Blog > Komentarze do wpisu

-> Wieści dziwnej treści: Allah Ak Bar!

Jak podały m.in. ostatnie, niezależne media w Polsce, przyspieszenia nabiera postęp w kościele, coraz bardziej oddalającym się od tego, czego nauczał Chrystus i jak uformowała go Tradycja. Podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Australii, skrócone zostało Misterium Drogi Krzyżowej. Z czternastu do ... ośmiu stacji. Wszystko po to, by miało ono charakter jak najbardziej „ekumeniczny” i aby „nie wzbudzało antysemickich resentymentów”. Decyzję taką podjął biskup Anthony Fisher.

p1


Cenzurowanie Biblii
Tu pozwolę sobie na cytat: „– Australijscy biskupi robią dobrą robotę. Wykazali się wielką odpowiedzialnością. Niestety, w przeszłości odtwarzanie Pasji Chrystusa bardzo często wywoływało nastroje antysemickie – powiedział „Rz” Hans Herman Henrix, liberalny niemiecki filozof, członek grupy Żydzi i Chrześcijanie działającej przy Centralnym Komitecie Niemieckich Katolików. Według niego dzisiejsi chrześcijanie powinni kultywować swoje tradycje tak, żeby nie urażać wyznawców innych religii. – Podobna dyskusja toczyła się, gdy na ekrany wszedł film „Pasja” Mela Gibsona. Stereotyp Żydów – zabójców Chrystusa jest nadal żywy i wyjątkowo niebezpieczny. W rzeczywistości to nie Żydzi, tylko Rzymianie zabili Syna Bożego" – podkreślił Henrix.
To nie pierwszy zresztą przypadek, gdy Żydzi domagają się – i to skutecznie – cenzurowania przez kościół Pisma Świętego i katolickiego obrządku. W 1959 roku po protestach Żydów papież skreślił z liturgii Wielkopiątkową modlitwę o nawrócenie „wiarołomnych Żydów”. Z kolei w roku ubiegłym, obecny papież likwidując ograniczenia w odprawianiu mszy trydenckiej „musiał” skreślić z liturgii określenie „zaślepiony lud”, co i tak nie zadowoliło żydowskiej Ligi Przeciwko Zniesławieniu. Owo „zaślepienie” ma jeszcze jeden wymiar – że pozwolę sobie trysnąć „antysemityzmem”: otóż niedawno izraelskie służby specjalne zatrzymały na 24 godziny, a następnie deportowały z dziesięcioletnim zakazem powrotu Normana Finkelsteina, Żyda, którego ojciec był więźniem warszawskiego getta oraz obozu zagłady w Oświęcimiu. N. Finkelstein jest autorem określenia i zarazem książki „Przedsiębiorstwo Holocaust”...

Allah w katolickim kościele
Ale powróćmy do tego, jak kościół katolicki przestaje być kościołem katolickim. Rozmaite przykłady m.in. protestantyzacji można mnożyć. Że pozwolę sobie streścić informację, którą podała „bibula.com”: otóż przewodniczący niemieckiego episkopatu kardynał Karl Lehmann zaproponował, aby w 2017 roku obchodzić „Święto Reformacji”! A czemuż by nie? Czemuż nie pójść dalej i nie uczcić np. Lao Tsy, wynosząc go na ołtarze, bo też, jak Marcin Luter wielkim mistykiem i myślicielem był. Moment ten może zresztą nadejść bardzo szybko. Skoro (tu w tym tygodniu znów sięgnę do „Bibuły”) amerykańskie Dominikanki z San Jose w czerwcu wybierają się na rekolekcje do Kaliforni. W programie rekolekcji: masaże – wykonaniu Dominikanki, specjalistki od „uzdrawiającego dotyku”, akupresura, Tui Na, Reiki itp.
Jeszcze inny pomysł ma holenderski biskup ordynariusz Bredy Tiny Muskens, który zaproponował w tamtejszej telewizji, by wierni wszystkich wyznań zwracali się do Boga „Allah”, bo „sprzyjałoby to tolerancji religijnej”. Jak podał onet.pl powołując się na Reutersa, biskup zauważył, iż „Boga nie interesuje to, jak jest nazywany” i że „w Indonezji, gdzie duchowny pracował przez osiem lat, księża podczas oprawiania Mszy Świętej nazywali Boga – Allahem”. Dlaczego nazywano to jeszcze "mszą świętą" a "duchownego" - księdzem, źródła nie podają.

Więc właściwie – czemu nie? Przecież to wszystko jedno, czy „Wierzę w jednego Boga”, czy może „Kodosz, kodosz, kodosz, Adonai...”, „Hare Kriszna”, „Om mani padme hum” albo „Allah Ak Bar”. Czyż nie byłoby ślicznie i ekumenicznie, gdyby nasze kościoły miały bardziej uniwersalny charakter, w duchu tolerancji i międzyreligijnego dialogu, tak, aby jednocześnie mogły być buddyjskimi świątyniami i czym tam jeszcze, a przekreślony gwiazdą Dawida krzyż winien zwieńczony zostać islamskim półksiężycem. To ciekawe, że o ile dla bardziej postępowej części katolickiego duchowieństwa podobne rozwiązanie byłoby do przyjęcia, o tyle dla Muzułmanów byłoby obelgą i profanacją...

p2

Ekumeniczna świątynia bez Boga
Szokujące? Chyba nie bardzo. Cytat z bibula.com: „Funkcjonujące na większych lotniskach amerykańskich "pokoje medytacji", zwane swego czasu kaplicami, stały się tzw. intereligijnymi, pozbawionymi charakteru i prawdziwej duchowości salami, w których podróżny - czy to wyznawca hinduizmu, szamanizmu, judaizmu, islamu, a nawet neokatolicyzmu - może sobie "pomedytować" w otoczeniu menory, Gwiazdy Dawida, półksiężyca, statuetki Buddy, czy symbolicznego krzyża, a nawet pokiwać się z rabinem czy "wspóluczestniczyć w liturgii" z diakonem czy nawet księdzem katolickim, któremu nie przeszkadzają szatańskie symbole wrogów katolicyzmu.” Jak dotąd uchowała się jeszcze kaplica na lotnisku w Cleveland, jednak dopiero co, pod naciskiem ludzi żądających „tolerancji”, szef marketingu zawezwał katolickiego diakona i oświadczył, iż o ile niespotykana wobec innych lotnisk lokalizacja i wielkość kaplicy nie stanowi większego problemu, o tyle „prawdziwym problemem jest jej katolicka orientacja”.

Katolicyzm pogrąża się w pogaństwie
Cóż, możemy śmiało pisać o protestantyzacji katolicyzmu i raku ekumenizmu toczącego naszą wiarę. To m.in. plon Soboru Watykańskiego II, to skutek dziesiątek lat Mszy Świętej odprawianej w nowym rycie, z kapłanem zwróconym przodem do wiernych, nie zaś Najświętszego Sakramentu, który zresztą trudno znaleźć w postmodernistycznych świątyniach. Patrząc na Lednicę i inne pomysły ojca Góry, ze „Zlotem Matek Boskich” włącznie, patrząc na podane powyżej przykłady i inne wydarzenia oraz pomysły reformatorskie w naszym kościele, możemy oczekiwać, że nasz obrządek coraz bardziej będzie przypominał obrządki pogańskie, co zresztą już się dzieje na niektórych „misjach”, gdzie misjonarze, chcąc aby tubylcy „łatwiej” zaaprobowali katolicką wiarę, wplatają w nią pogańskie elementy. I nie chodzi tu o stosunkowo niewinne etniczne "ubarwienia", ale brutalną ingerencję w substancję samej mszy. Analogiczne sytuacje, piętnowane i karane znaleźć można w Starym Testamencie i rozmaitych listach apostolskich. I jest coś na rzeczy w proroctwie, zgodnie z którym „Rzym straci wiarę”. Bo Rzym właśnie tę wiarę traci, zaś przykłady na to można mnożyć i powstrzymanie tego procesu wydaje się ponad siły nawet Benedykta XVI, który istotnie dostrzega problem i który stara się - wbrew oporowi potężnego modernistycznego lobby - przywrócić do łask m.in. Mszę Wszechczasów. Rzym traci wiarę, szczególnie od momentu, w którym wyznanie wiary przyjmuje formę medialnego show, biskupi podejmują „dialog” ekumeniczny, zaprzeczając nie tylko spuściźnie tradycji Kościoła ale też „reformując” i poprawiając to, co przekazuje nam Pismo Święte.

Tymczasem na całym świecie pustoszeją kościoły. Jedne – sprzedawane wskutek bankrutujących diecezji, płacących odszkodowania ofiarom księży – pedofilów (jak w USA), inne – wskutek odpływu wiernych, zamieniane są w sale koncertowe lub wystawiennicze, gdzie z powodzeniem można wystawić nawet takie arcydzieła sztuki współczesnej, jak ukrzyżowane genitalia. Ale czemu nie, w końcu kilkadziesiąt lat temu przymusowo zamieniano w ZSRR świątynie na spichlerze zbożowe; dziś dokonuje się nieco innej zamiany i „po dobroci”, więc jakiś postęp jest.
Nowinki zza oceanu czy z Niemiec wkraczają także i do polskich świątyń. Nie, na razie nie idą pod młotek. Po prostu organizuje się w nich rockowe koncerty, czy np. Gale „Fryderyków” – pierwsza część tego targowiska próżności odbyła się niedawno w Bazylice Ojców Salezjanów i jakoś nie słyszałem, aby taki pomysł oburzył któregoś z hierarchów...

Zaiste, reformatorskie nowinki docierają stopniowo i do nas. W imię nazywanej na różne sposoby „tolerancji” i wcale się nie zdziwię, gdy któregoś dnia w tej antychrześcijańskiej krucjacie „postępu” najcięższe działa przeciw katolikom wytoczą organy Unii Europejskiej. Tymczasem na rodzimym gruncie, na oazowopodobnych rekolekcjach dowiadujemy się, że Jezus Chrystus to fajny gość, który chodzi w kapeluszu z telefonem komórkowym na kolorowej smyczy no i w ogóle Bóg jest samą miłością, która zawsze nam będzie przebaczać, więc róbta co chceta, wystarczy spowiedź jak pigułka na ból głowy. Zaiste, szatan, którego podobno nie ma, zaciera ręce z uciechy, patrząc na kręcących nad głową różańcem kapłanów w rozmaitych sukienkach, którzy w uciesznym, tanecznym korowodzie, z ekumeniczną pieśnią na ustach prowadzą gdzieś młodych ludzi. No właśnie - gdzie?

p3


M. Poświatowski (inTARnet.pl)


foto by Google Search



czwartek, 24 lipca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -