Blog > Komentarze do wpisu

-> „Być albo nie być” w „Solskim”. Dla kogo?

Nie ma jeszcze oficjalnej nominacji dla Szymona Turkiewicza na dyrektora Teatru im. Ludwika Solskiego. Ale jest już za to duża awantura wokół jego kandydatury. Po spotkaniu zespołu z kandydatem na szefa sceny wiadomo, że obie strony więcej dzieli niż łączy. Na biurka ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i prezydenta miasta Ryszarda Ścigały trafiły listy protestacyjne aktorów. Wywiad udzielony przed tygodniem Gazecie Tarnowskiej (przedruk także na naszych łamach), lokalnej edycji Gazety Krakowskiej przez dyrektora - elekta podgrzał i tak już gorącą atmosferę. Dziś oliwy do ognia dolewa Przemysław Sejmicki z aktorskiej „Solidarności”.

Szymon Turkiewicz nie będzie dobrym dyrektorem

Przemysław Sejmicki (rocznik 1973) jest absolwentem PWST we Wrocławiu (1999).


Rozmowa z Przemysławem Sejmickim, aktorem tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego

Dlaczego zespół nie chce dać szansy nowemu dyrektorowi sceny Szymonowi Turkiewiczowi, tylko od razu tak „z buta go i protestem”?
To nie jest tak, że nie chcemy dać szansy, tylko nie znamy sprecyzowanej propozycji repertuarowej i wizji funkcjonowania naszej sceny. Na dziś mamy mgliste plany. Naszym zdaniem to nie jest czas na objęcie sceny zawodowej przez pana Turkiewicza. Szymon Turkiewicz to pasjonat. I brak mu doświadczenia w pracy na zawodowych scenach teatrów instytucjonalnych.

Jacek Głomb, o którym mówi się, że jest patronem kandydatury Szymona Turkiewicza, bardzo ceni dokonania następcy Wojciecha Markiewicza.
Naprawdę? To czemu nie pozwolił mu wyprodukować jakiejś sztuki na deskach teatru w Legnicy? Szymon Turkiewicz powinien rozpocząć swoją zawodową karierę od wyreżyserowania kilku spektakli na scenach zawodowych. Trochę się tam porozbijać, sparzyć, pościerać się w poglądach. Może nawet, mówiąc trywialnie, „zaliczyć wtopę”.

Będzie miał okazję zrobić to w Tarnowie.
Świetnie. No to ma pan przy okazji odpowiedź na pytanie, jak tarnowska scena ma się rozwijać, skoro staje się ona poligonem doświadczalnym dla różnych pasjonatów, nawet tych najbardziej utalentowanych. Przyjdzie ktoś z jakąś mniej lub bardziej mroczną wizją teatru, każe zagrać popularne „zsiadłe mleko”, nikt tego nie kupi, dyrektor „z wizją” spakuje walizki, wpisze do swojego CV, że kierował profesjonalną sceną i tyle. A aktorzy i teatr zostaną. Nie chcemy być przedszkolem dla przyszłego dyrektora.

Pan prezydent i dyrektor wydziału kultury mówią, że Turkiewicz to najlepszy kandydat.
Każdy ma prawo do własnego zdania. Szkoda tylko, że pan prezydent ma tak mało zaufania do swojego środowiska artystycznego, które od lat związane jest z Tarnowem na dobre i na złe. I nie
jest to oderwane od opinii całego środowiska w naszym kraju.

Markiewicz zły, Turkiewicz jeszcze gorszy... „Zali się taki dyrektor narodzi, który tarnowskim aktorom dogodzi”?
Nazwisko pierwsze z brzegu – Maciej Sobociński. Ma 33 lata, jest absolwentem krakowskiej PWST i prawa na uniwersytecie w Toruniu. Krytycy piszą o nim jako o jednym z najbardziej obiecujących polskich twórców teatralnych młodego pokolenia. Ma na koncie współpracę z artystami tej miary co Magdalena Cielecka, Anna Polony, Krzysztof Globisz, Anna Radwan. Otrzymał kilka prestiżowych nagród. W zestawieniu z Maciejem Sobocińskim dorobek pana Szymona Turkiewicza wypada bladziusieńko. Poza tym Maciej Sobociński w odróżnieniu od wielu młodych, ufających tylko sobie reżyserów dokładnie wczytuje się w teksty mistrzów klasyki i odważnie je interpretuje. Ale ciągle Szekspir zostaje Szekspirem, a Mickiewicz – Mickiewiczem. Dalej wymieniać? Ireneusz Janiszewski, Krzysztof Prus. Pan prezydent na pewno wsłuchuje się i zna te opinie. Jeśli jego decyzja w sprawie nominacji na dyrektora tarnowskiej sceny nie jest ostateczna, to może – przy zachowaniu dotychczasowych kryteriów – warto zastanowić się nad innymi kandydaturami. Oczywiście, ostateczny głos ma włodarz miasta.

Czemu w tych wszystkich przepychankach personalnych nikt nie pomyśli o widzach?
Ale właśnie tu chodzi o widzów. Wywiad, którego udzielił waszej gazecie pan Turkiewicz miał tytuł „Wy przyjdźcie do teatru, a ja wyjdę z teatrem do Was”. Jeden z kolegów w naszym zespole skomentował to krótko: „No to się chyba rozminiemy”.

Co Szymon Turkiewicz zaproponował pod względem repertuaru?
Tematykę skopiowana z Teatru „Zakład Krawiecki”, którym kierował i propozycje niemal tożsame z tymi, które miał Wojciech Markiewicz. Mar-kiewicz czy Tur-kiewicz – w sumie na jedno wychodzi.

Nowy dyrektor zaproponował „nowatorskie spojrzenie na klasykę”.
Przecież on nigdy tego nie robił, więc, jak przypuszczam, nie ma o tym pojęcia.

To może stworzy teatr zaangażowany, offowy?
Myśli Pan, że na Tarnów taka propozycja wystarczy? Mam bardzo dobry przykład na to, że nie. W Krakowie działa teatr Mumerus. Ma swoją siedzibę przy Kanoniczej, grono wiernych wielbicieli, zdobywa nagrody na prestiżowych festiwalach. Mają świetną prasę i jeszcze lepsze recenzje. Pojawił się 4-5 lat temu pomysł wystawienia ich spektaklu w Tarnowie. Totalna obojętność ze strony widzów. Poza tym w Tarnowie działa dobry Teatr Nie Teraz, który porusza bardzo trudną tematykę i boryka się z różnymi problemami bytowymi.

Co Pan sądzi o wizji teatru, który – jak mówi Szymon Turkiewicz – wyjdzie do ludzi.
To ogólnik, który każdy powtarza. Długo jestem aktorem i do tej pory nie słyszałem, żeby któryś dyrektor chciał odwrócić się od ludzi.

Szymon Turkiewicz twierdzi, że Tarnów to biała plama na mapie teatrów. Czym „Solski” zaskoczył w ostatnich latach polską scenę? Pozytywnie.
Ludźmi, którzy wybili się dzięki temu, że grali w Tarnowie. Andrzej Grabowski, który jest dumny z tego, że przez kilka sezonów występował na deskach „Solskiego”, Marcin Hycnar, dziś etatowy aktor Teatru Narodowego w Warszawie czy Andrzej Zieliński – między innymi gwiazda serialu „Na dobre i na złe”. Z ostatnich czasów to Marek Kępiński, który po cichu odchodzi do Rzeszowa i od razu zyskuje status czołowego aktora u „Siemaszkowej”. Zaskoczylibyśmy polską scenę kilkoma spektaklami, gdyby nie to, że miały one fatalną promocję, a nawet były blokowane.

Dlaczego Szymon Turkiewicz, jak Pan twierdzi, nie jest człowiekiem dialogu?
Bo takie mam odczucie po naszym pierwszym spotkaniu. Pan Turkiewicz miał bardzo niefortunne wejście. Niektóre wypowiedzi były bardzo aroganckie. Słowo: „ja” padło kilkadziesiąt razy w rozmaitych konstelacjach. Bezkrytycznie wierzy w swoją wizję teatru. Ale takim pojawieniem się pokazał tylko determinację artystyczną jako zaangażowany, młody człowiek.

To chyba dobrze, bo to znaczy, że jest ambitny.
Albo niedojrzały. Od dyrektora teatru nie oczekuje się tylko wizji artystycznej, ale odpowiedzialności, a przede wszystkim odpowiedniej postawy. Dyrektor powinien posiadać umiejętność rozwiązywania konfliktów. Póki co, pan Turkiewicz ma dar do ich prowokowania.

Aż tak Panu nastąpił na odcisk podczas spotkania?
Nie w tym rzecz. Podam jeden przykład. Pan Turkiewicz, kiedy otrzyma nominację, ma zamieszkać w Tarnowie. Teatr ma kilka służbówek w takim sobie stanie. Pan Turkiewicz zażyczył sobie dużego mieszkania. Mamy takie jedno, trzypokojowe, w którym mieszkał z trójką dzieci nasz pracownik obsługi. Mieszkanie wyremontował i... teraz musi się z niego wyprowadzić, bo dyrektorstwu akurat to lokum przypadło do gustu.

A to nie jest tak, że boicie się Państwo utraty posad, bo Szymon Turkiewicz uzna, że jesteście za słabi do realizowania jego koncepcji? Na portalu e-teatr.pl ktoś napisał, że „tarnowscy aktorzy nie są godni wiązać rzemyków u sandałów wrocławskich aktorów z krawieckiego teatru prowadzonego przez Turkiewicza”.
Nie jesteśmy „halabardnikami”. Nie mamy żadnych kompleksów. I nawet od największych twórców polskiej sceny nikt z nas nie usłyszał, że przez tego partnera z Tarnowa nie mogę zrealizować tego, co chcę.

I tak na koniec. Nie ma Pan aby ambicji, żeby zostać dyrektorem tarnowskiej sceny?
Nie. Jestem aktorem.


P.S. Kiedy się taki dyrektor urodzi, który tarnowskim aktorom dogodzi? Nie było chleba i soli na pierwszym spotkaniu Szymona Turkiewicza z tarnowskimi aktorami. Wcześniej nie było łez i bukietów na pożegnanie Wojciecha Markiewicza, który o odwołaniu z funkcji dyrektora dowiedział się z naszej gazety. Szkoda, że nie repertuar, a ambicjonalne przepychanki stanowią o obecności tarnowskiego teatru w mediach. Nie dotyczą one jednak wizji rozwoju sceny Solskiego. Mam nieodparte wrażenie, że aktorom chodzi o „święty spokój” i etaty. Dlatego nie chcą, aby nowy dyrektor pokazał, co potrafi.


Łukasz Winczura  (Gazeta Krakowska)

foto by Łukasz Winczura, grafika by Tomasz Habiniak


sobota, 26 kwietnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
Gość: Jerzy R, *.star.net.pl
2008/04/26 21:08:02
Oto mamy wydany wyrok przez prowincjonalnego aktorzynę. Aktorzynę, który nigdy nie zasłynął z ambicji bycia aktorem. Aktorzyna jest dodatkowo szefem związku zawodowego i udaje - po aktorsku - swoją troskę o technicznego pracownika.
Panie aktorzyno. Teatr nie dyrektorem stoi, lecz aktorami. Moze już czas pomyśleć o wymianie ekipy artystycznej? Odgrywanie rólek w teatrze moze byc sposobem na przeżycie, ale nigdy sposobem na pokazywanie sztuki. Gdy tarnowskim teatrem władał R. Smożewski było zatrudnionych kilkudziesięciu artystów i żaden z nich nie uzurpował sobie prawa do wypowiadania się o kompetencjach swojego szefa. Pan, panie aktorzyno produkuj się na scenie, bo do cholery, za to ci płacimy.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -