Blog > Komentarze do wpisu

-> Jerzy Reuter i jego „zadry”

Zadra to mocne i jednoznacznie brzmiące słowo, bliskie zdrady ale chyba najlepiej oddające życiorysowe i twórcze meandry tego znanego bardziej poza swoim rodzinnym Tarnowem niż wśród swoich poety i prozaika. Pomimo nauk pobieranych w różnych szkołach jest w zasadzie literackim samoukiem. Imał się różnych zajęć poszukując własnej drogi i poobijany przez życie zawsze wracał do siebie, czyli… pisania. I w tym zgubnym nałogu, wiem co piszę bom sam uzależniony od słów, trwa do dzisiaj. Znamy się całe wieki. Przed laty, jeszcze za pamiętnej dyrekcji R. Smożewskiego, wspólnie ustawialiśmy dekoracje i statystowaliśmy w tarnowskim teatrze. Później nasze drogi się rozeszły i teraz znów się przecięły w punkcie dla każdego twórcy najważniejszym – bezpośredniej konfrontacji z odbiorcą. Pomimo, iż jest uznanym twórcą wśród internetowej literackiej braci, gdzie od dawna publikuje, a od niedawna redaktoruje jednemu z literackich portali, to właściwy debiut prozatorski Jerzego Reutera miał miejsce dopiero rok temu. 9 maja 2007 r. we środę, w Czytelni Naukowej Miejskiej Biblioteki Publicznej im. J. Słowackiego w Tarnowie odbyła się promocja jego pierwszej samodzielnej książki – zbioru opowiadań Pt. „Zdrada”. Od tego czasu jego literacka kariera nabrała rozmachu, przebiegając niejako dwutorowo: w Internecie i na łamach prasy literackiej.



Jerzy Reuter urodził się w Bieszczadach w 1956 r. Jak sam twierdzi, jest samoukiem i nie zapisuje w swoich życiorysach nazw szkół i dyplomów. Pisze od dziecka, aczkolwiek do tej pory drukował jeno swoje wiersze, m.in. w nieistniejącym już „Tygodniku Kulturalnym”. Swoje obserwacje i przemyślenia nie zawsze przenosi na kartkę papieru, często jest to jedynie mentalny zapis, który jest zbiorem tematów i pomysłów. Nigdy nie pisze o sobie, jak twierdzi, taka autoterapia dobra jest przy tworzeniu internetowych blogów i pamiętników. „Obserwuję świat z boku i tak go opisuję – oczywiście przez filtr własnych doświadczeń”. Wbrew temu, co można by sądzić po nieco spóźnionym debiucie książkowym Reuter jest autorem uznanym i znanym szczególnie z internetowego Forum Prozatorskiego, a także innych tego typu witryn literackich /”Portret” i „Szafa”/, na łamach, których dużo publikuje, komentuje i recenzuje. Od dawna związany jest z tarnowskimi „Aspiracjami” redagowanymi przez lokalnego guru piszących Zbigniewa „Leszczyca” Mirosławskiego, gdzie regularnie prezentuje swoje utwory.

Niedługo po swoim błyskotliwym debiucie Jerzy Reuter udzielił interesującego wywiadu (16 listopad 2007) jednemu z portali literackich. Oto, co wtedy powiedział:

Wanilia:  Co Pana skłoniło do publikowania w Internecie?
Jerzy Reuter: To był przypadek. Natrafiłem gdzieś w Internecie na reklamę Fabrica Librorum i tak się zaczęło. Wszedłem tam ze zwykłej ciekawości i dowiedziałem się, że ja też mogę. Zrobiłem pierwszy krok i nie żałuję.

W:  Gdzie Pan opublikował swoje pierwsze teksty i z jakim spotkały się przyjęciem?
J.R: To było tak. Na jesieni, zeszłego roku, pojechałem na bardzo nudne szkolenie, do Kopenhagi. Przez trzy dni szkolenia snułem się po starówce, odwiedzałem muzea, robiłem zdjęcia. Oczywiście wagarowałem. Tam prawie w każdej uliczce stoi jakiś pomnik, a w kościołach są restauracje. Z tego pobytu narodziło się opowiadanie „Kacza zupa”. Tekst wysłałem do Fabrica L. I tak się zaczęło. Moje pierwsze dwa opowiadania dostały lekkie wyróżnienie i wiele uwag. Potem bywało różnie.

W: Czym dla Pana jest zamieszczenie tekstu na stronach literackich?
J.R. W pierwszym rzędzie, to wielki warsztat. Czytelnicy wyłapują każdy zgrzyt, przecinek, oceniają styl i formę. Bardzo dobre miejsce na korektę tekstów i oczywiście styk, czytelnik – twórca. W moim przekonaniu strony literackie to bardzo dobre miejsce na pokazanie swojej twórczości, co szczerze każdemu doradzam.

W: Jak Pan ocenia literaturę na stronach literackich?
J.R.: Nie wiem czy potrafię to oceniać. Raczej odnosiłbym się do pojedynczych tekstów. Poziom zamieszczanych w Internecie utworów jest tak różny, że trudno wypowiadać się całościowo. Jednak nie bagatelizowałbym zjawiska. Internet ma swoją siłę.

W: Wiem, że zamieszcza Pan swoje teksty na kilku stronach. Proszę krótko scharakteryzować najciekawsze, Pana zdaniem, strony. Podać ich plusy i minusy.
J.R.: Cha cha cha! Nie dam się wciągnąć, bo to niebezpieczne. Mam swoje ulubione i tam przebywam. Strony, które mi nie odpowiadają omijam z daleka. Zasiedziały jestem, dość mocno, na Forum Prozatorskim i tam najczęściej zaglądam. Na FP toczy się nieustająca, mocno merytoryczna dyskusja literacka. To mi odpowiada. Zamieszczam też na Fabrica Librorum, ale tam jest zupełnie odmienny klimat od FP. Na FL teksty przesuwają się w dół i po kilku dniach od wklejenia, idą w zapomnienie. Jednak nawet kilka komentarzy daje siłę do pisania. Na Dokunamente lubię swojską atmosferę. Jest ciepło i rodzinnie, a tego chyba każdy człowiek szuka. Czasami w poszukiwaniu czegoś dobrego do czytania wpadnę na stronę ZLP, Weryfikatorium, Opowiadania, Cegła. Jest mnóstwo dobrych stron literackich, które mają swoje wydania papierowe i tam też warto zaglądać. Takimi są zapewne Puzdro, Szafa, Cegła i inne, prezentujące swoje wydania w necie.

W: Pana największy sukces literacki w Internecie?
J.R.: Sukces w Internecie mierzy się całkiem innym przymiarem. Tutaj osiąga się sukces w skali grupy, czyli forum. To się nie rozchodzi dalej, ale pozostaje w pamięci użytkowników. Kiedyś wysłałem teksty do pewnego pisma i otrzymałem odpowiedź, że w swojej notce biograficznej napisałem „publikacje w Internecie”. Pan redaktor stwierdził, że nie ma czegoś takiego, że takie zamieszczanie nie jest publikacją i on mi to wykreśli z notki. OK! Po miesiącu ten sam redaktor napisał: „Nie będziemy pana drukowali, bo publikuje pan w Internecie.”. Taki jest sukces literacki w Internecie. Jednak, cieszyłem się bardzo, gdy moje teksty wygrywały jakieś forumowe konkursy. To niewątpliwie daje kopa. To jest efekt uznania przez innych twórców.

W: Wiem, że zadebiutował Pan na papierze książką 'Zdrada', proszę opowiedzieć, z czego Pan jest zadowolony, a co by Pan poprawił?
 J.R.: Nie powiem nic głupiego, jeżeli stwierdzę, że zmieniłbym wszystko. No cóż, książka powstała bardzo szybko i można wiele jej zarzucić. Natomiast pomogła mi w odbiciu się w górę. Wydaje mi się, że takie dokonanie dla każdego artysty ma swoją wagę. Nie znaczy to, że nie jestem zadowolony, wręcz przeciwnie. Każda publikacja to powód do zastanowienia i doszukania się własnych błędów. Tutaj muszę wykonać ukłon w stronę Forum Prozatorskiego. To ludzie z FP zrobili mi redakcję, okładkę i wstęp. Tego sie nie zapomina.

W: Ma Pan jakieś plany związane z kolejnymi publikacjami książkowymi?
J.R.: Mam, a jakże. Szykuję, czyli piszę następny zbiór opowiadań. Będą cztery, bardzo długie opowieści, wkomponowane w kilkadziesiąt lat życia mojego bohatera. Więcej nie zdradzę.

W: Czy Pana zdaniem literatura zamieszczana w Internecie może konkurować
z literaturą na papierze?

J.R.: Myślę, że literatura internetowa jest ściśle związana z papierową. Wiele utworów z portali trafia na papier i odwrotnie. Każde wydanie periodyku jest szeroko komentowane w Internecie. Znani literaci mają na forach literackich swoje miejsce, gdzie szeroko udzielają się komentatorsko. Nieszuflada ma Jacka Dehnela, FP wspiera dada_pm i Balek, FL ma swoje wydawnictwo książkowe, Dokunamente ma Sanestisa, autora antologii „Postgeneracja”, Weryfikatorium administruje Andrzej Pilipiuk. Owszem, publikacja na papierze ma zupełnie inny wymiar, ale internetowe pisanie ma bardzo głęboki sens. To taki początek drogi. Kiedyś, kiedyś początkujący pisarz był zdany jedynie na przychylność redakcji pism. Na pewno tych pism było więcej, ale jednak, trudno było się tam dostać, chociaż literaturę drukowała nawet „Trybuna ludu”, czy „Sztandar młodych”. Dzisiaj dzienniki przenoszą kąciki literackie do Internetu i mają to z głowy.

W: Czy zgadza się Pan z tezą, że w Internecie większą siłę przebicia mają utwory krótkie? Proszę uzasadnić.
J.R.: Tak i nie. Wytrawny czytelnik sięga po te długie teksty i potrafi się zachwycić. Krótkie teksty czytane są częściej z racji swojej objętości. Twórca ma nieskrępowany wybór, czy chce częściej być czytanym, czy trafić do wymagającego odbiorcy. Jednak, szerokie zainteresowanie skupia się na krótkich formach. Nie jestem socjologiem i nie umiem ująć tego bardziej naukowo.

W: Prowadzimy kampanię na rzecz głodujących bohaterów literackich. Czy zgadza się Pan z tezą, że autorzy traktują swoich bohaterów po macoszemu? Jak Pan traktuje swoich bohaterów?
J.R.: Dobre pytanie. Wbrew, pozornie humorystycznej tonacji, coś jest na rzeczy z głodującym bohaterem. Wielkie, lekturowe dzieła karmiły swoje postaci do bólu. Czytając Wańkowicza można popaść w obsesję. Dzisiejsi autorzy, idąc na łatwiznę, częstują bohatera wódką, albo skrętem. Czasami w ramach rekompensaty wkładają głodnemu do łóżka drugiego głodnego i robi się wesoło. Staram się w swoich tekstach karmić lud, chociaż, dzięki Wam, zastanowiłem się i widzę, że zbyt rozpijam bohaterów. Muszę to skorygować.

W: Na koniec, proszę wymienić z poszczególnych stron literackich kilku pisarzy, którym Pan dopinguje, których literaturę ceni.
J.R.: Bardzo obawiam się takich ocen. Internet nie pokazuje stojącego za tekstem autora. Twórca jest bardzo anonimowy. Pozostaje ocena utworu i tutaj mógłbym się odnieść. Mówiąc krótko, Fabrica pokazuje teksty oznaczone przez redaktorów, polecam czytanie gwiazdkowych utworów. Forum Prozatorskie i nie tylko, daje każdemu czytelnikowi swobodny dostęp. Można wejść i czytać do woli, i oceniać, lub poczytać oceny innych. Dlatego wolę odnosić się do dzieła w bezpośrednim komentarzu. Na każdym forum literackim odbywają się liczne konkursy i tam należy szukać.
Natomiast nie mogę przemilczeć wielkiej sympatii do wierszy Atmy z FL. Czytam wszystkie z wypiekami na twarzy.


A my zapowiadamy niebawem kolejny, tym razem „nasz” wywiad z Jerzym Reuterem.


Ryszard Zaprzałka



wtorek, 29 kwietnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -