Blog > Komentarze do wpisu

-> FREE – „FIRE AND WATER” (felieton nr 15)

Zespół Free pozostawił po sobie muzykę tak energetyczną, że mimo upływu lat z przyjemnością słucha się jej do dzisiaj. Słuchać jej można bez względu na porę dnia i roku. Dla mnie jednak najpiękniej brzmi w letniej scenerii, choć nie bardzo potrafię to odczucie uzasadnić. Może jest tak dlatego, że zawsze lubiłem muzykę Free smakować w upalne letnie popołudnia. Właśnie latem, zwłaszcza w samochodzie brzmiała urokliwymi blues-rockowymi przestrzeniami. Jako smarkacz, rzecz jasna, nie słuchałem muzyki w samochodzie, jest to zatem doznanie z lat późniejszych. Proste, acz niezwykłe ballady grupy, mocno zakorzenione w bluesie, a przy tym mądrze okraszone rockiem, chwytały zamłodzieńcze serce, wzmagając sentymetalno – estetyczne odczuwanie świata. Lubiłem i zawsze będę lubić Free. Kiedy nagrywali swoją trzecią płytę „Fire And Water” i stawali się kultowym zespołem byli już cholernie dobrzy, a przy tym ciągle bardzo młodzi. Być może byli nawet najmłodsi z tych wszystkich, którzy w historii rockowego grania byli na topie. Dziś, po tylu latach, tylko nieliczni fani starego rocka pamiętają niezwykłą grę na gitarze Paula Kossoffa, fascynujące basowe klimaty, kreowane przez Andy’ego Frasera, proste, acz znakomite bębnienie Simona Kirke’a i niezwykły – bodaj jeden z najniezwyklejszych w historii – wokal Paula Rodgersa. Aż dziw bierze, że przy pomocy prostego instrumentarium udawało się chłopcom stworzyć tyle muzycznie urzekających opowieści.


hjk

Album „Fire And Water”, uważany przez wielu za opus magnum grupy, ukazał się w czerwcu 1970 roku. Otwierała go kompozycja tytułowa, będąca, tak jak większość na płycie, dziełem spółki Fraser-Rodgers. Mocno rytmiczny numer, z wyrazistym riffem, z krótkim perkusyjnym solo Kirke’a, stanowił świetne intro. Paul Rogers śpiewał w nim, jak zresztą na całej płycie bardziej soulowo, niż to miało miejsce wcześniej. Słychać to zwłaszcza w balladzie „Oh I Wept”, z interesującą linią basu Frasera, jak też w pięknym, stylowym, moim ulubionym utworze „Heavy Load”.

Krążek skomponowany został według zasady: soczysty, rytmiczny numer, a obok niego nieco senna, acz urokliwa ballada. Płyta właściwie nie zawierała słabych utworów. Nawet „Remember”, jakby nieco pozbawiony polotu kawałek (trzeci na płycie) z surowym, początkowo mało finezyjnym akompaniamentem, wraz z pojawieniem się gitary Kossoffa, brzmiącej jakby gdzieś zza ściany, nabierał barwy i blues-rockowego uroku.

Czwartą kompozycją na płycie, jednocześnie zamykającą pierwszą stronę  analogowej płyty, był wspomniany już „Heavy Load”. Mamy tu do czynienia z pięknym, poruszającym solo Kossoffa, który, w odróżnieniu od innychówczesnych gitarzystów gra bardzo delikatnie, specyficznie frazuje i stwarza niezwykłe muzyczne klimaty. W tamtych latach tak magicznie potrafił grać chyba jedynie Peter Green (Fleetwood Mac).

Następnym utworem jest „Mr. Big”. To dopiero jazda, absolutny popis Frasera. Znakomity, wręcz transowy kawałek z drapieżnym, opartym na mocnym crescendo basem. Na ile trudno być obojętnym wobec tego numeru, może świadczyć postawa Billy’ego Sheehana, który swoją kapelę nazwał właśnie Mr. Big.

Potem kolejna ballada, podlana nieco jazzującymi klimatami „Don’t Say You Love Me” - pięknie zaśpiewana przez Rodgersa, wzruszająca w swojej literackiej prostocie opowieść o rozstaniu z dziewczyną. Trzeba przyznać, że Rogders czuł się dobrze w takich klimatach, choć przecież lubił sobie także pokrzyczeć, wówczas jego głos stanowił ekspresyjne ozdobniki w tych ostrzejszych numerach.

Płytę zamykał największy hicior grupy, dzisiaj absolutny rockowy klasyk „All Right Now”. Paul Rodgers tak opowiadał o jego powstaniu: „Pewnego razu w garderobie rozmawialiśmy o tym, że przydałby się jeszcze jeden utwór taki jak The Hunter, który publiczność wykonywałaby razem z nami. Powiedziałem: coś tak prostego jak - All right now, baby, it’s all right now. I zapytałem jakie akordy do tego dobrać? Gdy zagraliśmy go po raz pierwszy, publiczność od razu zażądała, byśmy go powtórzyli. Natychmiast chwycił”. Trzeba przyznać, że mimo prostoty powstał numer szalenie nośny, z ostrym, wyrazistym riffem, ciekawie kontrastującym z cantem refrenem, znakomitym solo Kossoffa i całkiem zgrabnym tekstem - będącym jakby rejestracją rozmowy między zwykłym facetem, a zwykłą dziewczyną, ot, takim niby dokumentalnym zapisem pewnego wydarzenia. Energia, prostota, radość i jakaś rockowa magia sprawiają, że mimo upływu lat, numer pojawia się nawet w reklamach telewizyjnych.

Słów kilka na koniec o wieku muzyków. W 1970 roku z całego kwartetu jedynie Simon Kirke miał skończone 21 lat, Paul Kossoff miał 20 lat, Paul Rodgers dobiegał 21, natomiast Andy Frazer miał zaledwie lat 18. Trzeba było mieć zatem nielada talent i jednocześnie nieprzeciętne umiejętności, aby w tak młodym wieku stworzyć coś tak niezwykłego, jak muzyka na Fire And Water.


Krzysztof Borowiec

foto by Google Search


wtorek, 05 sierpnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -