Blog > Komentarze do wpisu

-> Lewe interesy, czyli gdzie jest tysiąc funtów

Być może gdyby reżyserskie honorarium wynosiło owe tysiąc funtów Jerzy Bończak postarałby się bardziej i jego „Lewe interesy” nie wzbudzałyby aż tyle podejrzeń. A tak najnowsza premiera w Solskim dana w sobotni wieczór 26 kwietnia okazała się być jeno operetą, jasełkowymi igrcami, i jajcami w remizie – jak zrecenzował dzieło w „Dzienniku Polskim” krakowski krytyk Paweł Głowacki, który zaszczycił premierę w towarzystwie byłego dyrektora tarnowskiego teatru Wojciecha Markiewicza. A miała być, zgodnie z regułami gatunku klasyczna farsa, zabawa w czystej formie, lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze. Po obejrzeniu pierwszej części stało się jasne, iż znanemu warszawskiemu aktorowi rola reżysera najwyraźniej nie wyszła. Było drętwo, schematycznie i bez polotu. Coraz bardziej znudzona publiczność z trudem nadążała za matematycznymi równaniami coraz to nowych konfiguracji towarzyskich, w dodatku wygłaszanymi z szybkością karabinu maszynowego. Spektakl rozpoczął się tak naprawdę dopiero z chwilą pojawienia się na scenie innego stołecznego aktora Zdzisława Wardejna, który w roli Dużego Macka pokazał czym jest profesjonalne aktorstwo i jak wielki dystans dzieli naszych prowincjonalnych aktorów od prawdziwych maestro. I doprawdy trudno nie zgodzić się z wyżej cytowanym recenzentem, który rzecz całą spuentował określeniem pyszna, nie do streszczenia głupotą, po której poczuł się jak dupek dzwoncy…



W tej sytuacji zupełnie jasnym się stało dlaczego na premierze „Lewych interesów” nie pojawił się Szymon Turkiewicz nowy dyrektor – nominat sceny przy ulicy Mickiewicza. Widać wystarczyło mu obejrzenie innego sztandarowego dzieła tarnowskich komediantów „Moralności pani Dulskiej”. Byli za to inni na czele z prezydentem miasta i jego vice oraz rzecznikiem, a także wszyscy którzy się zawsze w takich „pięknych okolicznościach przyrody” zjawiają. Samą premierę poprzedził towarzysko – artystyczny happening w holu teatru w wykonaniu z - cy dyrektora teatru Grażyny Nowak, prezydenta Ryszarda Ścigały i krakowskiego profesora Mieczysława Górowskiego. Dotyczył on otwarcia okolicznościowej wystawy plakatów zaprojektowanych przez studentów profesora z Krakowskiej Szkoły Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Najlepszy z projektów wybrany w drodze wewnętrznego konkursu został wydrukowany i oficjalnie promuje „Lewe interesy”. Warto przypomnieć, iż profesora Górowskiego, obecnie światowej sławy plakacistę, odkrył przed laty legendarny dyrektor tarnowskiego teatru Ryszard Smożewski. To m.in. dzięki zamawianym przez nasz teatr w latach 1975 – 1980 plakatom do „Policji” Sł. Mrożka i innych spektakli początkujący krakowski artysta stał się znany na całym świecie, przy okazji promując i nasz teatr…

 

„Lewe interesy", to rzecz o praniu brudnych pieniędzy, o spotkaniu świata show-biznesu i gangsterskiego półświatka, o pięknych kobietach i eleganckich gangsterach. Czy sposób działania poszczególnych bohaterów jest słuszny? Czy będąc szefem mafii pozostaje się zawsze bezkarnym? Pytań jest więcej, a wszystkie wynikają właśnie z wzajemnych relacji między show-biznesem a gangsterami. Farsa powstała w 2003 r. Sztuka była prezentowana w Anglii. Niemczech, USA i wszędzie jej temat niepokoił aktualnością. Losy bohaterów znakomicie wpisują się również w naszą rzeczywistość. Seksowne tancerki i zakochani w nich młodzi mężczyźni, oraz gangsterzy trzymający twardą ręką show biznes, tworzą klimat napięcia, ale i znakomitej zabawy. Pełna szybkich zwrotów akcji, z zakończeniem, które zaskakuje, nie tylko bohaterów sztuki, ale przede wszystkim niczego nie spodziewającego się widza.

- Nie jest to typowa farsa, bardziej komedia z pewnym morałem, niesie pewną myśl. Chciałbym, by był to spektakl dynamiczny, zagrany w dobrym tempie - mówi Jerzy Bończak, aktor i reżyser. - To ciekawe doświadczenie. Dopiero co skończyłem przygotowywać jedno przedstawienie, a już mam zupełnie innych aktorów, o innych predyspozycjach i warunkach I teraz widać, że tekst „Lewych interesów" można traktować w różny sposób, sporo zależy od samych aktorów. Daję im w tym przedstawieniu wolną rękę, mogą sami konstruować swoje postaci, ja jestem tylko osobą pomagającą.

 

Kim są poszczególne postaci? Tania (gościnnie Marzena Gorska) i Mary (Anna Lenczewska) pracują w show – biznesie jako tancerki. W swoim nocnym klubie poznają dwóch młodych dżentelmenów: Harrego (Piotr Jędrzejek) i Garrego ( Roberta Żurka). Sytuacja komplikuje się w momencie, kiedy okazuje się, że opiekunem – sponsorem Mary jest znany i potężny gangster Duży Mack (gościnnie  Zdzisław Wardejn), który w dodatku jest właścicielem klubu, w którym obie panienki pracuje oraz apartamentu gdzie rzecz cała się rozgrywa. Wraz z kolegami z branży: Terry Scyzorykiem (Mariusz Szafarz) i Buldożerem (Jerzy Ogrodniczki) tworzą pseudo komiczny trójkąt. Duży Mack prowadzi rozmaite i rozległe „lewe interesy”, m.in. do niego trafiają haracze pobierane od „podległych” mu lokali i firm. I żeby było śmieszniej (a niestety nie jest) pieniądze te odbierane są i liczone właśnie w mieszkaniu naszych „panienek”. Kiedy okazuje się, że w pewnym momencie brakuje równe tysiąc funtów spektakl nareszcie nabiera tempa i w końcówce bawi, aliści dzieje się tak głównie za sprawą głównego rozgrywającego (drugi akt) czyli dużego Macka vel Zdzisława Wardejna.


Ryszard Zaprzałka


A oto wywiad, jakiego tuż przed tarnowską premierą udzielił „Gazecie Krakowskiej” reżyser Jerzy Bończak:

Bo mnie się jeszcze chce…


Farsa jest jak matematyka. Wszystko musi się zgadzać – mówi Jerzy Bończak:
- Seksowne tancerki i zakochani w nich młodzi mężczyźni, oraz gangsterzy trzymający twardą ręką show-biznes – to bohaterowie sztuki Robina Hawdona „Lewe interesy”. Prapremiera przedstawienia w reż. Jerzego Bończaka miała miejsce w ubiegłym miesiącu w warszawskim teatrze Komedia. Obecnie sztuka trafia na deski Solskiego. I w tym przypadku reżyserią zajął się Jerzy Bończak, który od kilku tygodni pracował z odtwórcą głównej roli, warszawskim aktorem — Zdzisławem Wardejnem oraz aktorami tarnowskiej sceny.

W tarnowskim teatrze oglądamy sztukę, którą już wcześniej reżyserował Pan w  warszawskim teatrze Komedia. Jaki jest cel reżyserii na bis?
– Pracuję z aktorami, którzy mają inne temperamenty i inaczej interpretują swoje postaci. Poza tym doświadczenie z pracy nad prapremierą mogłem przenieść na to, co tworzyłem tutaj. Z kolei to, co udało mi się stworzyć w tarnowskim teatrze mogę niejako podkraść i przenieść na warszawską scenę. Nie jest więc to powtórzenie. Praca z różnymi ludźmi zawsze przynosi nowe odkrycia, nawet jeśli bierze się na warsztat to samo dzieło. I jednocześnie to właśnie praca z różnymi aktorami odkrywa bogactwo danej sztuki.

Co powoduje, że aktor związany z dużym ośrodkiem teatralnym sięga do mniejszych miejscowości i nie tylko po to, by grać w Częstochowie, Olsztynie, Białymstoku czy Tarnowie ale również reżyserować?
– Kiedy zająłem się reżyserią pojawiły się propozycje między innymi z tych mniejszych ośrodków. W przypadku Tarnowa złożył ją trzy lata temu Wojciech Markiewicz. I teraz do tego w końcu doszło. Szkoda, że bez udziału Wojciecha Markiewicza jako dyrektora. Coraz bardziej też nie chce mi się pracować w Warszawie. Lubię mniejsze ośrodki takie jak Tarnów, ponieważ widzę ogromne zaangażowanie bardzo zdolnych aktorów. W Warszawie wielu aktorów jest szalenie zapracowanych i to powoduje, że pojawią się trudności w momencie realizacji spektaklu.

W jednym z wywiadów mówił Pan, że prawdę o aktorstwie poznał dopiero wówczas, gdy zajął się reżyserią.
– I nadal to podtrzymuję. Zacząłem wówczas patrzeć na aktorstwo bardziej z perspektywy widza. Poza tym moja reżyseria polega na tym, że tworzę świat w którym poruszają się aktorzy, dzieląc się jednocześnie swoim 37-letnim doświadczeniem.

Co powoduje aktorem, że sięga po sztukę reżyserską?
– Wymyślanie rzeczywistości, w której poruszają się aktorzy jeszcze zanim faktycznie zacznie się realizacja na scenie. Sprawia mi to ogromną radość. Jest pewna anegdota o Wojciechu Hasie. Napisał scenariusz i w pewnym momencie aktorzy dowiedzieli się, że film nie będzie realizowany. Wszyscy byli zaskoczeni a on stwierdził, że ułożył w głowie kadr po kadrze i teraz już nie chce mu się przenosić tego na celuloid. Otóż mnie się jeszcze chce wymyślać, sprawdzać i realizować.

Wielu aktorów i reżyserów uważa, że farsa jest najtrudniejszą ze sztuk. Podziela Pan tę opinię?
– Zdecydowanie tak. Farsa jest niczym konstrukcja matematyczna. To rodzaj równania, w którym nie można się pomylić. W farsie mamy natychmiastową recenzję. Kiedy widz ogląda dramat i jest cisza, to albo śpi, albo słucha. W farsie, jeśli nie ma od razu reakcji, to oznacza, że równanie jest błędne.

Czy watro obejrzeć „Lewe interesy”?
– To będą dwie godziny dobrej zabawy. Odpoczynku, humoru i zastanowienia się nad tym czy warto działać w szarej strefie. Warto.


Rozmawiała  KAROLINA WÓJS-BARYS


foto by Paweł Topolski

Reżyseria Jerzy Bończak
Scenografia Marek Chowaniec
Kostiumy Ewa Borowik
Opracowanie muzyczne Marian Szałkowski
Choreografia Maciej Zakliczyński



poniedziałek, 05 maja 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -