Blog > Komentarze do wpisu

-> Domyślne portrety Franciszka Kafla

Tak sam autor, określa to co pokazał na swojej najnowszej wystawie w Galerii Miejskiej, której wernisaż odbył się nietypowo, w środę 21 maja. Katowicki artysta o tarnowskich korzeniach (urodzony w 1954 roku w Piaskach – Drużkowie), od początku szuka w swojej twórczości znaku spraw nienazwanych. A skoro tak, to potrzebna jest metafora i wizja. Noc i ciemność tylko naiwnym kojarzą się z czernią. To świat nieoczywistości, luźnych związków z widzialnym, jak zdefiniował tę niepokojącą twórczość Maciej Szczawiński w katalogu do wcześniejszej wystawy artysty w Radiu Katowice. On sam ostatni raz wystawiał w Tarnowie w 2000 roku i obecna ekspozycja jest małą retrospektywą jego twórczości, obejmującą okres pomiędzy tymi datami. Jak twierdzą niektórzy, o Franciszku Kaflu nie wypada czegoś złego napisać, jego twórczość to malarstwo w czystym wydaniu, wibrujące plamy, dokładnie przeanalizowane zestawy kolorów, dynamika i przede wszystkim rozmach. Tych, którzy chcą się przekonać, jakie jest naprawdę malarstwo tego intrygującego twórcy zapraszamy do Galerii w Pasażu Tertila, gdzie będzie ono eksponowane przez najbliższe tygodnie.



Franciszek Kafel od czasu studiów w Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki w Katowicach, związany jest ze Śląskiem, gdzie mieszka i tworzy. Z jego biogramu wynika, iż malarstwo studiował w pracowni prof. Andrzeja Kowalskiego, zaś plakat u prof. Tadeusza Grabowskiego. Zajmuje się malarstwem sztalugowym, rysunkiem i projektowaniem graficznym. Był trzykrotnym stypendystą Ministra Kultury i Sztuki. Otrzymywał nagrody na wielu wystawach konkursowych. Zrealizował 26 wystaw indywidualnych m.in. w Krakowie, Katowicach, Rzeszowie, Nowym Sączu, Tarnowie oraz w Brukseli, Budapeszcie, Eutin, Kilonii. Uczestniczył w ponad 70 wystawach zbiorowych i poplenerowych.



A oto, co o tym pełnym napięcia malarskim monologu artysty – pełnym chromowych zieleni, ciężkich brązów i szkarłatów – pisze w miesięczniku społeczno – kulturalnym „Śląsk” Wiesława Konopelska: „Na pierwszy rzut oka ta sama tonacja kolorystyczna, podobne pociągnięcia pędzla, zbliżona kompozycja, a wszystko to obwiedzione ramami, które stają się częścią składową obrazu. Żółcie, złoto, brązy, czerwienie, biel, czasem dysonans kolorystyczny – granat, czerń. Z barwnych plam wyłaniają się twarze – fantomy, postaci – raczej ich domyślne zarysy, a nawet tylko jakby ruch powietrza, wrażenie obecności. Ułożenie światłą i barwnych plam na obrazie sugeruje obecność – niekoniecznie fizyczną, lecz zmysłową, zapamiętaną, zapisaną w podświadomości. Tak: Franciszek Kafel maluje coś lub kogoś, maluje wrażenie istnienia. Nikt konkretny, bo żadna portretowana twarz nie może istnieć w ten sposób. Przez te domyślne portrety – bo tak swoje obrazy nazywa Kafel, przecierają się zarysy twarzy, obecne dzięki wprowadzeniu rysunku – zdecydowanych, dynamicznych, precyzyjnych linii. Nie kontrastują obrazu, ale wydobywają elementy najistotniejsze. Załamują się na obrzeżach twarzy, ramienia, zamykają fragment całości postaci. Są jak kontury – zwykle jasne, prześwietlone, wyraziste. Lecz nie agresywne i czysto geometryczne. Wprowadza je nie tylko w portretach.”



A tak o tym „malarstwie z zakłóceniami” – hipnotycznym, intrygującym i nieprzejrzystym jak widok za brudną, zamgloną szybą – pisze nasza ulubiona recenzentka Agnieszka Setlik: Z barwnych plam wyłaniają się fantasmagoryjne postacie, zarysy fantomów, polnych pejzaży i miejskich krajobrazów. Kafel w swoich obrazach niczego nie odtwarza i nie syntezuje. Raczej rozbija widzialny świat na atomy i z nich właśnie buduje głęboko zakorzenione w podświadomości wizje. Jak sam podkreśla, nie wychodzi w plener, nie posługuje się fotografią. Maluje rzeczy zapamiętane i przefiltrowane przez wyobraźnię. Za pomocą plam i krótkich pociągnięć farbą snuje pysznie skrojoną opowieść o wiecznym stawaniu się, opowieść dynamiczną, a zarazem pełną niedopowiedzeń, sugestii, aluzji. Utrwala przy tym moment styku tego, co rzeczywiste z tym, co nierealne, abstrakcyjne. Użycie koloru jest osobliwe – gama raczej ciemna, obok czerni i brązu, dużo czerwieni, zieleni, żółci, granatu. Kolory często są prześwietlone; nie brakuje więc obrazów, które „płoną” złocistym blaskiem. Osobliwie zdeformowany, surrealistyczny świat malarstwa Kafla jest rozmazany, gubi kontury, ale intryguje. Choć chyba bardziej formą, niż treścią.


Bardzo ciekawie o twórczości Franciszka Kafla napisał anonimowy internauta w jednym z komentarzy:
„Jego twórczość to malarstwo w czystym wydaniu, wibrujące plamy, dokładnie przeanalizowane zestawy kolorów, dynamika i przede wszystkim rozmach. Moje pierwsze wrażenie z tej konkretnie wystawy było przygnębiające, zbyt dużo prawie jednakowych kompozycji poupychanych na zbyt małej przestrzeni, właściwie to można pozamieniać podpisy i to, co przed chwilą było modelką z powodzenie może funkcjonować jako portret historyczny, pejzaż czy cokolwiek innego. Tylko kilka obrazów przedstawiało ewidentnie pejzaż i one mi tu zdecydowanie nie pasowały, były jakby z zupełnie innej wystawy. Powoli gromadzili się widzowie a ja chodziłem i patrzyłem, z każdą minutą ten pozorny bałagan i przesyt ujawniał wzajemne relacje pomiędzy płótnami, dla których właśnie ten nadmiar powodował nieoczekiwane interakcje. Zobaczyłem dziwne, groźne twarze, zaskakujące wieloplanowe przestrzenie, i przede wszystkim pojąłem, że Kafel posiada wiedzę o malarstwie dostępną tylko dla wybrańców. Impresjonistyczne pierwsze wrażenie nie zawsze jest adekwatne do rzeczywistości, tym bardziej trzeba być ostrożnym w ocenie dzieł sztuki, i z doświadczenia wiem, że warto pewnym zjawiskom poświęcić więcej czasu, wtedy, niekiedy doznaje się olśnienia, oraz rozkoszy uszczknięcia tajemnicy. Sam artysta niezwykle skromny, wyciszony, ubrany w gustowny garnitur emanował charyzmą i jakąś wewnętrzną mocą, w każdym razie wzbudził mój respekt. Jak dotychczas to chyba najciekawsza propozycja BWA w tym sezonie, zasłużone brawa. Obrazy są trudne, budzą strach i niepokój, pomimo złotych ram nie chciałbym mieszkać z żadnym z nich pod jednym dachem, jest to bez wątpienia sztuka ta najwyższych lotów, ale raczej do galerii a nie pod strzechy. I mała uwaga, nie znoszę widoku szwedzkich stołów w przybytkach sztuki, w galeriach wolę zapach werniksu niż jajek w majonezie. Po co urządzać ucztę w galerii, mało to wkoło knajpek, najpierw sztuka potem micha, nieprawdaż. Lampka wina zdecydowanie wystarcza, a kto głodny niech zmieni lokal. Taki wystawowy maraton, jaki miał miejsce w Galerii Miejskiej w mijającym już maju, to z ewenement, co tydzień wernisaż. Szaleńcze tempo być może było dla niejednych męczące, ale taka dynamiczna konfrontacja sztuki na różnych poziomach i odmiennych obliczach z pewnością jest pomysłem godnym uznania, może jest to pretekst do corocznego majowego maratonu wystaw, może warto wprowadzić taką właśnie akcję w grafik działań.”

W kontekście tych różnorodnych opinii tym goręcej polecam te mieniące się feerią kształtów i barw obrazy. Te „sugestywne sugestie” to prawdziwe malarskie rarytasy.




Ryszard Zaprzałka


foto by Maciej Zaprzałka



wtorek, 27 maja 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -