Blog > Komentarze do wpisu

-> Projekcja ludzkich fantazji...

Niechaj suplementem do spotkania z oryginalną twórczością Ryszarda Horowitza, jaką aktualnie podziwiać można w Galerii „Przewiązka” w Mościckiej Fundacji Kultury będzie wywiad udzielony mi podczas pobytu mistrza w Galerii Miejskiej BWA z okazji jubileuszu Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego w listopadzie 2002 roku, a który ukazał się drukiem w nie istniejącym już tygodniku społeczno – kulturalnym „Echo Tarnowa”, gdzie przez kilka lat pracowałem. Natomiast zdjęcia mojego autorstwa pochodzą z pobytu artysty w Kawiarni „Tatrzańska” i otwarcia Młyna Sztuki podczas Dni Tarnowa 2006, gdzie prezentowane były m.in. jego „Fotokompozycje”.


h0

Jest Pan uznanym, światowym autorytetem w dziedzinie fotografii, prekursorem zastosowania w niej komputerów, podniósł Pan czysto użytkowe funkcję fotografii do rangi sztuki. Proszę powiedzieć, jaka powinna być dobra fotografia?
To bardzo trudne pytanie. Nie ma w tym względzie jednoznacznej definicji. Fotografia od samego początku jest projekcją ludzkich fantazji, to nie tylko rejestracja rzeczywistości.  Moim zdaniem, dobre zdjęcie musi być prawdziwe /nawet to wykreowane/, zawierać w sobie pewne przesłanie, pewną ideę. A to zależy od jego autora. Dobry fotograf  to taki, który umie zatrzymać czas, interesująco przekazać swoje emocje, swoją wrażliwość i intelekt. Musi mieć „to coś”, co jedni nazywają talentem a inni darem bożym. Musi, co bardzo ważne, umieć łączyć indywidualne widzenie rzeczywistości, w tym przypadku poprzez obiektyw aparatu fotograficznego, z uniwersalną formą przekazu. Strona techniczna ma znaczenie drugorzędne.

h1 h2

To ogólnie drugorzędne znaczenie techniki, w Pana przypadku wysuwa się na plan pierwszy.  Wszak eksperymentuje Pan ze sztuczną perspektywą i obiektywem szerokokątnym, stosuje efekty specjalne.
W tej chwili nie ma żadnego   znaczenia, czy korzysta się z tradycyjnych technik, czy też nie.  Najważniejszą rzeczą jest efekt końcowy, to co dana osoba ma do powiedzenia. Nie decyduje o tym warsztat, ani to czy używa się takiego czy innego aparatu fotograficznego. Obecnie firmy fotograficzne wytwarzają takie  drukarki, z których zdjęcia zbliżone są  do fotografii tradycyjnej w takim stopniu, że trzeba wręcz lupy aby zauważyć różnice. Obecnie masowo produkowany jest papier fotograficzny, którego właściwości chemiczne są tożsame z materiałami tradycyjnymi, nie ma w nich tylko powłoki światłoczułej. To powoduje, że odbitka, jaką wyrzuca drukarka wygląda tak samo, jak uzyskana metodami tradycyjnymi.

h4h5hh

Pamięta pan swój pierwszy aparat? A jakim posługuje się obecnie sławny Ryszard Horowitz?
Niedawno otrzymałem od przyjaciół z Krakowa starą fotografię z lat pięćdziesiątych, z czasów gdy byłem jeszcze uczniem tamtejszego liceum plastycznego. Wykonano je podczas wycieczki szkolnej do Warszawy. Jestem na tym zdjęciu jedyną osobą z aparatem fotograficznym. Mogłem mieć wtedy jakieś 15 lat. Ten aparat to była „Leica” mojego ojca, bardzo stara, pochodząca gdzieś z lat 30 tych.  Nawiasem mówiąc, mam ją jeszcze i stanowi dla mnie bezcenną pamiątkę. Zaś obecnie używam aparatu marki „Canonn”. Ma on te same obiektywy co aparat tradycyjny i podobnie wykonuje się nim zdjęcia. Jedyna różnica to elektroniczna rejestracja obrazu, zamiast, jak a aparacie tradycyjnym, na błonie celuidowej.

h7 h8

Ale ta  coraz bardziej dominująca w fotografice technizacja odbiera jej pewną tajemniczość, nie waham się użyć stwierdzenia, odczłowiecza  proces powstawania  zdjęcia.
Ma pan rację.  Wszędzie, także i tutaj wskazany jest umiar. Tradycja fotografia to podstawa, baza z której można robić wypady w nowoczesność. Dla mnie dogłębne poznanie zasad tradycyjnej fotografii, wieloletnia praca w ciemni fotograficznej, miały kapitalny wpływ na to co robię dzisiaj. Pamiętam, jak mnie atakowano na początku mojej inicjacji  komputerowej, kiedy próbowałem łączyć  tradycję z nowoczesnością. Była całkiem spora grupa krytyków którzy uważali fotografię komputerową za fałsz i zamach na obowiązujące kanony sztuki. A ja przecież tylko poszerzyłem swoje warsztatowe spektrum o nowy środek wypowiedzi. Tak na prawdę od tradycyjnej fotografii nigdy nie odszedłem – inaczej ją tylko realizuję.

h77 h9

Pana zdjęcia ukazują się w najbardziej renomowanych pismach świata. Wiele pańskich   projektów wyprzedziło swoją epokę. Przekracza  Pan granice i wytycza nowe kierunki  w sztuce fotografowania. Czy to co pan robi to jeszcze jest fotografia, czy może coś więcej ?
Chcę podkreślić, że przede wszystkim jestem fotografikiem. To co robię nazywam tworzeniem obrazów przy pomocy elementów fotograficznych. Jakiś czas temu, niemieckie czasopismo fotograficzne poprosiło mnie o zdjęcia prezentujące nową technologię fotograficzną z zastosowaniem techniki cyfrowej. Zrobiłem mały eksperyment, wymieszałem stare, tradycyjnie wykonane zdjęcia z nowymi, wykonanymi techniką cyfrową. Ku mojemu zdumieniu większość zdjęć wybranych przez redakcję była wykonana bez użycia komputerów.  Jaki z tego wniosek? Prawie każda fotografia elementowa nie powstała za pomocą wystrzału migawki kojarzona jest z obróbką komputerową. Tymczasem, można tego dokonać różnymi metodami.

Skoro o metodach mowa. Jaką pan stosuje w swojej pracy? Jakie jest Pana credo?
Najpierw zaczynam od samej idei, pomysłu, który szkicuję na papierze wypróbowując różne warianty. Te szkice stanowią punkt wyjścia, podstawę do szerokiej dyskusji  a później do szczegółowych uzgodnień z kierownikami artystycznymi różnych firm zlecających dane projekty.  A moje credo polega na tym, że robię to co kocham, robię rzeczy dla siebie i dla innych. I absolutnie się nie wstydzę, że mi za to płacą.  Dla wielu komercja to zaprzeczenie sztuki, temat tabu – ale nie dla mnie. Takie rozumowanie jest mi obce.  Podobnie rzecz ma się z kiczem, ponoć nieodrodnym bratem komercji. Rozumując w ten sposób, to wiele wybitnych i uznanych dzieł sztuki można by  tak zaszufladkować. Moim zdaniem, pojecie kiczu istnieje tylko  w oczach potencjalnego odbiorcy i ma nie wiele wspólnego z intencjami autora.

Wróćmy jeszcze na chwilę do komputerów. Żona znakomitego amerykańskiego pisarza polskiego pochodzenia, Jerzego Kośińskiego powiedziała, że jest Pan artystą, dla którego wymyślono komputer. Czym dla pana jest to urządzenie? Czy to jemu zawdzięcza pan swój „styl Horowitza”?
Nie traktuje komputera jako czegoś wyjątkowego. Jest dla mnie jeszcze jednym środkiem wyrazu, narzędziem, którym posługuję się w mojej pracy. Wykorzystuję to, co ma do zaoferowania, w przeciwieństwie do tradycyjnej fotografii. Bardzo rzadko korzystam z efektów czysto syntetycznych. Indywidualna cechą mojej twórczości jest z pewnością dobór poszczególnych elementów, ich zestawienie, sama kompozycja i technika tzw. zakłóconej perspektywy. Ale czy to jest mój styl?  Proszę zapytać o to krytyków.  Niejako uprzedzając pańskie kolejne pytanie, pragnę mocno podkreślić, iż to co robię nie jest w żadnym wypadku grafiką komputerową.

jesien

Pamięta pan swoją pierwszą wystawę?
Swoją pierwszą wystawę fotograficzną miałem w moim rodzinnym Krakowie, w bardzo wtedy popularnym klubie studenckim  o nazwie Teatr 38. Pamiętam, obracałem się wtedy w środowisku studenckim zafascynowanym jazzem amerykańskim. Studiując w krakowskiej ASP większość wolnego czasu spędzałem z przyjaciółmi w słynnej Piwnicy pod Baranami. A wracając do wystaw, to kolejna zorganizowana tym razem w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie, zakończyła się głośnym skandalem. Pokazałem tam swoje zdjęcia artystyczne, przyznaje dość odważne, jak na owe czasy i  ówczesna dyrektorka teatru pani Krystyna Skuszanka uznała je za ...pornografię, co skończyło się dla mnie zamknięciem wystawy.

nnel

Od 1958 roku mieszka i pracuje Pan w  Stanach Zjednoczonych, gdzie zrobił Pan wielką karierę, podobnie jak Steven Spielberg, który  zaprosił Pana do Krakowa na plan swojego głośnego filmu  pt. „Lista Schindlera”.
Proszę o tym opowiedzieć.
Moje zaproszenie na plan tego właśnie filmu miało dla mnie znaczenie symboliczne. Jestem już starym człowiekiem , urodziłem się w 1939 roku, kilka miesięcy przed wybuchem drugiej wojny światowej. Jak powszechnie wiadomo jestem żydem i w związku z tym, jako kilkuletnie dziecko trafiłem do obozu zagłady w Oświęcimiu. Przeżyłem tylko dzięki Oskarowi Schindlerowi, który wpisał  mnie na swoją sławną dzisiaj listę. Tamte przeżycia odcisnęły głębokie piętno na moim życiu i twórczości. Ale zostawmy to...

h23 h88

We wrześniu,  niemalże dokładnie w pierwszą rocznicę ataku na World Trade Center,  gościł w Tarnowie inny wielki obywatel świata, amerykański pisarz, dla odmiany mieszkający w Europie, William  Wharton, którego zapytałem, co robił 11 września 2001? On wylegiwał się  na plaży w pobliżu Nowego Jorku, a Pan?
Byłem wtedy w Kanadzie  w Edmonton, gdzie na kongresie kanadyjskich fotografików pokazywałem swoje prace. Właśnie tego dnia miałem  wracać do Nowego Jorku, gdzie mieszkam wraz z rodziną. Rano obudził mnie telefon z informacją o tym co się wydarzyło.  Dla mnie najgorsze było to, że nie mogłem się skontaktować z moją rodziną, bowiem nie działały telefony. A mieszkamy na Manhattanie, bardzo blisko miejsca tragedii. Tamte wydarzenia wywarły ogromny wpływ na moją psychikę.

birds

Żeby nie kończyć tak smutno, jeszcze jedno pytanie. Jak się Panu podoba Tarnów? Jest Pan tutaj po raz pierwszy?
I tak i nie.  Byłem już w waszym mieście, ale było to kilkadziesiąt lat temu. Chodziłem wtedy do szkoły średniej w Krakowie i  przyjechałem do Tarnowa na zawody pływackie, które zresztą wygrałem. Prawie nic nie pamiętam z tamtego pobytu. Ale zamiłowanie do pływania pozostało mi do dzisiaj. Natomiast dzisiejszy Tarnów zachwycił mnie przede wszystkim uroczą, wspaniale zachowaną  Starówką, która nocą wygląda rewelacyjnie. Swoim pobytem tutaj spłacam swój dług wobec Galerii Miejskiej, w której nie tak dawno  miała miejsce wystawa  moich prac,  na której otwarcie, niestety,  nie mogłem przyjechać.

Pięknie dziękuję za interesującą rozmowę i życzę wiele dobrego.


Ryszard Zaprzałka
9 listopad 20002 r.


foto by Ryszard Zaprzałka, Google Search



piątek, 11 lipca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -