że powstaną sztuki takie jak ta. Ostre. Dynamiczne. Kontrowersyjne. Dowcipne. Ironiczne. Ale zawsze dające do myślenia.
W tekście Macieja Kowalewskiego zobaczyłem potencjał już w trakcie lektury. Ten scenariusz się sprawdził. W przełożeniu na język teatru, rzeczywistość sceniczną, dramat Kowalewskiego brzmi jeszcze wyraźniej, mocniej, donośniej. Nie ma w nim dydaktyzmu, ale jest to, co w sztuce najważniejsze: metafora. Kowalewskiemu udało się dotknąć paru innych tematów i jego sztuka stała się ważna nie tylko z punktu widzenia głównego jej problemu.

W programie do spektaklu napisałem: "Kowalewski sprzedaje to, czego sprzedawać się nie powinno. Ryzykuje wszystkim. I może za to zapłacić (...) Sztuka mówi sporo o mentalnej zmianie w ludziach, zmianie spowodowanej mediami, które zaczęły spełniać rolę lustra, korespondenta, rozmówcy, konfesjonału, psychoterapii, które jak bywa czasem spełniają głęboko skrywane potrzeby i instynkty, choćby potrzeby ekshibicjonistyczne, czy sadomasochistyczne(...) Zaczyna się podwójna gra(...) Maciej Kowalewski mówi o nas samych. O zdrowych i chorych. HIV staje się metaforą."

Poza wszystkim spektakl ma kilka poziomów. Jednym z najważniejszych jest sfera psychologiczna. Z kończącego spektakl filmu dowiadujemy się, że Irina, Miss Zakażonych... Nie powiem, czego się dowiadujemy. Ale ten finał też wiele mówi o nas samych. Ktoś nas oszukał? Czy też my oszukaliśmy?
"MISS HIV" jest znakomicie wyreżyserowane. Spektakl od początku do końca trzyma dynamikę. Zwłaszcza zaś od momentu wyborów. Od rozpoczęcia "show". Choć i pierwsza, "psychologiczna" część jest świetna. Bez tej części reszta byłaby nie uzasadniona. Nie mogłaby istnieć. Tak jak nie mogłoby istnieć show bez prawdy o ludziach, którzy biorą w nim udział.

 

Doskonale zbudowane postaci sprawiają, że to teatr wyższej próby. Rafał Mohr jako Rafael jest znakomity. Postać, którą gra podsyca wciąż atmosferę "show". Emocje rosną, a widzowie zapominają, że są w "teatrze". Zaczynamy uczestniczyć w wyborach. Owacje w tej części spektaklu nie są owacjami dla aktorów, ale dla Rafaela, prowadzącego te wybory i dla kandydatek do tytułu Miss. Zwłaszcza w naturalnej scenografii Klubu Le Madame umowność się zaciera. Fikcja staje się rzeczywistością.

Znakomita Maria Seweryn jako Irina. To chyba jedyna postać w spektaklu, która zadrwiła z widzów tak dalece i tak doskonale, że omal do końca udaje się ją rozgrzeszać. I ta gorzka puenta płynąca z kończącego spektakl filmu.

Wspaniała Ewa Szykulska (Urszula), której dawno w teatrze nie widziałem, rysuje graną przez siebie postać wyraźnymi kreskami, ale też cieniuje ją i koloruje. Może nie zgadzamy się z jej prawdą, ale jest w tym konsekwentna. Zyskuje przez to szacunek. Choć przecież gdzieś zadajemy sobie pytanie:  dlaczego bierze w tym udział. Urszula psychologicznie jest doskonale zbudowana. Ma tajemnicę. Wyjawia ją i w tym momencie coś pęka, coś się kończy. Urszula uświadamia sobie, że sama siebie oszukiwała.

Patrycja Szczepanowska jako młoda aspirująca do zawodu aktorki zakażona dziewczyna konstruuje postać bardzo zmyślnie: od zawstydzonej, nieśmiałej dziewczynki, która chce wygrać wybory MISS zakażonych po gwiazdkę filmową, która dzięki tym wyborom zrobiła karierę. Przejmujący jest jej początkowy monolog o tym, w jaki sposób została zakażona. A jednak odcina się później od prawdy. Sprzedaje mediom. Na początku poruszała, teraz śmieszy.

I najbardziej stonowana Iza Kuna. Równocześnie bardzo prawdziwa. Nie mówi zbyt wiele i do końca nie wiemy, jaki jest jej plan. Ale plan jest. Klara, którą gra, wyjawia w finale, co o tym wszystkim myśli. Niejako puentuje spektakl.


Nic dodać, nic ująć, tylko zobaczyć ten mądry, śmieszno - gorzki spektakl i zrobić sobie test na… HIV !


Ryszard Zaprzałka


foto ze strony www.mck.tarnow.pl / Mościckie  Centrum  Kultury





"Miss HIV"

Reżyseria: Maciej Kowalewski

Występują:
Maria Seweryn
("Matka swojej matki" Nagroda Specjalna za najlepszą kreację aktorską podczas Tarnowskiej Nagrody Filmowej),
Ewa Szykulska ("Lokatorzy", "Vabank", "Dotknij mnie"),
Iza Kuna ("Lejdis", "Barwy szczęścia"),
Patrycja Szczepanowska ("Plabania"),
Rafał Mohr ("Pitbull", "Egoiści", "Pianista")

Muzyka: Bartosz Dziedzic

Kostiumy: Tomasz Jacyków


wtorek, 16 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -