Blog > Komentarze do wpisu

-> Akty pompejańskie

czyli kobieta w sytuacji intymnej

Znana z wysokiego poziomu prezentowanych prac i starannego doboru zapraszanych artystów prywatna tarnowska Galeria „Hortar” tym razem, 27 marca, zaprosiła swoich licznych bywalców i koneserów dobrej sztuki na wernisaż prac krakowskiej artystki Marzeny Balewskiej. Wielopokoleniowa rodzina państwa Kopczyńskich to prawdziwi mecenasi sztuki, których goście nierzadko bardziej znani są za granicą niż u nas w kraju, często też po raz pierwszy prezentują swoją sztukę w Tarnowie. Tworząc często pod prąd modnych trendów i rynkowych uwarunkowań, pozostają nieraz poza tzw. oficjalnym, komercyjnym obiegiem, płacąc wysoką cenę za wolność dokonywanych wyborów i niezależność artystyczną. I taką komplementarną artystką wydaje się być Marzena, Balewska, której wielkogabarytowe oleje aktualnie można oglądać w galerii przy ulicy Legionów.


 


Marzena Balewska należy do średniego pokolenia twórców. Urodziła się 18 września 1955 roku w Aleksandrowie Kujawskim skąd wyemigrowała do królewskiego miasta Krakowa, prawdziwej Mekki artystów, gdzie podjęła studia w Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Juliusza Joniaka. Od ukończenia krakowskiej akademii w roku 1981 zajmuje się malarstwem, rysunkiem i grafiką. Jej prace znajdują się w licznych zbiorach prywatnych w kraju i za granicą m.in. w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Szwecji, Francji, USA. Brała udział w ponad 50 wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Na swoim artystycznym koncie ma również 18 wystaw indywidualnych.

 

A tak o cyklu zatytułowanym „Impresje pompejańskie” napisała w katalogu wystawy prof. Małgorzata Kitowska – Łysiak:
Hołd dla czerwieni. Jeśli dałoby się jednym cięciem rozdzielić sztukę „ apollińską od dionizyjskiej”, to malarstwo Marzeny Balewskiej trzeba byłoby umieścić po stronie tej drugiej. To malarstwo mocne, operujące jednoznaczną formą, wyraziste kolorystycznie, pełne napięcia, intensywne, emocjonalne. Można powiedzieć: malarstwo ze szkoły ekspresjonizmu, o ile dzisiaj tego rodzaju wskazywanie artystycznych proweniencji cokolwiek znaczy. Niemniej, malarka sama wskazuje Goyę oraz Beckmanna, Dixa, Mullera jako ważnych dla niej mistrzów.


 

Marzenę interesuje człowiek, by tak rzec „jako taki”, „sam w sobie”, zmagający się ze swoimi zmysłami. W ostatnich obrazach przywołuje Pompeje- swoją podróż i doświadczenie pobytu w Villa Misteri. Pobyt w tym szczególnym miejscu pozwolił jej przeżyć nie tylko spotkanie z tajemnicą dzieła sztuki, ale także spotkanie z tradycją, która jest jej konsekwentnie bliska- tradycją obrazowania człowieka. Znalazła tam bodaj potwierdzenie własnych dotychczasowych fascynacji i zmagań- z samą sobą, jako kobietą i jako malarką. Nawiązanie do fresków z Villa Misteri właśnie przez kobietę ma specyficzna rangę: malując „bachanalie”, nie tylko niejako „ uzupełnia” ona pompejański fryz, ale uczestniczy w dionizyjskim obrzędzie inicjacji- dostępuje wtajemniczenia. Jej perspektywa nie jest zewnętrzną perspektywą obserwatorki, turystki. Pompeje okazały się dla Marzeny przestrzenią istotną, pobyt tam- momentem granicznym. Intensywność malowideł w Willi Misteriów umocniła jej własne wybory tematyczne i kolorystyczne. Kobietę w sytuacji intymnej przedstawiała już wcześniej- jako podglądaną przez mężczyznę nagą Zuzannę. Teraz do tamtych obrazów dołączyły nowe - z podobną postacią. Ale to wciąż te same obrazy - ciasne, płonące czerwienią kadry, wypełnione zdecydowanie modelowymi posągowymi figurami kobiet.


Malowidła Marzeny są jednak nie tylko próbą artystycznego ujawnienia pompejańskiego przeżycia; stanowią nie tylko, jak mówił Yves Klein, „zmaterializowana wrażliwość”. Ich specyfika leży, jak mi się wydaje, w czym innym- w emancypacji barwy, która nie podporządkowuje się ani motywowi, ani krępującej ekspresję linii. Linie to „więzy krępujące naszą uczuciowość” - pisał wspomniany Klein, a Marzenie Balewskiej, chociaż jej malarstwo robi wrażenie skrajnie odmiennego od „Propozycji monochromatycznych”, takie myślenie jest, jak się wydaje, bliskie. Marzena zawierza barwie, plamie, która, zgodnie z tematyczno- anegdotyczną naturą jej malarstwa, jest plamą znaczącą, ale zarazem głosi autonomię. Absorbuje ją bardziej kolor „jako taki” niż jego funkcja imitowania wyglądów rzeczy. „Tajemnicza głębia myśli”, której poszukiwali postimpresjoniści, dochodziła u nich do głosu na drodze deformacji świata przedstawianego oraz intensyfikacji koloru. „Upraszczać formę, wzmagać kolor”- to było pragnienie Gauguina i jemu podobnych. Malarstwo Marzeny Balewskiej mieści się w tym właśnie obszarze doświadczeń. Deformacja ukazywanych przez nią postaci i przedmiotów zbliża się do groteski, a kolor jest niemalże rozwiązły. Artystka intuicyjnie wybiera dzisiaj czerwień – barwę żaru, najwyższych emocji, pożądania. Jej obrazy to triumf chromatyki, a zarazem wielkiego napięcia emocjonalnego.

 

Nie zawsze tak było, chociaż zawsze, jak się wydaje, konsekwentnie w tę stronę zmierzała. Po dyplomie malowała sporo, ale niewiele tamtych prac przetrwało. Interesował ją jednak wtedy problem, który pozostał jej bliski: malowała lalki, przedmioty, jak mówi „do manipulowania” - akceptacji lub odrzucenia. Ten „kobiecy” wątek przetrwał w jej sztuce do dzisiaj. Po drodze były wspomniane Zuzanny - seria blisko pięćdziesięciu prac, w których biblijny motyw połączyła z osobistą nutą. Później- wraz ze zmianą pracowni- pojawiły się obrazy związane z nowa przestrzenią: widoki z okna na Planty i gmach Teatru Słowackiego. Marzena śledziła ten pejzaż o różnych porach dnia i roku, w różnym oświetleniu, malowała przy różnej pogodzie. Ograniczała tu niekiedy paletę, kładła kolor na różne sposoby, powodując rozwibrowanie płaszczyzny obrazu.



Obok tych zwartych serii podporządkowanych tyleż motywom, co poszczególnym zadaniom malarskim, zawsze powstawały autoportrety, nigdy jej sztuka nie traciła prywatnego tonu. To ona zresztą była Zuzanną. To ona także pojawiała się w „Impresjach pompejańskich” - w całej postaci, naga. Bierze udział w dionizyjskim rytuale. Dodajmy- zabronionym przez władze miasta, tajemnym. Od 2000 roku, kiedy odwiedziła Pompeje, seria tych prac stale narasta. Powstają szkice, konfrontowane z działami innym artystów, wreszcie kompletne działa własne. Oglądane jako pojedyncze, wydają się fragmentami, oglądane razem, składają się na fryz, którego bohaterką jest kobieta zaplątana w sidła miłości. Ale widz nie dostaje klarownej opowieści; wyłuskuje ją z emocji, którymi nasycone są obrazy; Marzena bowiem nie wykłada, nie prowadzi dyskursu, ale zmusza widza do wspólnoty przeżyć. Agresywna czerwień kładziona gęsto, mocno, na dodatek - klaustrofobicznie. Przed taką barwą nie ma ucieczki. Potrafi przyśnić się w nocy… Bardziej właśnie ona, niż kobieca nagość…

Czwartkowy wernisaż tradycyjnie już uświetnił mini recital do niedawna jeszcze tarnowskiego, a obecnie rzeszowskiego śpiewającego aktora Marka Kępińskiego, który towarzysząc sobie na gitarze wykonał szereg ballad m.in. Leonarda Cohena i Jacka Kaczmarskiego.



Serdecznie wszystkim polecam tę bizantyjską wystawę, tym bardziej, iż coraz bardziej wiosenna aura zachęca do spacerów poza ścisłe centrum miasta.



Ryszard Zaprzałka


foto by Maciej Zaprzałka



poniedziałek, 31 marca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -