Blog > Komentarze do wpisu

-> Portrety trumienne

W jego lasach rosły maszty angielskich statków. Raz do roku
spławiał je Wisłą do Gdańska. Był dobrym gospodarzem
ziemia dawała dobre plony. Był dobrym ojcem.
Był dobrym arystokratą. Wzorem Sarmatów ród
wywodził od rzymskiego czasu.
Inicjały S.K.S.P. – tyle zostało z dobrego życia
plus pamięć farby cienko rozłożonej
na sześciokątnej blasze.
Nie każdy ma szczęście tyle
ocalić z dobrego życia.

(tekst na portrecie trumiennym szlachcica s.k.s.p., poł. XVII w.)



Namalowane cienką farbą na wielokątnej blasze powstawały głównie w XVII i XVIII wieku na obszarach Polski, Litwy i Rusi, nie mając swojego odpowiednika w sztuce Zachodu. Jednocześnie siła wyrazu tego malarstwa była tak wielka, że przetrwała do naszych czasów. I tę tak niezwykłą sztukę kontynuuje Marek Sobczak – warszawski malarz i grafik, poeta i pisarz, którego wernisaż „Portretów trumiennych” odbył się w ostatni piątek, 28 marca, w Galerii Miejskiej BWA. Z tym, iż zamiast blachy stosuje on płótno rozpięte na ośmiokątnych blejtramach, na których olejną kreską znaczy swoje portretowe ślady. Intensywne w kolorze i nowoczesne w formie. Jako żywo przypominające sztukę Majów lub Afrykanów.

 

Marek Sobczak w latach 1984-90 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z malarstwa uzyskał w pracowni prof. Jana Świtki. Był współtwórcą intermedialnej grupy SDS. W latach 1991 - 1994 prowadził galerię Chłodna 20 w Suwałkach, w której prezentował między innymi wystawy Edwarda Dwurnika, Eugeniusza Markowskiego, Isabelli Lleo Castells oraz Tadeusza Sobkowiaka. W latach 1994 -2000 pracował jako grafik w Gazecie Wyborczej w Warszawie. W 1999 roku ukazała się jego pierwsza książka poetycka Milczenie Andrieja Rublowa. W latach 2000-2003 pracował jako grafik w tygodniku Wprost. W 2002 roku ukazał się drugi tomik poetycki Kondotier. Od 2003 roku Marek Sobczak pracuje w tygodniku Polityka. Publikował między innymi w Courrier International, Business Week, w białostockich Kartkach, kwartalniku Pokaz, Sycynie i Autografie. Jest autorem konsekwentnych cykli malarskich, na które składają się: Rosjanie, Portrety trumienne, Wieża Babel, oraz niedawno rozpoczęta Historia Kaina. Brał udział w ponad stu pięćdziesięciu wystawach, wśród których wskazać należy między innymi: Supermarket Sztuki, Warszawa w Kijowie, Polen Kommt. 12 Maler aus Polen w ramach Roku Polskiego w Niemczech, Warszawa w Ułan Bator, Nowa Ekspresja. 20 lat w Olsztynie, Warszawa w Berlinie oraz XIII Triennale Malarstwa w Wilnie.

 

Cykl moich Portretów trumiennych zacząłem malować – mówił podczas wernisażu - w 1993 roku i jest on kontynuowany do dzisiaj. Obrazy z tego cyklu nawiązują w formie do jedynego tak indywidualnego przejawu malarstwa, jakie na przełomie XVII i XVIII wieku powstało na terenach Polski, Litwy, Rusi... Do malarstwa, które nie miało odpowiednika w kulturze zachodniej. Portrety powstawały obok Rosjan, mojego dyplomowego cyklu w pracowni prof. Jana Świtki na ASP w Poznaniu, nad którym pracowałem na przełomie 1989 i 1990 roku. W 1994 roku w Muzeum Narodowym wielkie wrażenie wywarł na mnie Portret trumienny nieznanego szlachcica z inicjałami S.K.S.P. Powstał wówczas wiersz opublikowany następnie w tomiku Milczenie Andrzeja Rublowa z roku 1999:

Marek Sobczak
WIEŻA BABEL

W ziemi i ponad chmurami
w piekle i w niebie
ziarno rozrywa horyzont umysłu.
Konstrukcja i dekonstrukcja
procesor koło dynamit i rysunki w grocie Lascaux.
Pieśń neandertalczyka płynie w cieniu katedr.
W urodzinach nowoczesności rozcina pępowinę
i dąży do światła. Od latarni morskiej
do latarni myśli od ognia do żarówki.
W zwojach kodów genetycznych
podąża na spotkanie gwiazd. Poprzez
wszystkie kręgi nieba poprzez kosmiczny kurz
i popiół sypany na poszarzałe głowy
uwięziony w znaczeniu kręgosłup
chwieje się pod symbolami.
Pomiędzy ziemią i chmurami:
jest światło
jest słowo
jesteś ty.

Wiersz z tomu „Milczenie Andrieja Rublowa", Wydawnictwo Z bliska, Gołdap 1999

 

„Portrety trumienne maluję w opozycji do kultury masowej, która wypiera ze świadomości problem śmierci, problemy historyczności, ciągłości, nawiązania... Jest w opozycji do tego, że kultura masowa najchętniej uczyniłaby nas nieśmiertelnymi, pod warunkiem, że codziennie rano każdy z nas mógł powtarzać w nieskończoność rytuał mycia zębów pastą Colgate... I w tym wypadku nie chodzi o darowaną nam w cudowny sposób nieśmiertelność, o darowany raj na wyciągnięcie ręki, lecz o prozaicznie wymierne fakty finansowe. Bohater mojego malarstwa nie może opuścić swojego czasu, żyje w tym świecie. Malowanie Portretów trumiennych, w ogóle malowanie na wschód od Odry, w miejscu, gdzie w świadomości kultury zachodniej nie istnieje malarstwo, to wciąż wielkie wyzwanie...”.


Z podręczników historii sztuki dowiaduję się, że tworzę w kraju, w którym według autorów tych podręczników, wszystkie zabiegi twórcze są jedynie białą plamą – napisał w katalogu do swojej tarnowskiej wystawy – dowiaduję się z nich, że sztuka istnieje tylko na zasadzie „Młodszej Europy”, skazana na swoje miejsce w szeregu i wtórność: gotyk – bis, klasycyzm – bis, impresjonizm – bis, konceptualizm – bis, hiperrealizm – bis, neue – wilde – bis…

To nie prawda, że żyjąc w „Młodszej Europie” jest się skazanym na sztukę bis. Wynika to raczej z krótkowzroczności autorów obowiązujących podręczników sztuki. Są tutaj ciekawe opowieści i niezwykle twórcze indywidualności: Mikołaj Ciurlionis, Witkacy, czy litewski malarz Augustianas Savickas…, jest też portret trumienny.


A tak zrecenzował twórczość swego redakcyjnego kolegi Piotr Sarzyński z Polityki: „Pociągnijmy długą linię. Na jednym jej końcu umieśćmy, na przykład rzeźbiarza Igora Mitoraja. Głęboko zanurzonego w antyku, oddanego mu bez reszty i w formie i w treści swych dzieł. Na drugim końcu, kogoś takiego, jak Paweł Althamer czy Artur Żmijewski. Twórców zajętych badaniem współczesności i stosujących w swej pracy jak najbardziej współczesne środki wyrazu. Gdzie na tym kontinuum znalazłoby się malarstwo Marka Sobczaka? Pośrodku? Otóż nie. Artysta, jak rysownik, mistrz geometrii, zakrzywia tę prostą, znajdując się równocześnie blisko jednego i drugiego końca. Na pierwszy rzut oka, malarstwo Marka Sobczaka wydaje się niezwykle harmonijne, a wszystko tu pasuje do wszystkiego: kompozycja, paleta barw, sposób kładzenia farb. Aliści na drugi, a może dopiero na trzeci rzut oka zauważyć można, że w swych pracach łączy on dwa, wydawałoby się słabo pasujące do siebie porządki: fowistycznej tradycji formy z klasycystycznym duchem i treścią. I dopiero ów fakt stanowi o atrakcyjności jego sztuki i pozwala mówić o godnej uwagi jakości.”

Być może „ostateczna tematyka” jego prac, będąca w opozycji do tzw. kultury masowej, permanentnie omijającej  prawdziwą problematykę śmierci, a zadawalając się jeno komercyjną „kulturą śmierci”, sprawiła, iż tak mało ludzi pojawiło się na otwarciu tej ze wszech miar oryginalnej wystawy. A szkoda…

 

 



Ryszard Zaprzałka


foto by Maciej Zaprzałka



wtorek, 01 kwietnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -