Blog > Komentarze do wpisu

-> Start od zera

Zapowiada nowy dyrektor tarnowskiego teatru Edward Żentara, deklarując wystawianie dobrych sztuk, takich, które będą mieć dobrą frekwencje i zostaną zauważone na teatralnej mapie Polski. Wprawdzie nie zostaliśmy zaproszeni przez magistrat na pierwszą oficjalną konferencję prasową nowego szefa sceny przy ulicy Mickiewicza, zapewne z powodu naszej nie wygodnej dla wielu niezależności w recenzowaniu bieżących zdarzeń i wydarzeń, aliści mamy swoich TW gdzie trzeba i swoje wiemy. I tak na wspomnianej wyżej konferencji dyr. Żentara zapowiedział m.in. ,że w przyszłym roku, w kwietniu, w rocznicę śmierci Ojca Świętego, chce zaprezentować tarnowianom spektakl „Brat naszego Boga”; chciałby, aby jego reżyserią zajął się Krzysztof Zanussi. „Mam już jego zgodę na projekt, nie wiem jeszcze w jakiej konfiguracji. Na pewno w jakiś sposób będzie chciał w tym projekcie uczestniczyć”. Pomysł wart rozważenia, bo już raz się na tarnowskiej scenie sprawdził. To za pamiętnej dyrekcji Ryszarda Smożewsiego, tuż po wyborze Karola Wojtyły na Papieża wystawiono ten dramat, i co wtedy było wydarzeniem, za pisemną zgodą samego autora!. Zaś na święta, w grudniu dyrektor chce, aby tarnowska scena zaprezentowała „Betlejem polskie” Lucjana Rydla w reżyserii dyr. Teatru Nowego w Słupsku - Krzysztofa Kułakowskiego, także przed laty wystawiane u nas na początku dyrekcji państwa Zbirógów. „Kolejna premiera zaproponowana widzom (cytujemy za portalem Tarnow.net.pl), to „Czego nie widać” autorstwa Michaela Frayna w reżyserii Jana Tomaszewskiego, dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Ale prawdziwą wizytówką artystyczną Żentary ma być „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego. Nowy dyrektor teatru, reżyserując spektakl, „chce przedstawić widzom siebie, swoją osobę, swoje myślenie o teatrze”. Jako że dzieło Dostojewskiego jest lekturą szkolną przygotowane będzie nie tylko na wieczorne, ale i poranne spektakle. Edward Żentara chciałby również zaprosić na tarnowską małą scenę swojego rywala w konkursie na dyrektora Teatru im. Ludwika Solskiego, Szymona Turkiewicza, aby pokazał swoją wizytówkę artystyczną.” Szkoda tylko, że podczas tej pierwszej publicznej prezentacji nie padło ani jedno słowo na temat obsady stanowiska zastępcy dyrektora teatru, które po 20 latach właśnie opuszcza Grażyna Nowak…


grafik

A oto co napisała na ten temat dzisiejsza Gazeta Krakowska oraz wywiad z Edwardem Żentarą przeprowadzony na jej łamach przed kilkoma dniami przez Łukasza Winczurę.

W Tarnowie Żentara zacznie pracę od zera

Miasto dołoży do budżetu tarnowskiego teatru kilkaset tysięcy złotych. Dzięki temu Edward Żentara rozpoczyna kierowanie sceną bez obaw o jej kondycję finansową. W dodatku urzędnicy mają już gotową koncepcję robót budowlanych, na którą budynek teatru czeka długie lata. W tydzień pokonkursowym zwycięstwie magistrat oficjalnie zaprezentował nowego szefa tarnowskiej sceny. – zapowiadał Edward Żentara w piątek w Tarnowie. Co go niepokoi? Wspominał o złej sytuacji finansowej. W zeszłym roku utrzymanie Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego kosztowało 2,57 mln zł. W tym roku wydatki sceny przycięto w budżecie miasta do poziomu 2,3 mln zł. – Braki dotyczą przede wszystkim kosztów stałych – mówi Grażyna Nowak, która kilka miesięcy pełniła obowiązki dyrektora „Solskiego”. –Na chwilę obecną wszystkie rachunki teatru są opłacone. Finanse jednak nie będą problemem dla kulturalnej wizytówki Tarnowa. – Braki zostaną w stu procentach uzupełnione przez miasto – deklaruje Marcin Sobczyk, dyrektor wydziału kultury w magistracie. – To oznacza, że będę zaczynał od zera – cieszy się nowy dyrektor teatru. – Obiecuję, że uczciwie i ciężko będę pracował dla dobra tego teatru. Żeby się rozwijać, potrzebny jest dobry start. Jakie są konkretnie pierwsze zamierzenia nowego dyrektora? Na razie Żentara spotkał się tylko z częścią swoich współpracowników. Szczegóły jego planów poznamy dopiero za miesiąc. Wtedy cały zespół teatralny będzie już po urlopach.
– Powinniśmy wówczas znać plany repertuarowe do końca bieżącego roku, a być może nawet do końca sezonu– zapowiada nowy szef sceny. Mógł za to już na własne oczy zobaczyć przymiarki magistratu do generalnego remontu teatru. Budowlane roboty polegać będą na ingerencji nie tylko w widownię, ale także w zaplecze. Przewidziano spore zmiany funkcjonalne i zupełnie nową elewację. Na razie nie wiadomo, skąd pochodzić będą pieniądze na przeprowadzenie tych prac.

Większa dotacja z budżetu miasta sprawi, że dyrektor będzie miał ułatwiony start Finanse teatru nie są na pewno w opłakanym stanie, ale im bliżej końca roku, tym mogłoby być trudniej finansować działalność placówki. Do tej pory w „Solskim” wykorzystano 56 procent dotacji przyznanej przez miasto na ten rok. W pierwszym półroczu scena zrealizowała 45 proc. planu przychodów, czyli zarobiła 548 tys. zł. Odbyło się 130 przedstawień, czyli niemal 2/3 rocznego planu, Przed końcem roku kalendarzowego planowano jeszcze dwie premiery. Dodatkowe 360 tys. zł z miejskiej kasy sprawią, że finanse nie będą E. Żentarze spędzać snu z powiek.

polsat


Trzeba zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy

Rozmowa z Edwardem Żentarą, nowym dyrektorem tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego

Gratuluję zwycięstwa, chciałbym wiedzieć, czym Pan ujął komisję konkursową, że przyznała Panu najwięcej punktów?
– Dziękuję za miłe słowa. Jeśli chodzi o konkurs, to myślę, że udało mi się przekonać komisję konkursową spójną, rzetelną i uczciwą ofertą, którą przygotowywałem przez miesiąc. Ofertą teatru skierowaną do wszystkich tarnowian: dzieci, młodzieży i dorosłych. Taką koncepcją, która proponowała realizację także różnych form teatralnych. Nie zaś zamykanie się w wąskim wycinku.

Teatr eklektyczny?
– Raczej poszukujący.

Byłoby w nim miejsce na awangardę, którą mógłby realizować na przykład pański rywal w konkursowych szrankach, Szymon Turkiewicz?
– Oczywiście. Ze swoich deklaracji o współpracy z panem Turkiewiczem nie wycofuję się. Chcę go zaprosić do realizacji jakiegoś spektaklu na Małej Scenie.

Panie dyrektorze, czy to znaczy, że tarnowski teatr czeka rewolucja czy ewolucja?
– Z pewnością ewolucja. I będzie to ewolucja twórcza. Będzie ona polegała w pierwszym rzędzie na zmianie doboru repertuaru.

Dotychczasowy dobór był zły?
– Ocena należy w tej mierze do publiczności, bo frekwencja na widowni jest najlepszym recenzentem. Ale mówiąc o złym doborze, mógłbym mieć na myśli także klapy finansowe. To znaczy, że teatr nie miał możliwości zarabiania.

Musi zarabiać?
– Nie powinien przynosić strat. Dyrektor teatru nie powinien i nie może być rozrzutny. Można wrzucić pół miliona złotych na eksperymentalne przedstawienia, które nie odbiją się żadnym echem i pożytku z nich będzie tyle, co kot napłakał. Przykład tarnowski. W dwie sztuki zostało wpompowane 160 tysięcy złotych. Do kasy wpłynęło 45 000 złotych. Reszta to ewidentna strata. A nas w obecnej sytuacji nie stać na szastanie pieniędzy. My ich na dobrą sprawę w ogóle nie mamy.

Ale pan prezydent obiecuje, że na bieżące wydatki pieniądze się znajdą, odchodząca pani dyrektor Grażyna Nowak w rozmowie z naszą gazetą chwaliła się, że rzutem na taśmę pozyskała kilkaset tysięcy złotych od prywatnego mecenasa....
– To cieszy, ale jak w obu przypadkach będę miał pieniądze na koncie i teatr zostanie oddłużony, będą zabezpieczone pieniądze na gaże i bieżącą działalność, to moja radość będzie stokroć większa.

Wróćmy do ewolucji twórczej. Co to oznacza dla tarnowskiej sceny?
– Dobór tekstów pod kątem ich wartości artystycznej, prezentacja wartościowych tytułów, które przypadną do gustu publiczności i wypromują teatr w skali ogólnopolskiej. A przy okazji wypromują Tarnów, bo nasza scena może i powinna być marką miasta.

Mówiąc o wartościowych tytułach, co Pan ma na myśli?
– O szczegółach będę mógł więcej powiedzieć po spotkaniu z zespołem, do którego dojdzie tak szybko, jak to tylko możliwe. Tym bardziej że niedługo będziemy musieli siadać do przygotowania repertuaru na przyszły sezon. W planach miałbym wystawienie arcydzieł z najwyższej półki literatury polskiej i światowej. W rozmowie z Państwa gazetą już mówiłem o „Kartotece” Tadeusza Różewicza oraz „Zbrodni i karze” Dostojewskiego. W dalszej perspektywie byłaby „Ferdydurke” Gombrowicza oraz „Antygona w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego. Na Boże Narodzenie chciałbym przygotować tarnowianom prezent w postaci „Betlejem polskiego”.

Skąd wziąć  taki ogrom kostiumów, jeśli mówi Pan o oszczędzaniu? Realizacja „Betlejem polskiego” to duże przedsięwzięcie.
– (Śmiech) A to będzie najprostsze. Pożyczymy ze Słupska, gdzie ten spektakl był grany jakiś czas temu.

Będzie Pan rządził samodzielnie czy zatrudni Pan dyrektora artystycznego?
– Nie przewiduję zatrudniania dyrektora artystycznego. Tu trzeba byłoby znaleźć kogoś, z kim miałoby się podobny charakter i mentalność. A to się rzadko zdarza, co przerabiałem na własnej skórze. Byłem w swoim życiu dyrektorem artystycznym i ponieważ trudno było mi dogadywać się z „naczelnym”, odszedłem.

Co z zespołem artystycznym. Szykują się duże zmiany?
– Nasz zespół, który został w Tarnowie, jest bardzo nieliczny. Zmiany będą, bo trzeba ten zespół wzmocnić. Będę szukał czterech osób: dwie aktorki i dwóch aktorów. Do końca nie umiem odpowiedzieć, czy będą to artyści z innych teatrów, czy świeżo upieczeni absolwenci szkoły aktorskiej.

Jerzy Fedorowicz, który kierował teatrem w Nowej Hucie, powiedział w jednej z prywatnych rozmów, że teatry w takich miastach jak Tarnów powinny mieć charakter ludyczny. Co Pan na to?
– Nie wiem, co miał na myśli Jurek Fedorowicz pod pojęciem „ludyczny”, bo to dość szerokie określenie. Nie podzielałbym opinii mojego kolegi. Jak wspomniałem wcześniej, chciałbym, żebyśmy byli teatrem uniwersalnym, umiejącym się poruszać w wielu formach, prezentującym na festiwalach szerszą gamę pomysłów nad wyłącznie ludyczność. Ludzie szukają w teatrze nie tylko komedii, burleski czy farsy. Chcą zastanowić się nad czymś poważniejszym. Wolałbym zdecydowanie, aby teatr „Solskiego” był ambitny.

Skoro tyle było o marketingu i finansach, podsumujmy naszą rozmowę, przeprowadzając analizę SWOT, czyli mocnych i słabych punkt ów tarnowskiej sceny. Zacznijmy od tego, co w tej chwili niedomaga.
– Będę może nudny i powiem jeszcze raz o pieniądzach. Nie domaga zespół, ale w sensie liczbowym. Można i trzeba poprawić frekwencję.

A jakie mamy atuty?
– To, że mamy w ogóle teatr. Teatr, w którym grają dobrzy aktorzy. Mamy świetnych fachowców, przygotowujących przedstawienia. I mamy parasol władz miasta, którym zależy, by scena się rozwijała i była bardzo mocnym punktem na mapie kulturalnej miasta.

Rodzima publiczność to mocna czy słaba strona teatru?
– Patrząc na wpływy do kasy, raczej ta słabsza. A bez publiczności nie da się robić teatru, bo pojęcie „sztuki dla sztuki” w tym przypadku nie ma racji bytu. Wiem, że to zabrzmi jak slogan, gdybym powiedział, że musimy zrobić wszystko, żeby tarnowianie związali się z teatrem. Ale na reputację pracuje się latami. I nie chodzi tu wyłącznie o wysublimowane praktyki promocyjne, chociaż te też są potrzebne, ale o zbudowanie nici lojalności i wzajemnej sympatii. Widz, przychodząc do teatru, wie, że za chwilę obejrzy dobrze przygotowaną sztukę. I nie zawiedzie się. A jeśli się nie zawiedzie, to odwiedzi nas ponownie.

Ile Pan daje sobie czasu na weryfikację swoich zamierzeń?
– Myślę, że w tym roku kalendarzowym już będzie widać zmianę. A najbliższy sezon wszystko pokaże. Jedno jest pewne, trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty. Bo tej na pewno nam nie zabraknie.


rozmawiał Łukasz Winczura


grafika by Tomasz Habiniak


foto by Polsat



poniedziałek, 14 lipca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -