Blog > Komentarze do wpisu

-> Dwugłos w sprawie Stanisława Opałki – partyjny prominent czy zasłużony budowniczy Mościc?


Tak zwana oddolna inicjatywa autorstwa tarnowskiego lewicowego radnego Marcina Kwaśnego ze stowarzyszenia Tarnowskie Inicjatywy Samorządowo Obywatelskie, której celem jest nadanie imienia jednemu ze skwerów w Mościcach imienia Stanisława Opałki - byłego Dyrektora Tarnowskich Azotów - zwanego również budowniczym Mościc (obiektów sportowych, a także kościoła) – wywołała prawdziwą burzę w Tarnowie. W szranki stanęli m.in. pozytywnie nastawieni do pomysłu członkowie Towarzystwa Przyjaciół Mościc oraz jego zagorzali przeciwnicy, jak choćby działacze „Solidarności”. Poniżej prezentujemy dwie skrajnie różne opinie w tej bulwersującej sprawie.


Skwer imienia sekretarza PZPR

Działacze SLD i Towarzystwo Przyjaciół Mościc chcą, by patronem skweru został Stanisław Opałko, były dyrektor Zakładów Azotowych i I sekretarz KW PZPR w Tarnowie. - Takie działania noszą znamiona propagowania totalitaryzmu - ocenia dr Maciej Korkuć z krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

Podpisy pod wnioskiem zbiera lokalne stowarzyszenie pod kierunkiem Franciszka Bernata z SLD, członka byłego kierownictwa Azotów. Za opowiedziało się już kilkuset mieszkańców Mościc. Inicjatywę w radzie miasta pilotuje 23-letni radny SLD Kuba Kwaśny. Nazwisko Opałki - jak przypomina - figuruje już w samorządowym banku patronów miejsc publicznych. Dla byłego sekretarza PZPR proponuje bezimienny na razie skwer w dzielnicy Mościce. Nieopodal stoi dom, w którym mieszkał patron i zakłady, którymi kierował.

 - Byłem zbyt młody, by poznać pana Opałkę, ale z tego, co wiem, to zasłużył się dla naszego miasta. Był dobrym gospodarzem i człowiekiem otwartym na innych ludzi. Mościce rozkwitały za jego czasów - przekonuje student ekonomii i szef partyjnej młodzieżówki w Tarnowie.


Dobry "komunistyczny aparatczyk"

Starania działaczy SLD chwali m.in. bezpartyjna radna Barbara Brożek-Czekańska z klubu "Tarnowianie" prezydenta miasta Ryszarda Ścigały. Tydzień temu jako przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Mościc z całym zarządem stowarzyszenia poparła Opałkę na patrona skweru.

 - Należy oddzielić sprawy polityczne i patrzeć na człowieka. W tamtych czasach, kto chciał coś więcej zrobić, musiał należeć do partii. Moja mama znała Opałkę i złego słowa o nim nie powiedziała. Nawet ksiądz proboszcz Indyk z Mościc dobrze się wyrażał - mówi przewodnicząca TPM.

Innego zdania są działacze tarnowskiej "Solidarności" i prawicy. Kategorycznie sprzeciwiają się honorom dla "komunistycznego aparatczyka". Zmarłemu kilkanaście lat temu Opałce wypominają partyjną karierę, którą w latach 80. XX w. zakończył w Komitecie Centralnym i Biurze Politycznym PZPR.

 - Ten człowiek świetnie radził sobie w komunistycznym systemie. Doszedł do najwyższych funkcji w PZPR. Ponosi, więc odpowiedzialność za to, co wtedy działo się w Mościcach i w całym kraju. Krążą pogłoski, że był zamieszany w aferę "Żelazo" - oburza się Andrzej Sikora, długoletni pracownik tarnowskich Azotów i szef zakładowej "S". I dodaje: - Jako patron obrażałby wszystkich, którzy walczyli o wolną Polskę. Nie sztuka być dobrodziejem za nie swoje pieniądze.


Lustracji patrona

Jeszcze mocniej wypowiada się dr Korkuć, odpowiedzialny w IPN za lustrację nazw ulic. Zwolennikom skweru Opałki przypomina, że polskie prawo zabrania propagowania systemów totalitarnych, w tym faszyzmu i komunizmu. Tym zaś - jak twierdzi - byłyby publiczne honory dla partyjnego dygnitarza z PRL.

 - Hans Frank dokończył podczas okupacji budowę zapory w Rożnowie, dzięki której rozwinął się turystycznie region, ale przecież nikt nie zamierza mu za to stawiać pomników! - podkreśla.

Co na to pomysłodawcy? - O ile się nie mylę, to PZPR nigdy nie została uznana za organizację przestępczą, a jej członkowie pozbawieni praw publicznych - odpiera zarzuty radny Kwaśny.

Sprawę ostrożnie komentuje przewodniczący tarnowskiej rady Ryszard Żądło z PO. - Możliwe jest wszystko. Jesteśmy jeszcze przed dyskusją. Komisja ds. nazewnictwa, którą kieruję, zaopiniuje wniosek w marcu - zastrzega.

Osobiście nie jest zwolennikiem patrona dla skweru. - To, że Opałko zrobił wiele dla Mościc, jest niepodważalne. Trzeba jednak popatrzeć na jego karierę partyjną - uważa. - Są inni wartościowi tarnowianie, którzy bardziej zasługują na honory, a nie mają jeszcze swoich ulic czy placów. Na przykład cichociemny Adam Boryczko, który po wojnie spędził wiele lat w stalinowskich więzieniach.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


 

W OBRONIE STANISŁAWA OPAŁKI


On sam się nie obroni. Obronią go jednak ci, którzy go znali. Jako dyrektora, gospodarza największego zakładu Tarnowa, zwierzchnika, działacza społecznego, mieszkańca Mościc, sąsiada. Ci, co poniewierają jego nazwiskiem, pamiętają go jako komunistycznego aparatczyka. Albo go nie pamiętają, ale są przekonani, że tak go dziś należy kojarzyć. Dla nich świat, w tym i historia, składają się z prostych dychotomii: zło/dobro. Co jest złem, a co dobrem, o tym my stanowimy – powiadają. A tymczasem inicjatorzy upamiętnienia Opałki kierują się pamięcią o człowieku zasłużonym, uczciwym, skromnym, o czym są przekonani, bo tak go poznali, doświadczyli od niego szacunku, dobra, pracowitości. Zaiste, zdumiewające jest to, że dla dwudziestolatków, a więc ludzi, których świadomość ukształtowała się po śmierci Opałki, jego osoba kojarzona jest dziś tak bardzo pozytywnie. Ten obraz wynieśli zapewne z domu. Ten obraz, jako przesłanie historycznej pamięci, przekazali im rodzice czy dziadkowie. Czyżby wszyscy, którzy taki wizerunek Opałki noszą w pamięci, to komuniści – w tym najgorszym skojarzeniu? Kto choć trochę poznał historię, ten wie, jak nieproste są oceny osób, zdarzeń, faktów. I że nie każdy, kto był na urzędzie, był kanalią. I że nie każdy, kto konspirował – okazywał się człowiekiem przyzwoitym. I że przyzwoitych znaleźć można po każdej stronie. Także tej przeciwnej i nawet wrogiej. Żyję dość długo, by dobrze pamiętać czasy sprzed więcej niż 40 lat. A grzebiąc się w historii, dodatkowo widzę wyraźniej może niż politycy i ideolodzy, jak przeszłość jest bardzo złożona, jak niełatwo w prosty sposób ją ocenić. Może więc warto przypomnieć, że do PZPR należało kilka milionów Polaków. Ogromny odsetek dorosłej ludności kraju. Nierzadko – najlepszych. Często po to, by móc służyć bliźnim lepiej, niż gdyby pozostawali poza. To dzięki wielu takim tamten okrutny system stawał się lokalnie znośniejszy. To właśnie dzięki takiemu Opałce w Tarnowie działo się nieco lepiej niż tuż za miedzą. Ktoś spróbował porównać Opałkę do Kruczka z Rzeszowa. Dla bojowców ideologicznych to żadna różnica. Ja tę różnicę pamiętam. I służę przykładami. Pierwszy z brzegu: kiedy w Tarnowie organizowaliśmy przeglądy kolędnicze, (m.in. w tarnowskim Ratuszu, w teatrze), kolędników nagradzał (partyjny) dyrektor Wydziału Kultury Eugeniusz Kapralski (to była postać! – partyjny, przypominam). Coś w tym dziwnego? Otóż wtedy, w sąsiednim województwie rzeszowskim, moi koledzy muzealnicy nawet śnić nie mogli o takich „antykomunistycznych” wybrykach. A kiedy ja skupowałem do muzeum dzieła współczesnych rzeźbiarzy ludowych, pośród których były i Chrystusy Frasobliwe i Upadki, i Madonny, to moim kolegom z Rzeszowa udawało się przemycić zakup cennej figurki Matki Bożej tylko w ten sposób, że wpisywali do rejestru Kobietę z dzieckiem, a Frasobliwego w dokumentacji traktowano jako Mężczyznę siedzącego. Bo inaczej eksponat „nie przeszedł przez księgowość”. Maleńka różnica? Wcale nie taka mała. Tam był Kruczek, tu był Opałko. Jedną ich mierzyć miarą? Myślę, że bardzo interesujące byłoby zapisanie podobnych faktów, które pamiętają ci, co z Opałką się zetknęli. Sam ich mogę przytoczyć znacznie więcej. A może będą też opinie odmienne? Ale niechże nie przynależność do PZPR będzie jedynym kryterium oceny historii. I ludzi. (...) Zwracam się do radnych, których głosy są głosami społeczeństwa. To nasze miasto, to nasza historia, to nasi ludzie ją tworzyli, spierajmy się, ale nic do naszych ulic i placów ideologom, którzy chcą nam je lustrować. A jak się nam nie uda pogodzić, warto odwołać się do referendum. To mieszkańcy miasta powinni zadecydować, czy Opałko drań, czy wart placu. Staję w obronie Stanisława Opałki jako jego były podwładny (pracowałem na Azotach jako ślusarz – pomiarowiec). Chciałbym – kiedy przejdę na emeryturę – aby moi pracownicy mówili o mnie z takim szacunkiem, jak traktowano wówczas dyrektora Opałkę.


Adam Bartosz



sobota, 29 marca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: , *.rev.sfr.net
2012/01/23 22:14:41
pan sikora ocenia opalke jako komucha!!!!! NO NO ALE CO ON SIE DOROBIL NA TYM PIEDESTALE KOMUNISTYCZNYM. GDZIE TE WILE GDZIE TE PIENIADZE. JA MYSLE ZE MOSCICE TO JEGO MAJATEK. a co takiego dobrego zrobil pan sikora dla moscic ??


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -