Blog > Komentarze do wpisu

-> DZIECI KWIATY (felieton nr 1)

Witamy na naszych internetowych łamach nowego autora, jednego z niewielu w naszym mieście profesjonalnego dziennikarza i komentatora muzycznego. Mowa o Krzysztofie Borowcu /rocznik 1960/ absolwencie filmoznawstwa UJ i studencie PAT, współtwórcy Tarnowskiej Nagrody Filmowej i prezesie DKF „Oskar”, dyrektorze Agencji Reklamowej „Foltext” i wydawcy /to w jego wydawnictwie ukazał się m.in. tomik poezji Kristena Lundbo „Gdzieś tam daleko”/. Ale przede wszystkim autora niezapomnianej i cieszącej się ogromną popularnością audycji „Wieża Hitów czyli listy nieprzemijających przebojów” prowadzonej nieprzerwanie od 1995 roku aż do likwidacji na antenie lokalnego Radia Maks. W 2002 roku te około muzyczne felietony ukazały się w formie książki pt. „Ścieżki do wieży hitów”. Obecnie współpracuje m.in. z „RDN Małopolska” i tygodnikiem TEMI, oraz od teraz z nami…


Dziś słów kilka o bodaj najsłynniejszych dzieciach w historii popkulury, czyli o zjawisku zwanym „flower children”.


Pojęcie„flower children” oraz zamiennie używane z nim „flower power” to określenia stosowane przez media wobec stworzonej przez hipisów - kontrkultury. Na początku, czyli w połowie lat sześćdziesiątych, zarówno jedna, jak i druga nazwa miała zdecydowanie pozytywne zabarwienie. Z czasem jednak, media skutecznie zaczęły mówić o nich z lekceważeniem, a nawet z nich kpić.



„Dzieci kwiaty” używali sformułowania „flower power” jako hasła, pod którym odbywały się ich zloty. Tak było podczas słynnego „Lata miłości” 1967 roku i rok wcześniejszego lata w San Francisco. Pierwsi przedstawiciele tego ruchu wręczali przechodniom kwiaty, które symbolizowały pokojową, życzliwa wszystkim postawę. Tę kwietną inspirację młodzi ludzie czerpali ze źródeł tak różnych, jak tradycyjny obyczaj wyznawców hinduizmu, ornamentyka sztuki prerafaelitów czy romantyczny kult natury. „Dzieci kwiaty” chciały dowieść tego, że istnieje alternatywa dla militarnych i ekonomicznych potęg. W USA „flower children” wkładali kwiaty do luf karabinów funkcjonariuszy sił porządkowych podczas antywojennych demonstracji.„Jeśli wybierasz się do San Francisco, nie zapomnij wpiąć kwiatów we włosy” śpiewał Scott McKenzie w pamiętnym przeboju „Lata miłości”.


W owym czasie położone na malowniczych wzgórzach, u stóp mostu Golden Gate – San Francisco - stało się stolicą światowego ruchu „flower power”. Długie włosy, barwne ciuchy, kolorowe paciorki, narkotyczne odloty, muzykowanie na haju, a na dobrą sprawę właściwie cała psychodelia zaczęła się w tym kalifornijskim mieście. Choć znaczenie dla ruchu miała wówczas cała Kalifornia, to jednak przede wszystkim San Francisco, ze sławną dzielnicą Haight Ashbury, eksplodowało wówczas tysiącem kolorów, wszechobecną muzyką gitar, plamami migającego światła, zapachem kadzideł z drzewa sandałowego, wonią marihuany, barwnymi tkaninami i pięknymi, choć utopijnymi ideami.


W 1965 roku poeta beatnik Allen Ginsberg, zgodnie z teorią, że jeśli stosowna ilość „dobrych wibracji” zaistnieje w jednym miejscu, to wszystko będzie możliwe, zorganizował tu pierwszy be-in („bądź w”). Be-ins, „zorganizowane dla działalności niezorganizowanej”, stały się ulubionym zajęciem kontrkulturowym po obu stronach Atlantyku. Co więcej, nawet „Lato miłości” określano jako przedłużony be-in.


Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy swoje eksperymenty rozpoczął Ginsberg, legendarny impresario Bill Graham wynajął w San Francisco The Fillmore Audytorium. Było mu potrzebne do zorganizowania występów miejscowej Trupy Mimów. Niedługo potem stało się ono bazą dla pisarza Kena Keseya – autora kultowej powieści Lot nad kukułczym gniazdem. Kesey przeprowadzał tu swojej eksperymenty z halucynogenami, znane jako Acid Tests. W Fillmore zrodziły się klimaty nadające ton specyficznej atmosferze miasta. Często odbywały się tu koncerty, do 1968 roku dzięki Grahamowi wystąpili tu niemal wszyscy ważniejsi wykonawcy amerykańscy. Bodaj najczęściej grała tu grupa Grateful Dead.



W styczniu 1967 roku w podmiejskim Golden Gate Park odbył się pierwszy zlot hippisów, lub jak kto woli „flower children”. W zlocie wzięli również udział radykałowie z Uniwersytetu  Brekeley, a zdarzenie to, pierwsze tego rodzaju zauważone przez znaczące media, zostało zapamiętane jako „Gathering of The Tribes” czyli „zlot plemion”. Oczywiście zlot był pełen muzyki. Wystąpili wówczas The Grateful Dead,  Quicksilver Messenger Service, Big Brother & The Holding Company oraz Jefferson Airplane. W San Francisco również ukazał się legendarny rock and rollowy dwutygodnik (wówczas) - magazyn „Rolling Stone” będący pokłosiem kontrkulturowej atmosfery. Pierwszy numer, który pojawił się 18 października 1967 roku zawierał między innymi spory materiał z Monterey Pop Festiwal - wydarzenia, które miało olbrzymie znaczenie dla takich późniejszych przedsięwzięć, jak amerykański Woodstock, czy europejskie festiwale na wyspie Wight.


Hipisująca młodzież, zresztą nie tylko w Stanach Zjednoczonych, kierowała się w tamtym czasie hasłem „czyń pokój, nie wojnę” (make love, not war), co było efektem sprzeciwu wobec wojny w Wietnamie. Hipisi wierzyli w siłę kwiatów, poszukiwali w świecie pozytywnych wibracji, wierzyli w potęgę miłości (przede wszystkim tej wolnej). Ich droga do utopijnego społeczeństwa przyszłości, dzięki narkotykom, wiodła jednak przez odmienne stany świadomości.


Trzeba podkreślić, że prawdziwi hipisi w odniesieniu do siebie nigdy nie używali nazwy hippis. Chętniej mówili o sobie freaks (dziwolągi) lub heads. Angielski termin hippie był protekcjonalnym określeniem młodych ludzi nadawanym im przez starszych muzyków lub przedstawicieli bohemy. Prasa pochwyciła ten termin idąc za przykładem Herba Caena, dziennikarza z San Francisco.


Mijają lata, „dzieci kwiaty” już dawno zostały dziadkami. Jak pokazała historia, nie znaleźli swojej ziemi obiecanej, a ich utopijne teorie przegrały ze światem. I chyba nie ma w tym nic dziwnego, bo – jak stwierdził Herbert Marcuse - kwiaty nie mają mocy.


Krzysztof Borowiec

poniedziałek, 17 marca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -