Blog > Komentarze do wpisu

-> LED ZEPPELIN II - HARD ROCKOWY ELEMENTARZ (felieton nr 14)

Latem 1969 roku prace na drugą płytą Zeppelinów weszły w fazę finalną. Album ostatecznie ujrzał światło dzienne w październiku. Stał się niemal natychmiast wzorcem dla wszystkich, którzy kiedykolwiek zapragnęli grać heavy metal. Dla wielu jednak, wzorcem zupełnie nieosiągalnym.


lz

Do działań przy „Led Zeppelin II” przystąpiono z początkiem roku 1969. Kompozycje, które w efekcie znalazły się na tym krążku, oparte były w dużej mierze na pomysłach zrodzonych podczas prac nad albumem poprzednim. Wstawiono przy tym nowe, nierzadko porywające riffy, które zostały rozbudowane, a ostatecznego brzmienia nabrały dzięki wielokrotnym próbom, nieustannej grze i improwizacjom na żywo. Zeppelini wówczas ciągle koncertowali. Zdaniem Jimiego Page’a to właśnie z braku czasu piosenki z „dwójki” powstawały w pokojach hotelowych, garderobach i studiach nagraniowych niemal całej Ameryki.

Ostatecznie w sierpniu 1969 roku wszystkie kawałki z płyty były skomponowane i zarejestrowane. Odzwierciedlały napięcia i nastroje koncertującego zespołu, prezentując jego nową tożsamość. Jimmy Page zmienił gitarę z  Fendera Telecastera na Gibsona Les Paul, co niewątpliwie korzystnie wpłynęło na brzmienie. W dodatku, co bardzo istotne, inżynierem dźwięku stał się as rocka Eddie Kramer, który wcześniej pracował z Jimim Hendrixem i grupą Traffic. Kramer tak wspominał prace na płytą: zmiksowaliśmy album w studiach A and R w ciągu dwóch dni, na dwunastościeżkowej i dwugłowicowej konsolecie Altec. Był to najbardziej prymitywny sprzęt, jaki można było sobie wyobrazić. Pod koniec sierpnia płyta była gotowa.

Album otwierał utwór Whole Lotta Love. Niezwykłe rockowe tornado, o sile i ekspresji, jakiej wcześniej żadnemu zespołowi nie udało się uzyskać. Szczególnie interesującą była, poprzedzona znakomitym riffem gitarowym, środkowa część kompozycji. Przeszywający na wskroś głos Roberta Planta błagał w niej o najbardziej cielesny wymiar miłości. Część ta, to pozornie abstrakcyjna karuzela dźwięków, w której można słyszeć gwiżdżący pociąg, orgiastyczne odgłosy, wybuch w walcowni stali, czy napalmowy atak lotniczy. Był tam też dziwny, jakby schodzący riff oraz glissando Page’a z echem w tle. Mroczny, hipnotyczny głos Planta przypominał jakąś indo-celtycką mantrę, a główny riff Page’a stał się inspiracją dla pokoleń metalowców. Ten numer to bezsprzecznie esencja stylu Zeppelinów i zarazem esencja samego rocka. Trzeba przy tym przyznać, że kompozycja wiele zawdzięczała numerowi Willy’ego Dixona You Need Love.

Drugim utworem na płycie był What Is And What Should Never Be. Świetna piosenka o uwodzeniu i zakazanej miłości. Z początku romantyczna akustyczna ballada, przeradzała się następnie w ognistą pieśń siły i dominacji. Była celnym połączeniem uderzającego refrenu z cantami, zahaczającymi o folk i psychodelię. Według Kramera kawałek zarejestrowany został w Nowym Jorku w obskurnym studiu Groove Sound oraz Juggy Sound, czyli tam gdzie udało się wyprosić trochę studyjnego czasu pomiędzy koncertami. szalenie energetyczny numer z wbijającym w siedzenie riffem i świetnym bluesowym solo na gitarze. Został zatytułowany Heartbreaker. Opowiadał o kobiecie łamiącej męskie serca i kończył się dźwiękowym szaleństwem, przechodząc w znakomity kawałek Living Loving Maid.
Z kolei ta piosenka stanowiła portret starzejącej się, nowojorskiej groupie, która ponoć przez całe lato prześladowała Page’a. Jak sam kiedyś stwierdził: jest to piosenka, która opowiada o zdegenerowanej, starej kobiecie, która rozpaczliwie chce być młoda.

Potem następował The Lemon Song - bluesowa wersja Killing Floor Howlin’ Wolfa ze zmienionymi słowami. Kawałek został nagrany na żywo w studiu, niemal tuż po jego prezentacji na scenie. Jedyną modyfikacją było późniejsze dogranie gitary. Pierwsza stronę płyty zamykała Thank You. Była to jednocześnie pierwsza piosenka, jaką Plant i Page napisali wspólnie. Ta nieco ckliwa miłosna kompozycja, napisana została przez Roberta dla żony. Kończyła ją mroczna organowa solówka Johna Paula Jones’a, stanowiąca tajemniczy koniec tej części albumu.

Drugą część rozpoczynał zmysłowy, i Władcy Pierścieni piosenka Ramble On. Dominuje tu siła głosu Planta, a uroku dodaje jej nostalgiczny sound uzyskany dzięki zastosowaniu odpowiedniego harmonicznego podkładu. Wreszcie następował Moby Dick, solowy utwór perkusisty Johna „Bonzo” Bonhama. Gitarowy riif został tutaj zaczerpnięty z The Girl I Love Sleepy Johna Estesa. W wersji koncertowej numer, stanowiący prawdziwy popis tego znakomitego bębniarza, rozrastał się często, zgodnie z duchem tamtych lat, do monstrualnych rozmiarów, dając czas reszcie zespołu na fajkę lub browar.

Płytę zamykała kompozycja Bring It On Home, rozpoczynająca się jak zrzynka ze starego bluesa Sonny Boy Williamsona, z przytłumionym murzyńskim wokalem. Ta kolejna znakomita kompozycja przechodziła następnie w eksplodujący zeppelinowym wybuchem surowy i głośny biały blues. Ten fenomenalny album, w grudniu 1969 roku, stał się najlepiej sprzedawaną płytą w Ameryce, detronizując Abbey Road Beatlesów.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



wtorek, 29 lipca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -